Metafizyczne pęknięcia w rzeźbach Aliny Kluza-Kaji i wierszach Wojciecha Banacha

Ewa Starosta · 2016-12-09 22:15
W Galerii Autorskiej przy ul. Chocimskiej otwarto wystawę rzeźb Aliny Kluza-Kaji. W czasie wernisażu odbyło się spotkanie z Wojciechem Banachem połączone z promocją najnowszego wyboru jego wierszy.

Jacek Soliński przypomniał na wstępie wystawę prac bohaterki wieczoru, która miała miejsce w czasie, gdy Galeria Autorska zajmowała lokal przy ul. Pomorskiej. – To były jakby pancerze zdjęte z ludzi albo raczej sylwetki wydrążonych ludzi. Coś w tym było niepokojącego, bardzo egzystencjalnego, w sferze duchowej wyrażało rodzaj głodu aniżeli wypełnienia – wspominał gospodarz spotkania w galerii przy ul. Chocimskiej.

Powołał się na wrażenia sprzed lat, by uzasadnić dobór pary artystów, którzy zostali zaproszeni na prezentację swoich twórczych dokonań. – Wojtek pozostawał dla mnie zawsze poetą wyrafinowanym w swojej zgrzebności. Teraz nagle odkryłem metafizyczne pęknięcie, odnalazłem w tych wierszach rodzaj głębi, tej samej, która przekracza chitynowy pancerz rzeźb Aliny – wyznał Jacek Soliński. Przez metafizyczne pęknięcia rozumie on najprawdopodobniej szczeliny między rzeczywistością a transcendencją.

Na temat twórczości Aliny Kluza-Kaji mówił dr Grzegorz Grzmot-Bilski, koncentrując się na micie orfickim. – Zaklęty w brąz Orfeusz Aliny Kluza-Kaji mieni się wielością interpretacji i dobrze rokuje na przyszłość tej młodej twórczyni, która nie lęka się trudnych artystycznych wyzwań – stwierdził poeta-filozof.

Wystąpienie rzeźbiarki ograniczyło się do podziękowań. Alina Kluza-Kaja niedawno urodziła córeczkę i to ona skupiała na sobie jej uwagę.

Wyboru wierszy, które znalazły się tomie pt. „Modlitwy przerywane – wiersze teistyczne z lat 1976 – 2016”, dokonał Jacek Soliński, a Mieczysław Franaszek dokonał „wyboru z tego wyboru” i odczytał wiersze przez siebie wybrane. W sposób fenomenalny zaprezentował utwór „Modlitwa przerywana”, stwarzający duże możliwości do pokazania kunsztu aktorskiego, które aktor tej klasy co Franaszek perfekcyjnie wykorzystał.

Wojciech Banach, zwykle mrukliwie lapidarny, był wczorajszego wieczoru zaskakująco otwarty. – Czy są pytania przedwstępne? – zapytał, gdy Jacek Soliński poprosił go o zabranie głosu, a następnie uczciwie uprzedził widownię: – _Ostrzegam, że się mogę rozpędzić_…

Na trzy opublikowane w najnowszym zbiorze wiersze zwrócił uwagę bohater wieczoru, gdyż nieco zmieniły jego życie i zaistniały w przestrzeni publicznej trochę inaczej niż pozostałe jego utwory. Wiersz „Ostatnia modlitwa Andreasa Baadera” został nagrodzony w roku 1978 na konkursie „Czerwonej róży” i w związku z tym był wielokrotnie przedrukowywany. Wojciech Banach pojechał do Gdańska na rozstrzygnięcie konkursu i przeżył szok, widząc integrowanie się gdańskiego środowiska młodoliterackiego z ówczesną władzą. – Ci młodzi zbuntowani pili wódkę z sekretarzami partii – opowiadał autor nagrodzonego wówczas wiersza i wyznał, że od tamtego czasu przez ponad 30 lat nie brał udziału w żadnych konkursach.

- Wiersz „Miotając się” istniał przez kilka lat na budynku na Przyrzeczu i na jego temat poczytałem sobie w Internecie – relacjonował Wojciech Banach. Zdjęcie ze słowami wiersza było przez internautów na różne sposoby komentowane, choć jak przyznał autor utworu, znalazły się też interesujące opinie.

Trzecim utworem Wojciecha Banacha, który znalazł się w publicznym obiegu, jest wiersz, który bydgoski poeta napisał w dniu tragedii smoleńskiej. Jest obecnie odczytywany podczas spotkań upamiętniających jej ofiary.

Dopiero kiedy zaczynała się część wernisażowa spotkania w Galerii Autorskiej przybył na nie Jarosław Jakubowski, więc już nie zdążył zabrać głosu, ale swój pogląd na temat wierszy teistycznych Wojciecha Banacha zaprezentował w przedmowie do „Modlitw przerywanych”.

Opinie

Metafizyczne pęknięcia w rzeźbach Aliny Kluza-Kaji, i owszem. W słowotoku G.Grzmot-Bilskiego, Banacha banałach i Jakubowskiego poglądach na " wiersze teistyczne Wojciecha Banacha" mówić o pęknięciach to zbytek uprzejmości. Metafizyczny.
~Piwniczne zbytki · 11 grudnia 2016 13:03