Harcmistrz Mariusz Dopierała - bydgoski wkład w historię ZHP i ZHR (2)

Jan Pacyno · 2016-10-22 10:54
Tę opowieść przedstawiam w kilku odcinkach. Po części ,,białej” nastąpi część w ciemniejszym kolorze.

W wyniku rozpoczęcia się karnawału ,,Solidarności” powstaje 26 października 1980 roku ruch odnowy ZHP na modłę przedwojenną pod nazwą Porozumienie Kręgów Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego (KIHAM). Zostanie ono uznane przez Radę Naczelną ZHP dopiero 16 czerwca następnego roku. KIHAM dążył do odkomunizowania ZHP oraz oparcia o wartości przedwojenne. Zalecał stosowanie roty przyrzeczenia harcerskiego sprzed 1939 roku w swoich szeregach. Bardzo aktywny w dzianiach programowych tego porozumienia był ostatni naczelnik Szarych Szeregów – Stanisław Broniewski ,,Orsza”

W Bydgoszczy również powstał krąg instruktorski KIHAM. Największa liczba instruktorów z jednej jednostki organizacyjnej ZHP pochodziła z 19. PDHL (na pierwsze kilkanaście nadanych ,,pierścieni KIHAM-owskich” na chustę – najwięcej przypadło 19-nastce!). Mariusz Dopierała został komendantem owego kręgu. Poza tym weszły w skład bydgoskiego KIHAM-u: 73. BDH (Bydgoska Drużyna Harcerska), 10. BWDH (Bydgoska Wodna Drużyna Harcerska), czy 77. BDH. Potem dochodzą i inni instruktorzy. W sumie było ich chyba koło trzydziestki. Z inicjatywy KIHAM-u zaczynają się odbywać w kościele garnizonowym przy ul. Bernardyńskiej regularne msze harcerskie. W 1981 roku instruktor 19. PDHL Andrzej Matusewicz wykonał dużych rozmiarów krzyż harcerski, który został umieszczony na centralnym miejscu pod ołtarzem.

Mariusz jest bezsprzecznie wodzem niepokornego harcerstwa w naszym mieście. Tu trzeba nadmienić, że w tym okresie poza ,,dopierałową” powstaje w wyniku działalności Piotra Grądziela, innego niepokornego instruktora, druga tradycja niezależnego harcerstwa. Co ciekawe, dh Piotr również uczył się rzemiosła harcerskiego poza Bydgoszczą. Ta tradycja trwa do dzisiaj pod nazwą 10. BDH!!!

Na czele krajowego KIHAM-u stoi rada programowa. Wchodzi do niej dziewiętnastaczka, dh podharcmistrz Bogusława Pasiek.

W kwietniu 1981 roku Mariusz przyjmuje przyrzeczenie instruktorskie od członków swojego szczepu w ruinach Zamku w Świeciu. Potem zorganizowana zostaje w Bydgoszczy VI Zbiórka Rady Programowej KIHAM. Dowodzony przez Mariusza KIHAM bydgoski organizuje m.in. spotkanie z Mariuszem Łabentowiczem, jednym z trzech pobitych podczas Bydgoskiego Marca (dwaj pozostali to Jan Rulewski oraz Michał Bartoszcze).

W ,,oficjalnym” bydgoskim, komunistycznym ZHP krew się gotuje z bezsilności. “Dopierałowa zaraza” się rozprzestrzenia. O ile do 1980 roku obejmowała w zasadzie trzy szkoły (dwie na Szwederowie: nr 61 i 11 oraz kilka druhen na Wyżynach), to teraz rozlała się na kilkanaście szkół! Harcerze z 19-nastki są na Górzyskowie, całym Szwederowie, Kapuściskach i Wyżynach oraz Jarach. Doliczając do tego jeszcze inne drużyny skupione w KIHAM, to prawdziwa epidemia… przynajmniej na papierze. Dh G. oraz dh ,,Seniorowi Wargasowi” pozostaje tylko toczenie piany z pyska i czekanie na dogodną okazję (niestety, takowa nadejdzie za dwa lata i to… ze strony Mariusza).

Z Mariusza inicjatywy bydgoski KIHAM zaczyna organizować w dniach 1-3 maja imprezę pod nazwą ,,Dębowa Góra” (był to kilkudniowy biwak w masywie Dębowej Góry koło Osieka nad Notecią, a termin nie był przypadkowy:). Impreza była kultywowana przez 5 lat. W niektórych wyjazdach, połączonych z manewrami terenowymi, brało udział stu kilkudziesięciu harcerzy z ,,niepokornych” drużyn. Po powrocie z biwaku 19. PDHL wystawiła warty podczas pierwszych uroczystości trzeciomajowych na Starym Rynku.

Podczas obchodów 50-lecia 19. KDH (macierzystej jednostki harcerskiej z Krakowa), które odbywały się 13 maja 1981 roku, Mariusz otrzymuje wykonane w kształcie ,,gapy lotniczej” Odznaczenie Szczepów Lotniczych I klasy (czynnym harcerzom przyznano odznaczeń I klasy zaledwie kilka – poza Krakowem tylko jedną – właśnie Mariuszowi). W trakcie drugiej części obchodów 50-lecia 19. KDH, (czterotygodniowy obóz w Bieszczadach), Mariusz i jego harcerze spotkali się z uznaniem ze strony krakowskich dziewiętnastaków. Dla niego to było uhonorowaniem 9-letniej pracy. Planował huczne obchody 10-lecia 19. PDHL za rok na bydgoskim Błoniu.

Po obozie w Bieszczadach dh Dopierała postanowił z własnej inicjatywy, a wzorem przedwojennym, powołać szczepowy Krąg Przyjaciół Harcerstwa (KPH). Do 1939 roku obok Organizacji Harcerek oraz Harcerzy był to trzeci pion ZHP nieodtworzony po wojnie. Mariusz skupił w nim jesienią 1981 roku kilku (6-7) ojców swoich harcerzy. Miała być to grupa doradcza. Znaleźli się w jej składzie m.in. prawnik, były więzień stalinowski ze Szwederowa (,,pan Gienek”) czy były harcerz z Wileńszczyzny, partyzant AK. Pomysł był dobry, ale w praktyce owe szczepowe KPH wprowadzało w głowie Mariusza zamęt. Dotychczas jedynym organem, z jakim się liczył, była Rada Szczepu, w której cieszył się niekwestionowanym dotychczas autorytetem. W KPH z kolei znaleźli się ludzie, którzy dla niego byli autorytetami i często… przedstawiali szalone pomysły, ale zbieżne z duszą Mariusza. Poza tym Mariusz nie poinformował Rady Szczepu, że powołał... taki prywatny komitet doradczy.

W tym miejscu trzeba powiedzieć, że Mariusz i część jego harcerzy mieli pecha do historii. Po prostu urodzili się o kilkadziesiąt lat za późno. Powinni być przedwojennymi druhami, a potem zginąć lub wykrwawić się w czasie okupacji… Duża cześć z nich byłaby z takiego obrotu spraw szczęśliwa. Oni marzyli o czynnym przeciwstawieniu się wrogowi i poczynili pewne kroki, żeby ich marzenia się ziściły. Było to piękne, ale też szkodliwe dla wizerunku Mariusza. W stanie wojennym pewne osoby ze środowiska KIHAM-owskiego, mówiąc delikatnie, nie postrzegały go do końca poważnie. A on był śmiertelnie poważny!!! I jego harcerze również. Dla nich słowo harcerz, zgodnie z przedwojenną tradycja, nie wywodziło się tylko od harców (czyli zabawy), ale i od słowa harcownik (czyli bojownik, który samotnie zaczyna bitwę).

Hm Dopierała jesienią 1981 roku dogadał z Aeroklubem Bydgoskim temat powstania sekcji lotniarskiej. Niestety, kurs z przyczyn nadejścia 13 grudnia nie doszedł do skutku.

1 listopada harcerze z 19-nastki zaciągnęli po raz drugi warty na grobie wspomnianego już partyzanta AK i żołnierza wyklętego na cmentarzu na Kcyńskiej.

Również w listopadzie wpadła Mariuszowi w ręce ulotka wydana przez wrocławską ,,Solidarność” pt. ,,Jak się zachować w przypadku stanu wojennego”. Przedyskutował ją z ludźmi z KPH i potraktował poważnie. Postanowił zdublować koncepcję ZHP z 1939 roku i oprzeć ewentualną konspirację na instruktorach nieznanych. Przedwojenne ZHP zakładało, że znani instruktorzy natychmiast znajdą się pod obserwacją okupanta. Wszyscy instruktorzy 19. PDHL oraz on sam byli zaangażowani w działania KIHAM, wiec ówczesnej komunistycznej władzy znani. Następne pokolenie dziewiętnastaków miało 11-15 lat. Mariusz postanowił, że mimo wszystko spróbuje użyć harcerzy nieznanych i młodych, tym bardziej, że KPH oceniało, iż początkowym zadaniem będzie tylko kolportaż, więc 10-12 sensowych młodych nastolatków wystarczy. Mariusz marzył i o czymś więcej… O tym, że,,Solidarność” powoła w razie czego w podziemiu jakiś pion do walki zbrojnej. Był w końcu Afganistan i okazywało się, że walka zbrojna przeciw ZSRR ma sens.

13 grudnia wybuchł stan wojenny. KIHAM zostało oficjalnie rozwiązane, ale kontynuowało pracę.

W końcówce roku 1981 roku rusza w jednym z lokali w zachodniej części Bydgoszczy punkt poligraficzny ,,Solidarności”. Były w nim przygotowywane matryce do druku materiałów informacyjnych. Prowadziła te akcje działaczka Konfederacji Polski Niepodległej. Niestety, ludzi do pracy było mało. Poprzez rodziców z KPH poszedł sygnał o pomoc. Mariusz wysegregował bodajże 3-4 druhów w wieku 11-13 lat, którzy mozolnie wbijali literki na maszynie przedwojennej marki ,,Continental”. Dopiero wiele lat później okazało się, że ów lokal został zakapowany przez TW ,,Kłamcę’‘ (wszystkie podane pseudonimy oraz imiona od tego momentu nie odpowiadają prawdzie). Co ciekawe, ten sam TW dał znać, że lokal jest spalony. W końcówce lutego troje harcerzy z 19-nastki wzięło udział w ewakuowaniu w częściach tej maszyny do pisania.

O północy z 24 na 25 grudnia 1981 roku na pierwszej pasterce stanu wojennego stawili się harcerze, a po Mszy druhna Barbara Donat oraz mój przyjaciel druh Dariusz Tuczkowski (oboje z 19. PDHL) rozdali zorganizowane przez Mariusza ulotki z modlitwą do Maryi o wsparcie dla ludzi podziemia. Była to chyba pierwsza publiczna akcja ulotkowa na taka skalę (chodzi o liczbę rozdanych ulotek) w Bydgoszczy.

22 lutego 1982 roku, wbrew zakazowi zwoływania publicznych zgromadzeń, Mariusz zorganizował na polanie białobłockiej (teraz tam stoją domki jednorodzinne) tradycyjny dzień ,,Myśli Braterskiej”. Odbyło się ognisko, w którym uczestniczyło ponad 50-ciu harcerzy i harcerek z 19. PDHL.

Wiosną 1982 roku w wyniku kontaktów z działaczami ,,Solidarności” oraz bodajże KPN Mariusz organizuje poprzez KPH w oparciu o zasoby starszoharcerskie i młodszoharcerskie 19. PDHL kurs pierwszej pomocy w przypadku postrzałów oraz ciężkich pobić. Panowało wówczas przekonanie, że w Bydgoszczy odbywać się będą masowe protesty i manifestacje. Przeszkoleni 19-tacy mieli zapewnić pierwszą pomoc w przypadku użycia broni przez władze lub gdy z innych powodów manifestujący doznają ciężkich obrażeń. Kursy przeprowadzili dwaj lekarze. Wnioski ze szkolenia płynęły takie, że uczestniczące w nich dziewczyny, a raczej dziewczynki, traktują sprawy bardzo poważnie. To tylko utwierdziło dh. Dopierałę w obranej przez niego jesienią 1980 roku koncepcji – oprzeć działania o młodych.

Wiosną Mariusz sprawiał wrażenie mocno podekscytowanego. Liczył, że tym razem zacznie się ,,wielka gra” i jakoś spełni się w jego życiu ,,przygoda szaroszeregowa”. W końcu wiosna miała być ludzi takich jak on! Nic takiego się jednak nie działo. Teraz wiadomo, iż w PZPR wiedziano, że ewentualna danina krwi uniemożliwi to, co stało się w roku 1989. Proszę zwrócić uwagę, że właśnie ze względu na krew z 1968 roku w Czechosłowacji pojednania z komuną nie było i… “świat nie podziwiał pokojowej drogi i pojednania” (co z lubością podkreślała ,,Gazeta Wyborcza” po tzw. przełomie…)

Odbyła się druga ,,Dębowa Góra”, co było pewnego rodzaju ewenementem, gdyż kilkudziesięciu harcerzy spędziło trzy dni w lesie, a to było zabronione przez prawo stanu wojennego.

Dnia 3 maja 1982 roku 19. PDHL wystawiła warty podczas nielegalnej manifestacji na Starym Rynku. Warty zostały ściągnięte przez milicję w czasie trwania zamieszek.

Z inicjatywy Mariusza odbyła się zbiórka bydgoskich instruktorów KIHAM przy grobie jednego z nestorów bydgoskiego harcerstwa Wincentego Gordona.

Pełną parą szły przygotowania do obozu ,,AK 101 Świerki”, który w zamyśle miał być poświęcony opisanemu w tym cyklu żołnierzowi wyklętemu, a wcześniej dowódcy oddziałów AK w Borach Tucholskich, kapitanowi Alojzemu Bruskiemu oraz jego żołnierzom. Tu trzeba dopowiedzieć, że Mariusz wtedy historię powojenną Graba znał. Wiedział już również oraz o tym głośno mówił, kim był Szendzielarz ,,Łupaszka”. Wtedy to było naprawdę coś!!!

Cały czas drużyny prowadziły normalną pracę harcerską.

Szczep 19. PDHL miał, według słów Mariusza, 300 dusz na papierze, ale sprawdzanie uczestnictwa w oparciu o sieci alarmowe wykazało, że jest to liczba przesadzona. W każdym razie na pewno można było liczyć na udział w życiu organizacji 100-130 druhów, co i tak na tle ówczesnego komunistycznego ZHP stanowiło armię.

Władze komunistyczne i aparat SB były zainteresowane tropieniem działaczy ,,Solidarności”. Rodzice zrzeszeni w nieformalnym szczepowym Kole Przyjaciół Harcerstwa byli postrzegani jako sympatycy „Solidarności”, a nie 19-nastki. Na razie żadnych akcji nie było. Czerwoni Druhowie jednak szczerzyli kły i szykowali się do wycięcia wrzodu. Dodatkowo uwadze Mariusza jakoś umknęło nagłe zbliżenie pewnego podharcmistrza spoza Bydgoszczy i niebędącego członkiem bydgoskiego harcerstwa, który zyskał dobre rozeznanie w strukturze i stosunkach panujących w szczepie. Dopiero kilkadziesiąt lat później, okazało się, że ów podharcmistrz był współpracownikiem SB.

Los Mariuszowi spłatał figla. Gdyby był zginął w wypadku wtedy, a nie 9 lat później, zostałby postacią może i na poły legendarną... Tak został tylko i aż historyczną.

Opinie

Wielki szacunek , co do wiedzy i pamięci , niby nie dawno a jak kruche wspomnienia , lecz pamiętam te wspaniałe dni naszych uniesień !!! Tomasz W.
~Tomasz · 23 października 2016 00:09
"Łupaszka" nosił nazwisko Szendzielarz, a nie Szyndzielarz.
~abc · 23 października 2016 18:55
Dziwne, że redaktor ukrywa pewne fakty. Dzisiaj dzięki zbiorom IPN znane są dziennikarzom i - o ile wiem – można publikować dane pracowników i tajnych agentów bezpieki, dlatego nie wiem, dlaczego redaktor posługuje się dziwnymi określeniami branymi chyba z wstrząśniętego Macierewicza: druh G., senior wargas, TW Kłamca, czy podharcmistrz spoza Bydgoszczy. To wszystko może udostępnić dziennikarzowi IPN, a dziennikarz nam.

Jawna dla dziennikarzy jest też pewnie teczka każdego opozycjonisty. Każdy, kto prowadził działalność opozycyjną w PRL przed stanem wojennym na taką skalę, jak redaktor opisuje w tym artykule, musiał być inwigilowany i namierzany przez SB, a 13 grudnia internowany, jak np. Rulewski, Frasyniuk, Tusk, Komorowski, Michnik, Geremek, Gwiazda i 10.000 innych osób. Prowadzących walkę z komuną w stanie wojennym SB ścigało, aresztowało i skazywało na miesiące, a nawet na lata więzienia. Nocne przeszukania, aresztowania na 48 godzin, śledzenie, zakazy pracy to znane wszystkim działania SB. Przede wszystkim jednak SB zakładało opozycjonistom teczki, w których można prześledzić ciąg działań esbeków wobec opozycjonistów. To wszystko można znaleźć w programach edukacyjnych IPN i audycjach TV Republika czy TVP. Dlatego warto poczytać, kto konkretnie donosił SB na Dopierałę, zamiast używania dziwnych pseudonimów.
Na podstawie takiej teczki działacza harcerskiego - ofiary służb specjalnych PRL-u można być może napisać jakąś lekturę szkolną, albo nakręcić film, bo dzisiejszej młodzieży brakuje autorytetów.
~antykomuch · 23 października 2016 19:57
Przypuszczam, że autor nie dysponuje stuprocentowo pewnymi informacjami na temat działań konfidentów SB kręcących się wokoło harcerzy Dopierały i stąd się bierze taka asekuracja. Całkiem możliwe, że autor czerpie informacje na ten temat z drugiej ręki, być może na podstawie niezweryfikowanych profesjonalnie relacji uczestników wydarzeń. Jeżeli jednak jest inaczej, to rzeczywiście nie ma powodów do używania zmienionych pseudonimów tajnych współpracowników SB.
~Doświadczony · 23 października 2016 20:15
Dziękuję za zainteresowanie tym odcinkiem.
Jan Pacyno · 24 października 2016 12:23
Drogi autorze , mała korekta (bo przecież czas zaciera wspomnienia) . W skład KIHAM wchodziła nie 10 , a 9 BWDH . Dzięki za chwile miłych wspomnień przy lekturze tekstu . Z niecierpliwością czekam na trzecią część .
~z 9 BWDH B. · 25 października 2016 07:38