Radny Piasecki obiecał nie kąsać radnego Zwolaka. Pod warunkiem

(i) · 2016-02-24 14:34
Za sprawą drogi S10 polityka wkroczyła na salę obrad Rady Miasta Bydgoszczy.

Od kilku miesięcy jednym z punktów porządku obrad sesji rady miasta jest sprawozdanie składane przez dyrektora bydgoskiego oddziału GDDKiA na temat postępów prac nad drogami, które mają zapewnić lepsze skomunikowanie naszego miasta z resztą kraju. Podczas dzisiejszej sesji dyrektor Mirosław Jagodziński mówił na temat S10, w związku z unieważnieniem przetargu na wykonanie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego. Dla przypomnienia, ceny zaproponowane przez oferentów znacznie (od 1-6 mln zł) przekroczyły kwotę przeznaczoną na realizację tego przedsięwzięcia.

Byłoby spokojnie, gdyby po zakończeniu jego relacji głosu nie zabrał radny Mateusz Zwolak (PO). Jego wystąpienie w żadnym razie nie można nazwać spontaniczną reakcją na słowa dyr. Jagodzińskiego, gdyż były asystent prezydenta Bruskiego odczytał je z kartki. Radny powoływał się na interpelację posła Pawła Olszewskiego. Jak wiadomo, były sekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury uparcie twierdzi, że były zagwarantowane środki na realizację zaplanowanych inwestycji drogowych, a mimo tego rząd PiS od nich odstępuje.

Dyr. Jagodziński wyjaśnił, dlaczego doszło do unieważnienia przetargu. – Przewidzieliśmy 1,05 mln zł. Takimi środkami GDDKiA dysponowała. Sądziliśmy, że oferty będą zbliżone. Trudno było nam oszacować, jakie będą koszty, bo od dłuższego czasu dyrekcja nie organizowała podobnego przetargu – tłumaczył szef bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji. Zwrócił uwagę, na dużą rozpiętość cenową ofert, co, jego zdaniem, zwalnia go od obowiązku przyznania się do popełnienia błędu, gdyż „rynek jest nieustabilizowany”. W ogóle nie odniósł się do faktu, że nawet najtańsza oferta była o milion złotych wyższa od przewidywanej.

Radny Rafał Piasecki zapytał dyrektora Jagodzińskiego, czy zlecono wykonanie operatu szacunkowego, ale usłyszał, że nie było na ten cel środków, więc wykonali operat pracownicy jednego z wydziałów GDDKiA w Bydgoszczy. Wtedy radny PiS zarzucił mu nieudolność. – Nie podołał pan zadaniu. To sytuacja niedopuszczalna – stwierdził Rafał Piasecki i uznał, że jedynym wytłumaczeniem jest nadmierny pośpiech, gdyż przed wyborami Platforma Obywatelska chciała wykazać się jakimiś osiągnięciami. Zaproponował nawet, by zorganizować specjalną sesję rady miasta i przepytać posła Pawła Olszewskiego na okoliczność jego przedwyborczej aktywności.

- Mamy 12 lat od pomysłu powstania tej drogi, z czego 8 lat rządów PO. Chyba nie będziemy winić nowego rządu, że źle wykonano operat szacunkowy? – zapytał retorycznie radny Piasecki

Wtedy do akcji wkroczył przewodniczący rady miasta Zbigniew Sobociński i zaapelował, żeby nie wprowadzać polityki do obrad. – Nie będę kąsał radnego Zwolaka, o ile radny Zwolak odstąpi od kąsania – zobowiązał się radny Rafał Piasecki.

Opinie

Byłem dzisiaj na sesji RM i wyszedłem w pełni zniesmaczony. Po prostu żenada. Jak mogliśmy wybrać takich radnych, którzy na każdym kroku ukazują swą całkowitą niekompetencję i arogancję do podejmowanych decyzji. W trakcie przemówień radni prowadzą ze sobą dyskusje na inne tematy, rozmawiają przez telefon, czytają wiadomości z tabletów lub smartfonów. Tak przeszkadzają, że nie słychać przedmówcy. Największym zaś zainteresowaniem cieszyła się chusta p. Mackiewicz, którą rozkładała na czynniki pierwsze i wszystkim radnym pokazywała po czym zmęczona demonstracją najprawdopodobniej nowej chusty wyszła. Szkoda tylko, że na galeryjce była młodzież i z politowaniem patrzyła na niedopierzonych przedstawicieli interesów i oczekiwań naszych mieszkańców, którzy lajtowo traktowali to spotkanie. Biada nam bydgoszczanie.Oj biada......
~Obserwator · 24 lutego 2016 15:10
To jest najgorsza rada w historii Bydgoszczy, partyjne towarzystwo wzajemnej adoracji.
Kpina z nas wszystkich, że rządzą nami miernoty typu matowska, zwolak, bąk i cała rzesza innych którzy bez znajomości mieliby problem z uzyskaniem pracy na kasie w markecie. Nie dziwmy się później, że Toruń robi nas w konia na każdym kroku kiedy reprezentują nas tacy tytani intelektu. Demokracja ma narzędzie które nazywa się referendum odwoławcze. Trzeba je jak najszybciej zastosować.
~radni bezradni · 24 lutego 2016 15:32
Podzielam zdanie. Rzecz w tym, że ta "RM", nie ma skutecznej opozycji. A przecież to ona, będąc systematycznie pacyfikowana przez działającą na szkodę Bydgoszczy bandę Bruskiego, powinna jako pierwsza ruszyć z referendum odwoławczym. No, chyba, że boją się o to, że sami też mogą się już nie załapać... I tak to pewnie leci.
~Leonard Borowski · 24 lutego 2016 17:16
Bąk, Matowska, Zwolak, Zegarski, Mendry, Krysińska, Nitkiewicz to jest dno, partyjni nieudacznicy, ale ktoś ich wybrał.
~Faktycznie RADA DO D.. · 24 lutego 2016 17:09
No tak lepszy jest Dzakanowski i Pastuszewski leśne dziadki.
Fajnie jest obrażać anonimowo radnych.
~Wyborca · 25 lutego 2016 23:06
Każdy z nas mających trochę rozeznania w tych tematach ma niepisany obowiązek aby na tyle uświadamiać przed wyborami swoich znajomych aby głosowali świadomie a nie z przypadku .Nie chodzi o partyjną agitację lecz o faktyczne prześledzenie kandydata...i to nie może mieć miejsca 3 dni przed wyborami lecz miesiące aby można było zrobić wiele typowych prześwietleń aby wybierać faktycznie tych najlepszych a nie nieudolnych matołów czy karierowiczów.
Co niektórzy wybrali frajerów i dlatego mamy taką szopkę jak mamy...
~maxi · 24 lutego 2016 17:46