"Resortowe dzieci. Politycy" i rodzina Janusza Zemke

Jan Witkowski · 2016-11-10 20:36
Trzeci tom "Resortowych dzieci" prezentuje rodziny rządzące Trzecią Rzeczypospolitą. Chodzi m.in. o prezydentów i ich kancelarie, premierów, ministrów, ambasadorów, słowem o ludzi z pierwszych stron gazet.

Autorzy cyklu “Resortowe dzieci” – Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz w tomie pt. “Politycy” przedstawiają kilkadziesiąt rodzin polityków. Ich życiorysy są łudząco podobne do siebie. Matka to partia, tata to służba specjalna, a ojciec chrzestny to Dziadek Mróz. Ciąży nad naszą Niepodległą ta PRL-owska spuścizna i wbrew biologii wcale nie słabnie. Reprodukuje się z pokolenia na pokolenie. Przykład rodziny Cimoszewiczów jest bardzo wymowny i typowy. Nadal spokojnie egzystują szczelnie przysłonięci tajemnicą więzów krwi, wspólnych, młodzieńczych inicjacji politycznych w młodzieżowych organizacjach ZMP, ZMW, ZSP, ZMS czy wreszcie ZSMP, przysięgą na wierność reżymowym strukturom.

Licząca ponad 700 stron praca imponuje determinacją i skrupulatnością autorów, którzy każdy rozdział opatrzyli wieloma przypisami dokumentującymi ich słowa i przytaczane fakty. Z jednej strony było to zabezpieczenie się przed atakami i procesami, a z drugiej – wiązało się z bardzo interesującymi uzupełnieniami głównych wątków. Tych przypisów wyjątkowo nie należy lekceważyć, bo często zawierają istotne nazwiska i opisują ważne wydarzenia.

Bydgoskim akcentem w tej książce jest opis dziejów rodziny Janusza Zemke, poczynając od ojca dzisiejszego europosła, który zaczynał karierę jako nauczyciel i I sekretarz koła PPS w Książkach pod Brodnicą, potem został burmistrzem w Kowalewie Pomorskim, a w roku 1952 objął funkcję wiceprzewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Inowrocławiu. Do przejścia na emeryturę w roku 1979 pełnił z nadania partyjnego jeszcze kilka innych odpowiedzialnych funkcji. Z książki dowiadujemy się też, jakie zadanie wykonywali brat i bratowa Janusza Zemkego jako funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa.

“Politycy” to książka przygnębiająca. Wynika z niej, że ludzie zajmujący się polityką rozumieją ją wyłącznie jako okazję do robienia własnych, egoistycznych interesów, a nie służeniu wspólnemu dobru, rozwojowi państwa i dobrobytu narodu. Co gorsza, działają wspólnie tworząc nieformalne układy. Wspierają się wzajemnie, budując siatki powiązań służb, biznesu i polityki, tak by wszyscy byli uzależnieni od innych, bo w takiej pajęczynie łatwo się ukryć i skrycie działać na własną korzyść. Tylko to leży w interesie owej gildii cyników wyzutych z elementarnej przyzwoitości.

Dzięki autorom tej pozycji wiemy kto, kiedy, z kim i dlaczego. To bezcenna wiedza. Co z nią zrobimy zależy wyłącznie od nas.

...........................................................................

Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz: “Resortowe dzieci. Politycy”, s. 714, Wydawnictwo “Fronda”, Warszawa, 2016 r.

Opinie

To na pewno będzie Nobel literacki. Tacy autorzy i już trzeci tom, a który hurmem rzuca się czytelnicy na całym swiecie.
~akl · 11 listopada 2016 12:43
Brawo dla autorów za wytrwałość, rzetelność i odwagę w ujawnianiu prawdy o tym marginesie świata politycznego. Dzięki takim ludziom jak ci autorzy możemy zrozumieć jak niewiele różni dzieli PRL od III RP.
~Rafał · 13 listopada 2016 23:25
A kiedy napiszą czym się różni Gierek od Kaczyńskiego, a pisowcy przy żłobach od komuchów przy żłobach?
~prawda czasu · 14 listopada 2016 04:20
Niestety - protekcjonizm, powiązania towarzyskie, rodzinne to cechy ludzkości od zarania dziejów. Nie czytałem tej książki i nie przeczytam gdyż prawdopodobnie praca Kani i innych to zwykłe plotkarstwo. Tak sądzę po zupełnie bezrefleksyjnej recenzji pana Witkowskiego. Kania celuje w lewicę a gdzie powiązania arystokracji w dawnych latach? Gdzie refleksja nad zrujnowaniem Polski przez nich? Gdzie analiza,choćby pobieżna, powiązań towarzyskich przed wojną? Przypomnę: po zamachu majowym w roku 1926 nastąpił niebywały wzrost znaczenia legionistów i wszelkie stanowiska tylko dla nich i ich kumpli były zarezerwowane.
~Skaw · 14 listopada 2016 07:57
Mam nieodparte wrażenie, że niektórzy dyskutanci mocno spłycają zagadnienie. To nie jest książka "plotkarska". Jest to publicystyczna próba odpowiedzi na pytanie, czy III RP jest i jeśli tak, to w jakim stopniu, kontynuacją PRL. Za sanacji rzeczywiście panował protekcjonizm i nepotyzm, ale przedstawiciele sanacji bezpowrotnie utracili władzę we wrześniu 1939. Ci, którzy pozostali po wojnie w Polsce, byli prześladowani, skazywani na długoletnie kary więzienia za tzw. faszyzację kraju. Na tej podstawie skazano m.in. byłego marszałka senatu Świtalskiego, byłego wojewodę Juzewskiego, byłego wojewodę Kostka - Biernackiego ( temu ostatniemu postawiono chociaż uzasadnione zarzuty). Na podstawie dekretu ze stycznia 1946 skazywano na kary długoletniego więzienia byłych policjantów, agentów kontrwywiadu wojskowego, a także konfidentów policyjnych wewnątrz partii lewicowych. Tak więc nawet pomysł lustracji przejęto w III RP od komunistów, przy czym w czasach stalinowskich byłych tajnych współpracowników służb specjalnych skazywano na kary długoletniego więzienia, a dzisiaj najwyżej na pozbawienie możliwości sprawowania niektórych funkcji publicznych na okres do 5 lat. Dzieci przedwojennych dygnitarzy również były dyskryminowane, m.in. w formie odmowy przyjęcia na wyższe uczelnie, przynajmniej przez jakiś czas.
Tymczasem w roku 1989 zmienił się ustrój państwa. Aktorka Joanna Szczepkowska z egzaltacją w głosie ogłosiła w TV, że 4 czerwca 1989 upadł w Polsce komunizm. Wszyscy jej przyklaskiwali. A co się naprawdę stało ? Ustrój rzeczywiście się zmienił, ale w wymiarze ogólnopolitycznym i gospodarczym. W wymiarze powiązań towarzysko-personalnych bynajmniej. Potomkowie dygnitarzy komunistycznych, ubeków, wyższych oficerów LWP, nadal zajmowali i po części do dzisiaj zajmują wpływowe i lukratywne stanowiska państwowe. Na tej płaszczyźnie żadna rewolucja nie nastąpiła. Sytuacja ta miała i ma duży wpływ na mentalność elit , na ideologię promowaną przez wpływowe partie polityczne i środowiska.
Dlatego też "plotki" podane przez autorów tej książki warto znać. Po to, aby lepiej rozumieć mechanizmy rządzące światem dzisiejszej polityki .
~Eska · 14 listopada 2016 10:06
A za co Gosiewska chuda chce miliony z naszych kieszeni? Co na to starosta?
~antypis · 20 listopada 2016 23:14