reklama

Modlitwa znająca szyfr do bramy Nieba

Martyna Schenk · 2016-11-01 19:55
Wincenty Łaszewski, autor bestsellerowych książek („Fatima. Stuletnia tajemnica” i „Nadchodzi kres”), opisał dzieje modlitwy różańcowej, związane z nią cuda i objawienia oraz jej największych czcicieli.

O tym, że ta książka to coś więcej niż kompendium wiedzy, świadczy jej tytuł. Jest on dwuczłonowy. Część pierwsza: „Wszystko o różańcu”, część druga: „który może wszystko”. Książkę napisał zakochany w tej modlitwie wybitny polski mariolog. Wydaje się, że każde zdanie omodlił przed napisaniem.

Oto jak Wincenty Łaszewski charakteryzuje najpopularniejszą modlitwę katolicyzmu: „Różaniec można porównać do ikony pisanej nie pędzlem, ale szeptem modlitwy, myślą skupioną na Bogu, wreszcie kontemplacją. Modlitewnym szeptem rysujemy kontury, myśl wypełnia je treścią, a przez kontemplację nagle przeciera się mur i zaczynamy widzieć Niebo! Niezwykłe to doświadczenie. Różaniec jest modlitwą znającą szyfr do bramy Nieba.”

Autor książki poświęconej różańcowi pokusił się o odtworzenie etapów powstawania tej modlitwy. Zaczął od przypowieści o natrętnej wdowie, przy pomocy której Jezus uzasadniał potrzebę wytrwałej modlitwy (Bóg przyjdzie z pomocą tym, „którzy Go o to błagają dniem i nocą” – Łk 18,7). Potem przypomniał zalecenie św. Pawła: „nieustannie się módlcie!” (1 Tes 5,17).

Modlitwa różańcowa zrodziła się właśnie z chęci sprostania temu zaleceniu, które na pozór wydaje się niemożliwe do spełnienia. Nie można przecież modlić się bez przerwy, gdyż w ciągu dnia musimy wykonać wiele różnych czynności. Z tym problemem zmagali się pierwsi pustelnicy i wspólnoty monastyczne. I znaleźli w końcu rozwiązanie. Jan Kasjan (wliczany w poczet ojców pustyni) napisał: „Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy.” Za modlitwę, która służy budowaniu ścisłej więzi z Bogiem, uznawano także czynienie dobra, pomaganie bliźniemu.

Pustelnicy uważali, że najlepiej modlić się słowami pochodzącymi z Biblii, gdyż ich źródło jest w samym Bogu. Dlatego wybierali z Pisma Świętego jakieś zdania (nazywali je „pobożnymi formułami”) i modlili się, powtarzając je w myślach w trakcie wykonywania różnych zajęć czy w podróży. Najbardziej popularną formułą były słowa z Ewangelii Łukasza: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną grzesznikiem.” (Łk 18,13)

W stosowaniu „pobożnych formuł” chodziło o naśladowanie sposobu modlitwy samego Jezusa. W Ogrodzie Oliwnym modlił się On „powtarzając te same słowa” (Mk 14,39).

Praróżańcem była miska z kamykami, którą trzymał na kolanach Paweł z Teb (III/IV wiek). Pustelnik chciał odmawiać dziennie co najmniej 300 modlitw, więc po zakończeniu każdej wyciągał z miski jeden kamyk. Nie tylko odmawiał Modlitwę Pańską, ale także w niej się zatapiał, więc było to odmawianie połączone z rozważaniem, co tłumaczy, dlaczego tylko trzysta razy w ciągu dnia udawało mu się odmówić „Ojcze nasz”. Wyznaczanie sobie określonej liczby modlitw na dzień nie dziwi autora książki o różańcu, gdyż, jak napisał, człowiek „potrzebuje jakiejś miarki, która pomaga mu podtrzymywać duchową gorliwość”.

Odliczanie kamieni nie było praktyczne, gdyż uniemożliwiało przemieszczanie się w czasie modlitw. Po dwóch wiekach zostało wyparte przez sznur z supłami. Wincenty Łaszewski nie zgadza się z opiniami niektórych religioznawców, że idea modlitwy różańcowej została zapożyczana za Wschodu, gdzie istniały mantry i sznury modlitewne. Sądzi, że różaniec należy zaliczyć do „odkryć archetypowych”, dlatego sznury modlitewne używane są też w hinduizmie, islamie i buddyzmie.

Rola, jaką odegrała Maryja podczas cudu w Kanie Galilejskiej, wzbudziła w mnichach przekonanie, że Matka Najświętsza wyprosi u Jezusa ocalenie nawet w sytuacji największych zagrożeń duchowych. Dlatego wołali do niej: „Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.”

Potem zacznie dominować modlitwa, która nie jest błaganiem ale wielbieniem Matki Jezusa. „Dla ludzi ducha poznanie Jej świętości – innej niż wszystkie – było jak wywrócenie świata do góry nogami. Ona była inna, nawet Apostołowie pozostawali daleko za Nią” – czytamy w książce „Wszystko o różańcu, który może wszystko”.

Na kolejnych 130 stronach Wincenty Łaszewski opisuje dalsze dzieje różańca, następnie poznajemy różańcowe objawienia, legendy i cuda. Ostatnia część książki nosi tytuł „Jak się modlimy na różańcu”. Dowiadujemy się z niej, czym jest odmawianie różańca życiem. „Jeśli chcemy naśladować Królową Różańca, nasze słowa muszą być wypowiadane nie tylko ustami, ale całym postępowaniem. A wówczas modlitwa staje się życiem” – pisze w zakończeniu książki Wincenty Łaszewski.

————-

Wincenty Łaszewski: Wszystko o różańcu, który może wszystko, s. 386, Wydawnictwo Fronda, 2016 r.

Opinie