Naprawdę rok 2016 był w Bydgoszczy nudny i bezbarwny?

Michał Maciek · 2017-01-02 19:35
Moje podsumowanie minionego roku jest odwrotne do podsumowania, którego dokonał portal „wyborcza.pl Bydgoszcz”. Jak również ocena, kto się zbłaźnił.

W minionym roku wyjątkowo dużo ciekawych rzeczy działo się Bydgoszczy. Zmieniło się oblicze miasta. Powstał pierwszy wysokościowiec. Zaczęły kursować tramwaje do Fordonu – trasa komunikacyjna, o której myślano od 1900 roku. Zapadła decyzja, że pomnik na Starym Ranku zostanie postawiony do kąta. Po kilku latach niepewności, bydgoszczanie dowiedzieli się wreszcie, co ma być w Młynach Rothera.

Po raz pierwszy w historii miasta wiceprezydentem został były minister (konkretnie ministerka, ale wcale nie przypomina Muchy). O dziwo, nie zawalił się świat, bo zniesiono przymus szkolny dla sześciolatków. Prezydent miasta skakał razem z grupą mieszkańców w proteście przeciw rządom Prawa i Sprawiedliwości, a dziennikarz radiowy został prezesem fabryki obrabiarek. Oj, działo się, działo! Jest co wspominać.

Można też nie sięgać do wspomnień i zawierzyć dziennikarzom „Gazety Wyborczej”. Wtedy okaże się, że miniony rok w historii naszego miasta to „jeden z najnudniejszych i bezbarwnych okresów”. Ludzie! O czym wy do mnie rozmawiacie?! Czy macie pretensje, że prezydent nie pomalował twarzy na barwy wojenne? Pewnie dlatego skakał nudnie i bezbarwnie! Blade twarze tak mają. Ale rok 2016 nie stracił przez to barw!

Według mnie i wszystkich osób, z którymi mam styczność, w zeszłym roku działo się w Bydgoszczy wyjątkowo dużo. Na nudę nikt nie mógł narzekać i nie narzekał, poza dziennikarzami lokalnej „Wyborczej”. Jeden z nich postanowił także przedstawić w złym świetle wojewodę Bogdanowicza, ale bez konkretów. Popłynął ogólnikami.

Zdaniem red. Kowalskiego, wojewoda powinien być człowiekiem „dużo bardziej otwartym i koncyliacyjnym”. No i zgłupłem, bo to przecież prezydent Bruski założył elektromagnetyczny zamek w drzwiach do gabinetu, czyli zamknął się przed mieszkańcami. Nie tylko w przenośni. A wojewoda się nie zamyka, no to każe się mu być dużo bardziej niezamkniętym. A dlaczego został nazwany człowiekiem za mało koncyliacyjnym? Czy dziennikarzowi „Wyborczej” chodzi o niewpuszczanie cyrków ze zwierzętami na tereny miejskie?

Wojewoda raczej nie mógł się tym przypadku zachować „koncyliacyjnie” i przyklasnąć pomysłom prezydenta, ponieważ jego zarządzenie było niezgodne z prawem. Bruski się o tym przekonał, zaskarżając decyzję wojewody do sądu. WSA stwierdził, że prezydent wydał zarządzenie sprzeczne z konstytucją.

Mnie się wydaje, że to prezydent Bruski zachowuje się „niekoncyliacyjnie” , zaprzestając bezpłatnego udostępniania sprzętu nagłaśniającego na organizację uroczystości państwowych, ponieważ ich organizatorem jest wojewoda z PiS.

Dziennikarz „Wyborczej” wie jednak swoje. Dokładnie wyłuszcza, na czym polega „niekoncyliacyjność” Bogdanowicza: – Myślałem, że będzie człowiekiem, który znajdzie pomysł, by scalić to województwo w różnych podziałach pionowych i poziomych, które tu występują, bo to nie jest tylko podział na linii część bydgoska i część toruńsko-włocławska, to nie jest tylko podział na linii partie polityczne i ugrupowania, to nie jest tylko podział na linii miasta duże, tak jak Bydgoszcz, Toruń czy Włocławek i miasta mniejsze czy prowincja, tak jak w schyłkowym PZPR-ze są podziały poziome, pionowe i bardzo trudne do ogarnięcie.

Ale beka! Red. Kowalski ma trudności z ogarnięciem, a wojewoda Bogdanowicz ma i ogarnąć, i scalić.

Opinie

Redaktor plagiator Kowalski znowu puścił bąka.
~Robusta · 4 stycznia 2017 21:28