reklama

Przetarg w toku a pieniędzy na przedłużenie Trasy Uniwersyteckiej nie będzie?

/ech/ · 2017-01-04 15:05
Poseł Paweł Skutecki i radny Bogdan Dzakanowski stwierdzili dzisiaj podczas konferencji prasowej, że wniosek Miasta Bydgoszcz o dotację z unijnych funduszy na budowę przedłużenia Trasy Uniwersyteckiej rozstrzygnięty będzie negatywnie.

Poseł Paweł Skutecki (Kukiz’15) od kilku miesięcy twierdzi, że na etapie przygotowania inwestycji II etapu budowy Trasy Uniwersyteckiej urzędnicy bydgoskiego ratusza popełnili wiele błędów formalnych i teraz trudno będzie skutecznie ubiegać się o dofinansowanie tej inwestycji ze środków unijnych. Zdaniem Skuteckiego, prezydent Rafał Bruski nie poinformował skutecznie właścicieli nieruchomości, przez które ma przebiegać wydłużona Trasa Uniwersytecka. Prezydentowi Bydgoszczy zarzucił arogancję w stosunku do właściciela tartaku, który usytuowany jest na trasie projektowanego szlaku drogowego.

- Przez wiele lat jest nękany różnego rodzaju kontrolami, szykanowany, natomiast nikt nigdy nie usiadł z nim do stołu i nie zaproponował rozmowy. Traktowany jest w sposób niegodny. Prześladowaniem jednego przedsiębiorcy miasto traci finansowo, wizerunkowo i odstrasza biznes – mówił Skutecki i dodał, że ze względu na sposób potraktowania przedsiębiorcy zainteresował się sprawą. – Wyszły na jaw liczne, bardzo poważne nieprawidłowości, które mogą skutkować tym, że ta trasa nie powstanie. Na pewno nie powstanie w najbliższych latach, na pewno nie uzyskamy na tę trasę dofinansowania – stwierdził i dodał, że powodem tego będzie zwykłe bałaganiarstwo w urzędzie miasta dotyczące ustalenia właścicieli działek, przez które ma przechodzić ta trasa. – Część działek należy do Karola i Albertyny Blümke. Zgodnie ze specustawą należy poinformować każdego właściciela, który jest stroną postępowania. W ich przypadku tego nie uczyniono. To jest bardzo poważne uchybienie, które może skutkować tym, że trasa nie powstanie – tłumaczył Skutecki.

- Dotacji, które mieliśmy dostać od marszałka województwa Bydgoszcz nie dostaniemy – stwierdził jednoznacznie radny Bogdan Dzakanowski, który też monitoruje postępowanie miejskich urzędników. Dzakanowski powiedział, że ostateczna decyzja w sprawie ZRID-u miała zapaść do końca roku. – Tymczasem teraz minister rozpatrywanie sprawy na skutek zażalenia złożonego przez właściciela tartaku przedłużył do 17 lutego i ostatecznego ZRID-u nie będzie. Stracimy 34 mln zł. Wina prezydenta Bruskiego, bo miał 6 lat na załatwienie spraw formalno-prawnych nieruchomości – orzekł Dzakanowski.

- Prezydent twierdzi, że właścicielem działek jest Tartak Bydgoszcz. A to nie jest prawda. Częściowo działki należą do państwa Blümke – przypomniał Skutecki i dodał, że właściciel tartaku złożył w sądzie wniosek o ich zasiedzenie. Rozpatrywanie tej sprawy też trwać będzie latami.

- Nie ma ZRID-u ostatecznego i wniosek prezydenta o dofinansowanie zostanie odrzucony – skwitował Dzakanowski.

Na argumenty dziennikarzy, że roszczenia właściciela działek mogą być wyolbrzymione Paweł Skutecki odpowiedział: – Nikt z panem Pietrzakiem nie rozmawiał. Tylko ostatnio miała miejsce rozmowa z mec. Cichowskim z urzędu. Pan Pietrzak nigdy nie mówił o cenie – stwierdził Skutecki i wytłumaczył się, że tak traktuje pracę posła i występuje w interesie np. przedsiębiorców wtedy, gdy urzędy nadużywają wobec nich władzy.

- Potrzeba 7 miesięcy, żeby ustawić jeden trak w tartaku. Taka to jest technologia. Jak ten przedsiębiorca ma się przenieść, a ma dwa takie traki, jak nie dostanie na to żadnych pieniędzy. Pieniądze ze ZRID-u dostałby za 2-3 lata. Jak ma funkcjonować, jeśli ma podpisane umowy z kontrahentami z Francji, Kanady na dostawę materiałów? On nie może tego zamknąć. Musi się gdzieś przenieść. Musi mieć na to pieniądze. Jak to możliwe, jak prezydent nie podjął rozmów? – odpowiadał Dzakanowski zdziwiony pytaniami.

Czy jest jakieś wyjście z powstałej sytuacji? – Wojewoda proponował prezydentowi spotkanie z właścicielem tartaku. Można było z tego wyjść – podpowiadał Dzakanowski, ale dodał, że teraz jest za późno. – Gdyby pan Pietrzak dogadał się z prezydentem w sprawie wykupu i jakiejś kwoty – nie mówimy o 10 mln zł – to swoje zażalenie do ministra by wycofał – podzielił się przypuszczeniami Dzakanowski. Bydgoski radny podkreślił również, że teraz byłby bardzo korzystny czas dla miasta na rozstrzygnięcie przetargu na wyłonienie wykonawcy przedłużenia Trasy Uniwersyteckiej. Wynika to z treści ujawnionych ofert na wykonanie przedłużenia Trasy Uniwersyteckiej przez zainteresowane firmy. – Z otwartych pod koniec grudnia ofert wynika, że są chętni na wykonanie tego zadania za 27 mln zł – stwierdził, ale dodał, że miastu trudno będzie to przeprowadzić, bo trasa nie może zostać poprowadzona z zastosowaniem “ucha Baranowskiego”, tak jak to uczyniono w przypadku realizacji ulicy Kamiennej.

Opinie

Poczytałem sobie o tym konflikcie i właścicielu tartaku na łamach EB i po lekturze tego artykułu muszę przyznać, że zostałem przekonany, co do opinii o stanie zdrowia radnego D.
~szarak · 4 stycznia 2017 15:11
Przeczytałeś o tym konflikcie i właścicielu tartaku na łamach EB ? Hej kolego z otoczenia Pana Bruskiego, Panie Sztybel czy kim Pan tam jest ?! Ten artykuł ukazał się o 15:06 a Ty już miałeś ten artykuł przeczytany a następnie zdążyłeś poczytać na łamach EB wszystko w 6 minut ? Szacun. Zapewne odpiszesz, że już wcześniej czytałeś o właścicielu tartaku na łamach EB. A powiedz mi mój obrońco Pana Bruskiego , kto z Was , choć raz zaproponował cokolwiek temu facetowi z tartaku ? Raz ? No może jeszcze podaj datę ?! Oczywiście nie mówię o kontrolach z PIP, US, ZUS-u , ABW czy Policji , które aktualnie wyjaśnia CBA. Mam na myśli jakąś propozycję a nie dojeżdżanie człowieka !
Czyngis Chan · 4 stycznia 2017 15:51
W PIP-ie wspólnik Bruskiego, tow. Drozd, ma syna...
~Leonard Borowski · 4 stycznia 2017 16:39
To dużo wyjaśnia. A propos powiązań to Pani Małgorzata Porażyńska - dyrektor PIP w Bydgoszczy, przypadkiem świetnie zna niejakiego Radka Sikorskiego, zwanego pieszczotliwie ,, białym noskiem " :) Swoja drogą nie wiem skąd ten pseudonim ?!
Czyngis Chan · 4 stycznia 2017 16:44
To nie ma znaczenia co Wy , obrońcy Pana Bruskiego tu napiszecie, ważne jest wyłącznie ,że przez rządy Pana Bruskiego , my mieszkańcy Bydgoszczy stracimy dotacje i nie będzie zbudowana, potrzebna miastu , droga. Najważniejsze jest to ,że Wy zamiast spróbować się dogadać to nakłoniliście tą starą jędzę Ostropolską ,żeby napisała ,że facet z tartaku chce 10 mln, teraz Twój Pan i władca Bruski , powiedział dnia 21.12.16 na konferencji ,że gość z tartaku chce 20 mln. Czy to jakaś licytacja ?! Zamiast zachowywać się jak dzieci w piaskownicy i nasyłać na tartak kolejne kontrole może złożycie jakąś ofertę zakupu i kto wie może jeszcze uratujecie te dotacje, które przepadną z ostatnim dniem lutego.
Czyngis Chan · 4 stycznia 2017 15:57
Zawsze twierdziłem ze Całbecki oraz Urząd Toruński zrobią wszystko by zdegradować Bydgoszcz. Ale ze są radni z Bydgoszczy którzy tym szkodnikom pomagają to jestem zdziwiony ???? Zlikwidować Duopol z małym Toruniem ???? nie będzie żadnego problemu z rozwojem BYDGOSZCZY
~wyborca · 4 stycznia 2017 15:25
W bardzo wielu wypadkach ( to też nie jest tajemnicą) błędy popełniane przez urzędników popełniane są " świadomie i na czyjeś zlecenie". To prosty bardzo mechanizm-nie patrzmy tu na kwotę dofinansowania którą miasto może dostać ze źródła zewnętrznego lecz bazę wyjściową (wkład własny) który musi mieć na tę inwestycję.W takim przypadku zarezerwowana przez Radę Miasta pula pieniędzy nie może zostać wydana gdyż nie jest to zgodne z prawem (logiczne,tak?),czyli forsa zostaje w rezerwie i tę forsę "tylnymi drzwiami" można przeznaczyć na coś innego-oczywiście też Uchwałą R.M.
Nie dajcie się zwieść Bruskiemu i omamić słowami że to wina podrzędnego urzędnika który zawalił inwestycję.Każdy urzędnik otrzymuje polecenia od Dyrektora Wydziału a każdy Dyrektor Wydziału jest z nadania Bruskiego-czyli musi być mu lojalny .To proste jak drut bo tak robi się politykę-dobiera się własną ekipę dla własnych celów. To nic nowego.
To ma drugie dno.Każda inwestycja drogowa w mieście (i nie tylko drogowa) ma tzw.listę rezerwową gdzie przygotowane są wszelkie warianty i koncepcje realizacji zadania rezerwowego zamiast podstawowego w przypadku jakiegoś niewypału tego zadania.
Poczekajmy chwilę a dowiemy się jaka "inwestycja" (niekoniecznie drogowa) będzie miała zielone światło na realizację jej z budżetu miasta za kwotę około 25 ml. Pewnie jakiś bzdurny pomysł Boba Budowniczego z jego hasłem na Nowy rok: "...a teraz nadszedł czas na budowanie..."
Będzie wyciągnięty królik z kapelusza a Rada Miasta mu jak zwykle przyklepnie...Żałosne rządy prezydenta tego miasta....
~maxi · 4 stycznia 2017 15:33
Typowy przykład ignorancji władzy względem obywatela w zachowaniu p. Bruskiego i nie ma znaczenia kto tu ma rację w tym sporze.usiąść do stołu i porozmawiać można zawsze ale jak widać nie każdy ma taką kulturę w sobie.
~Typ · 4 stycznia 2017 15:35
Żenujące jest, że akurat Skutecki broni pana z Tartaku. Sam narobił długów w Polsce, uciekł na wyspy i tam ogłosił upadłość. I dzięki temu ludzie nie odzyskali swoich pieniędzy od niego, a teraz pan poseł ma już kasę, ale mimo tego przecież już nie jest dłużnikiem. Wiódł ślepy kulawego...Obrońca się znalazł...
~Haha · 4 stycznia 2017 17:51
Myślę ,że Pan nie do końca rozumie sytuację. Pana z tartaku nie trzeba tutaj bronić, On ma adwokatów, którym Radca Prawny UM Bydgoszczy , Pan Cichowski ( z całym szacunkiem do niego ) do pięt nie dorasta. Nie ma też znaczenia, dla nas bydgoszczan czy Pan Skutecki , który według Pana , coś tam zrobił w przeszłości, jest taki super czy taki bebe. Dzisiaj Pan Skuecki jest Posłem na Sejm RP , koniec, kropka. My Polacy szukamy problemu nie tam gdzie on jest. Problemem II etapu TU nie jest moralność Pana z tartaku a tym bardziej Posła Skuteckiego. Swoją drogą : ,, Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem". Nie jest też ważne czy uważamy Pana Dzakanowskiego za , przepraszam za słowo, oszołoma czy wyjątkowego społecznika. Problemem II etapu TU jest wyłącznie postawa jednej osoby - Pana Rafała Bruskiego. On zachowuje się jak w amoku. Bez względu na sympatie czy antypatie do Pana z tartaku , Pana Skuteckiego czy Pana Dzakanowskiego powinniśmy, my bydgoszczanie zapytać Pana Bruskiego w czym tkwi problem. Jego podwładni zrobili babola jak ta lala , facet z tartaku proponuje pomóc aby prawnie rozwiązać problem, pomimo ,że 5 lat Bruski naparza w niego kontrolami i rujnuje życie jego rodziny ( przypominam , facet ma trójkę dzieci ) . Rozumiem ,że część osób z komentarzy to otoczenie Pana Bruskiego ale błagam , Ludzie, zastanówcie się kto naprawdę miał być budowniczym a wszystko rozpierniczył. Obwiniacie Całbeckiego, Rydzyka czy cholera wie kogo za to ,że Pan Bruski jest nadętym bucem ? Dzakanowski ma rację - 6 lat miał Bruski na załatwienie spraw własnościowych. Na co czekał ? Jego plan zastraszenia kontrolami się nie powiódł, ja się nie dziwię ,że gość z tartaku się wściekł.Bardziej mnie dziwi, że nadal chce ze swoim oprawcą się porozumieć. Ostropolska po nim jechała, że chce 10 mln złotych. Czy ktoś to sprawdził ? Dzisiaj Bruski mówi ,że facet chce 20 mln złotych. Jest na to jakiś dokument ? Z tego co wiem nie sama kwota jest problemem, tylko wywłaszczenie. Bruski to ciołek a nie prezydent , kto uważa inaczej albo liże jemu tyłek albo po prostu za mało wie o Bruskim.
Czyngis Chan · 4 stycznia 2017 18:20
Na jakiej podstawie sądzi Pan że większość komentujących to zwolennicy Bruskiego ? dlatego że nie popierają bezkrytycznie pańskich argumentów ?. Jestem zwolennikiem rozwijającej się Bydgoszczy. Staram się oceniać obiektywnie o ile informacje do nas docierające są obiektywne. Uważam że wielu bydgoskich przedsiębiorców nie zwraca uwagi na rozwój miasta a wyłącznie na własny zysk kosztem kogokolwiek (no może pomijając najbliższą rodzinę). Powtarzam jeszcze raz: gdyby właściciel tartaku chciał rozwijać swoją firmę ,dawno znalazłby lepszą lokalizację poza miastem. Większy teren bez sąsiedztwa bloków ,wąskich ulic (lepszy dojazd dla pojazdów ciężarowych), tańszy grunt ,niższe podatki. może też tańszą siłę roboczą. Znając lub przewidując plany wiedział że będzie mógł blokować inwestycję, dyktować warunki wg własnego widzimisię. Żąda jeszcze specjalnego traktowania i obraża się że urzędnicy nie "biegają wokół niego" a działają wg procedur (jak się domyślam). To tyle i proszę nie hejtować, nikogo nie obraziłem.
~Bydgoszczanin · 5 stycznia 2017 08:39
Jeszcze jedno - padły argumenty że koszt przestoju urządzeń (demontaż / montaż w nowej lokalizacji) ,przesunięcie realizacji zamówień to jakieś niebotyczne kwoty za które gość żąda odszkodowania. Może coś mieliby do powiedzenia okoliczni mieszkańcy z których część na pewno ma dość głośnego sąsiedztwa. Jeśli jest inaczej , znaczy że ta działalność przy Ujejskiego jest tylko na papierze, obliczona na odszkodowanie jak pisałem. Odnośnie Bruskiego - nie jestem jego fanem ale czy jest kto inny który przyśpieszy inwestycje w mieście?. Dombrowicz? - zły (pozostawił"bagno" z Aquaparkiem). Jasiakiewicz? - też źle bo z SLD. Mnie się też nie podoba że w ostatnich latach większość dużych inwestycji była we wschodniej części miasta ale teraz widzę że plan przebudowy ulic zaczyna się klarować i jest w miarę możliwości realizowany.
~bydgoszczanin · 5 stycznia 2017 14:07
Na jakiej podstawie poseł Skutecki i radny Dzakanowski twierdzą, że część gruntów należy do Państwa Blumke ? Sądząc po brzmieniu nazwiska są to dawni właściciele narodowości niemieckiej. Być może się mylę, ale jest to mało prawdopodobne w świetle informacji, że właściciel tartaku złożył wniosek do sądu o stwierdzenie zasiedzenia tej nieruchomości. Jeżeli jest tak jak przypuszczam, to Państwo Blumke od dawna utracili własność tych działek, chociaż nadal figurują w księgach wieczystych jako ich właściciele. Natomiast stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości przez sąd stanowi czynność wyłącznie deklaratywną potwierdzającą stan prawny, który już istnieje od dłuższego czasu. Nie ma znaczenia to, jak długo będzie trwało postępowanie sądowe w tej sprawie, tym bardziej że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Państwo Blumke utracili własność nieruchomości jeszcze na podstawie aktów prawnych z roku 1945.
Reasumując, tonący , czyli właściciel tartaku, brzytwy się trzyma.
~Senior · 4 stycznia 2017 18:49
Trzeba było się nie rozkopywać. Przynajmniej zimą cieplej by "miało" i nie posuwało tu stalinowskimi kawałami.
~archeolog amator · 4 stycznia 2017 21:00
Stalinowskie kawały to zaserwował poseł Skutecki na spółkę z radnym Dzakanowskim. Zielonego pojęcia o prawie cywilnym nie mają i opowiadają niestworzone dyrdymały na temat rzekomych właścicieli tych działek z czasów przedpotopowych.
W księgach wieczystych można znaleźć rzeczywiście archiwalne zapisy, niektóre nawet z XIX wieku. O niczym to jednak nie świadczy.
~Senior · 5 stycznia 2017 11:07
Dziwna sprawa... że taka działalność jak tartak ? w środku miasta ? przy wąskiej bądź co bądź ulicy Ujejskiego. Bez perspektyw rozbudowy?. Poza błędami urzędników , a za takie uważam ujawnienie planów rozbudowy infrastruktury drogowej przed wykupem terenu, pan - właściciel planuje zrobić interes życia na sprzedaży działki. Nauczony doświadczeniem podobnej sprawy sprzed lat (chatka na drodze między mostem Kazimierza Wielkiego a skrzyżowaniem Fordońska / Łęczycka). Podobno pan - właściciel zażądał również odszkodowania za okres zawieszenia działalności czyli czas przeniesienia firmy i uruchomienia firmy w nowej lokalizacji. Jeśli to prawda ,w taki sposób można mnożyć koszty w nieskończoność
~Bydgoszczanin · 4 stycznia 2017 22:28
Dupa boli ?
~Luk · 5 stycznia 2017 08:39
Bydgoszczanin, masz rację, ale imć Czyngis Chas (czyli, jak podejrzewam sam p. Pietrzak) obraża wszystkich i uważa, że mu się należy więcej niż innym. Plany były znane od lat, tartak to samowola budowlana.
Widać jednak, że ujął swym urokiem Dzakanowskiego i Skuteckiego, którzy się po prostu skompromitowali (o ile to możliwe). Warto byłoby zrozumieć istotę sprawy. Miasto nie negocjuje z właścicielami działek (a jest ich kilkudziesięciu), tylko korzysta z procedury przewidzianej dla tego typu inwestycji i tu aktywnym graczem musi być wojewoda. Dlaczego robić wyjątek dla jednego? Takie prawo. Nie ma sensu dyskutować o fantazyjnych nakładach na tartak i jego działalność, bo jego tam nie powinno być i jego właściciel dobrze o tym wiedział, a teraz gra o wysoką stawkę tj. wysokie odszkodowanie. I akurat jemu się absolutnie nie dziwię, każdy by próbował (pomijając kwestię stylu tej walki - np. naprężone bicepsy kosogłosy). Rolą miasta jest by dać sprawiedliwą cenę, zgodnie z prawem. Wszystkim właścicielom działek.
Myślę, że warto obserwować ten mecz i zobaczyć, kto zejdzie do szatni pokonany.
~lokalny · 5 stycznia 2017 09:50
Możliwe że pan Pietrzak (czy jak mu tam) przewidywał inny scenariusz: Liczył może uzyskać kwotę jaką chciał, po niewielkich targach opuściłby nieco a zyskałby na wizerunku "wspaniałomyślnego dobroczyńcy" któremu na sercu leży rozwój miasta. W umowie sprzedaży utajnione byłyby kwestie finansowe. Skoro urzędasy poszli w zaparte, wynajął prawników i koszty rosną. Teraz gdy "mleko się rozlało" próbuje robić z siebie ofiarę.
~bydgoszczanin · 5 stycznia 2017 17:16
Czytając te komentarze można dojść wyłącznie do jednego wniosku: nie ważne co jest tematem, nie ważne kto ma rację, Bruski musi odejść. Tyle refleksji nad Waszymi komentarzami.
~patrząc z boku · 5 stycznia 2017 09:48
Wlasciciel tartaku chce więcej kasy niż mu proponują dlatego są te przepychanki i tak było od zawsze nawet wtedy gdy mwik chciał na terenie owego tartaku położyć kanalizacje
~Mwik · 5 stycznia 2017 10:57
Pietrzak robi z siebie ofiarę, że niby nie chce tak wielkich pieniędzy, że media go wrabiają. Ale przecież sam głośno opowiadał, że żeby zablokować inwestycję, przepisze część działki na osobę w śpiączce. To jego tok myślenia. Tylko że pan Pietrzak nie rozumie, że to nie Bruskiemu robi na złość, a bydgoszczanom. Za kilkanaście lat nikt o Bruskim nie będzie pamiętał, a o tym Pietrzaku , co to opóźnił budowę będą mówić pokolenia.
~Pan · 5 stycznia 2017 12:04
Działka warta w zależności od wyceny fachowców ( było ich kilka ) od 7 do 9 mln złotych. Jakiś burek z UM proponuje właścicielowi 0,9 mln bo tak im się na oko wydaje. Do tego kontrole, artykuły EB pisane na zlecenie UM. Wiązanie go z bandytami ( znają się bo wychowywali się w tej samej klatce bloku ) to pokazuje jaką "klasę" ma Prezydent Bruski. Ciekawe tylko czemu jak dawał dziesiątki milionów na zniszczenie Zawiszy nie miał oporów do płacenia. Może tamta uczciwość była uczciwsza od tej :)
~Łukasz · 5 stycznia 2017 12:22
Tu pokazano sposób myślenia p. Pietrzaka
http://www.expressbydgoski.pl/bydgoszcz/a/zada-10-milionow-lub-pusci-bydgoszcz-z-torbami,10832778/
Dzakanowski i Skutecki się wygłupili.
Ciekawe, czy jakiekolwiek podatki wpadły od tego magicznego czynszu. Podejrzewam, że wszystko jest wirtualne.
~szarak · 5 stycznia 2017 15:53
Podobnie dziwnie chętnie, przestępca z art. 296 kk, niejaki Rafał Bruski, nadpłacił co najmniej 16 mln za młyny Rothera...
~Leonard Borowski · 5 stycznia 2017 19:38
Tajemnicą poliszynela jest kto i za co ma apartamenty na najwyższych piętrach nowej wieży mieszkalnej w mieście.
~Fanciszek · 7 stycznia 2017 11:35
Leżeli jest to zgodne z prawem, to gość musi być wysiedlony, choćby sobie ptaka na ch...ju wytatuował. Od tego jest system odszkodować. Co konia obchodzi, że woźnica sobie trak na traku chce postawić. Gdybyśmy ulegali takim klientom i ich żenującym obrońcom, to do dzisiaj Kamienna miałaby ucho Baranowskiego.
A jak ktoś ma coś na Bruskiego, to niech zap..dala do pisowskiej prokuratury, a nie jęczy i jęczy na forum.
~Alleluja i do przodu! · 5 stycznia 2017 22:53
Czas pogonić z miasta to platformerskie lewactwo. Za półtora roku nie bedzie po tej sforze nawet smrodu.
~rafal · 6 stycznia 2017 20:16
Pocałuj mnie w d..pę pisuarze.
~Lewak · 7 stycznia 2017 18:40
Nie spodziewałem się takiego obrońcy i występowania z Dzakanowskim przeciwko inwestycji dla Bydgoszcz. Szybko źeś Pan zaczął ale jeszcze szybciej skończył. Czy ten Pietrzak z wyciągniętej od bydgoszczan kasy obiecał działkę na kampanię wyborczą? Straciliśmy mój i wielu bydgoszczan głos. Nie spodziewałem się , że jedynyą pańska aktywnością będzie dokonanie Bydgoszczy.
~Panie Skutecki wstyd · 9 stycznia 2017 18:41
Dlaczego Bydgoszcz ma się uginać przed facetem, który dostanie odszkodowanie, a nawet nie jest właścicielem działki, jak sam pisze?
~Piotr · 9 stycznia 2017 20:48