Filozofia na ratunek sztuce. I „zawzięta potrzeba piękna”

/-/ · 2016-11-25 14:48
W Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego odbyła się promocja książki „Lucian Freud – malarz ciała”, połączona z wykładem, który wygłosił jej autor.

W czwartkowy wieczór, w Galerii Autorskiej przy ul. Chocimskiej 5, wybrzmiał głos diagnozy niewygodnej, jednak szczególnie przydatnej w Bydgoszczy, mieście sztuk. Przybyli na spotkanie mieli okazję wysłuchać wykładu „Czy współczesność może obyć się bez piękna? Kilka refleksji na temat sztuki przełomu wieków”, który wygłosił dr Mateusz Soliński, prezentując m.in. opis kondycji współczesnej twórczości artystycznej. Prelekcja połączona była z promocją książki „Lucian Freud – malarz ciała”.

Pierwszą część prelekcji autor poświęcił krytycznemu spojrzeniu na niektóre zjawiska w dziedzinie twórczości plastycznej ostatnich stu lat. Zwracał uwagę na wieloaspektową degradację pozycji dzisiejszej sztuki – prezentując ciekawe zestawienie i opis cech ją charakteryzujących. Do wymienionych należała m.in. dominacja banału nad głębią, a także postawa nazwana antyestetyzmem.

Genezy dzisiejszego stanu rzeczy prelegent upatrywał w pojawieniu się – już na początku XX wieku – tendencji do parodiowania dzieła i aktu twórczego. Skutkiem miało być niszczenie ich potencjału estetycznego. Dr Soliński zwrócił uwagę słuchaczy na częsty minimalizm formy, pojawiający się w zestawieniu z nieadekwatnym ładunkiem intencji twórcy – chęcią dostarczenia zbyt dużej dawki przeintelektualizowanej treści. Mówił o dziełach w ten sposób swoiście „niezrównoważonych”.

Inna nierównowaga pojawia się również – zdaniem autora wykładu – w związku z ideologizacją działalności i dzieł artystycznych. Propaganda w sztuce wypiera coraz bardziej elementy estetyczne. Bydgoskim słuchaczom prelekcji, w trakcie późniejszej dyskusji, trudno było powstrzymać skojarzenia związane z upolitycznieniem dzisiejszych „wytworów” nie tylko działalności plastycznej, ale i teatralnej.

Gość wieczoru, zarysowując obraz abdykacji sztuki z pozycji uprzywilejowanej do roli elementu pospolitej codzienności, wspomniał, że jej skutkiem jest nie tylko pozbawienie sztuki prawdziwego do niej szacunku, ale i sztuczność, wymuszenie prestiżu, który się jeszcze ostał. Brak należnego poważania wymuszony zostaje nie tylko przez jakość dzieł, ale też przez postawę samych artystów. Kiedyś zamykali się w „pustelni”, „szukali siebie” w samotni warsztatów, dziś – zamieniający się w biznesmenów i performerów, „otrzymujący swoją tożsamość od tłumu”... Czy to jeszcze artyści? – wywołuje w słuchaczu pytanie Mateusz Soliński.

Okazuje się, że sam widz nie jest przy współczesnym sposobie odbioru sztuki bez winy. Pozwolił przyzwyczaić się do ciągłego bycia zaskakiwanym. Tymczasem nie zauważa, iż w rzeczywistości bywa traktowany protekcjonalnie, jest wręcz lekceważony, obrażany, jednak to akceptuje, godzi się na to. Pozwala na kpinę z siebie. Skala tego zjawiska wydaje się nie tylko kwestią indywidualną. Instytucje kulturalne, centra wystawiennicze są zwyczajnie wykorzystywane – bez sprzeciwu, a nawet jego możliwości. Milczenie w tej sprawie zabezpiecza „polityczna poprawność”.

W świetle powyższego, użyte przez prelegenta porównanie wielu propozycji współczesnej sztuki do „szat cesarza” jest nośne znaczeniowo. Ma wieloraki sens. Wskazuje nie tylko na to, iż publiczność i sama sztuka jest de facto permanentnie ośmieszana. Słuchacz Mateusza Solińskiego może sobie uświadomić, czy też przypomnieć, iż jako widz bywa stawiany w sytuacji bycia winnym niezrozumienia nawet faktycznie nieudanego „dzieła sztuki”, podczas gdy artysta „nie ma sobie nic do zarzucenia”. Na domiar złego, naszemu odbiorowi takich „propozycji” właściwy jest brak odwagi stwierdzenia prawdy, społecznie warunkowana niezdolność do protestu.

Mateusz Soliński zasugerował w swoim wystąpieniu, że współczesnej refleksji nad sztuką potrzeba ogólnych tez normatywnych, które pozwoliłyby zastąpić zwodnicze. Na przykład, przekonanie, że to przestrzeń wystawiennicza nobilituje przedmiot do rangi dzieła sztuki, powinno zostać wyparte przez odwieczną ideę, że to przedmiot jest nośnikiem waloru artystycznego.

Zdaniem części obecnych na wykładzie, artyści, historycy sztuki i zwykli bywalcy wystaw pozostają żywotnie zainteresowani sposobami odróżniania „ziarna od plew”. Ocena warsztatu i tego, co określano niegdyś zdolnościami artysty, wydaje się praktyką, do której tęsknimy. Takiego zdrowego krytycyzmu potrzeba i widzom, i autorom. Jeden z gości czwartkowego wieczoru, Pani Hanna Strychalska, przypomniała o malarzu, śp. Jerzym Puciacie, który miał podkreślać, że u współczesnych twórców i odbiorców brakuje edukacji na odpowiednim poziomie. W opinii niektórych, ten wymiar przygotowania do spotkania ze sztuką jest wyraźnie zaniedbywany przez szkoły, wydziały sztuk pięknych.

Druga część wykładu poświęcona została wizji pozytywnej. Nadzieją na zmianę opisanego wcześniej stanu rzeczy, Mateusz Soliński dzielił się, mówiąc o „zawziętej potrzebie piękna” w człowieku. Wiarę w potrzebę podejścia estetycznego opierał o tezy metafizyczne, antropologiczne.

Odnosząc się do sztuk plastycznych, autor wykładu przekonywał, iż malarstwo figuratywne ma jeszcze przed sobą przyszłość. Podał przykłady takiego „renesansu”, które już można obserwować. Według niego, prawdziwa działalność artystyczna nadal ma szansę znacząco rozwijać się, czerpiąc wiele z dokonań wcześniejszych twórców.

Autor czwartkowej prezentacji, swój wywód wzbogacał nie tylko dostarczając ciekawostek i anegdot, ale i rozwijając odnoszące się do kondycji człowieka i sztuki ważkie tezy filozoficzne: Platona, Elzenberga, Tischnera… Przypomniał o sensie piękna zmysłowego jako refleksie piękna duchowego, o znaczeniu naszego kontaktu z pięknem, jako jednego ze sposobów otwierania się na poznanie dobra i zła. Wyraźnie akcentował rolę udziału w wartościach dla rozwoju ludzkiego wnętrza.

Naprawcze zadanie refleksji i narracji filozoficznej podkreślił również jeden z uczestników spotkania, dr Grzegorz J. Grzmot-Bilski, wyrażając przekonanie, iż „przemiana w sztuce wymaga umysłów filozoficznych”.

Marcin Lewandowski

Opinie