Schreiber i Brejza „się lansują”, Kownacki przytarł nosa Francuzom

Michał Maciek · 2017-01-05 14:24
Postanowiłem wesprzeć dziennikarzy portalu bydgoszcz24 i dokonać podsumowania roku 2016 od strony osiągnięć bydgoskich parlamentarzystów.

Już widać, że Łukasz Schreiber nie zamierza być posłem trzecioligowym. Myśli o ogólnopolskiej karierze. Dzięki niewychodzeniu ze studiów telewizyjnych i radiowych przestał być anonimowym politykiem lokalnym, do których mimo pracowitości ciągle zalicza się Paweł Skutecki. Zaczynają go kojarzyć nawet osoby nieinteresujące się przesadnie polityką. Niestety, Schreiber nie jest kojarzony z Bydgoszczą, ale wyłącznie z Prawem i Sprawiedliwością.

Jeżeli chodzi o rozpoznawalność, to nie jest źle z bydgoską ekipą parlamentarną. Nazwiska połowy naszych posłów znane są w całym kraju. Zapytałem kolegów z roku, którzy mieszkają w różnych częściach Polski, kogo kojarzą. Z dwunastu nazwisk, które im wysłałem, sześć im nic nie mówi.

Faktycha, niektórym naszym wybrańcom brakuje wyrazistości. Nie mam nawet pomysłu na to, co powinni zrobić Kozanecka, Król, Latos, Pawłowicz, Stasiński czy Skutecki, żeby dać się poznać poza bydgoskim okręgiem wyborczym. Z całym szacunkiem, ale nie sądzę, by byli w stanie tak się przebić z drugiego szeregu, jak to zrobił wcześniej poseł z Torunia, który od roku już posłem nie jest. Zbigniew Girzyński często reprezentował Prawo i Sprawiedliwość w sobotnim programie „Kawa na ławę”. A tam występują politycy z górnej półki.

Ciągle popularny jest poseł Eugeniusz Kłopotek, chociaż popularność PSL spadła do dwóch punktów procentowych. Dziennikarze lubią z nim rozmawiać z racji jego nieprzewidywalności. Kiedy pojawił się pomysł, aby żona prezydenta otrzymywała wynagrodzenie, gdyż pełniąc obowiązki pierwszej damy musi zrezygnować z pracy zawodowej, opozycja nie zostawiła na nim suchej nitki. Kłopotek, jak to się często zdarza, był odmiennego zdania. – Dlaczego kobieta ma być pokrzywdzona tylko dlatego, że małżonek jest prezydentem? Nie przesadzajmy. Nie należy się zachowywać jak pies ogrodnika – powiedział dziennikarzom.

Wtopę zaliczył na początku minionego roku poseł Krzysztof Brejza. Treść złożonej przez niego interpelacji sprawiła, że był pytany, czy chodzi na pasku służb specjalnych. Tłumaczył się, moim zdaniem, bardzo nieporadnie, twierdząc, że kontaktują się z nim „różne osoby i instytucje”. Od kilku miesięcy młody Brejza bryluje w mediach, wykorzystując sytuację, że jest jedynym z ramienia PO członkiem komisji ws. afery Amber Gold. Ostro podpadł Małgorzacie Wassermann, gdyż dokonał wpisu na Facebooku sugerującego, „że ekipa PiS chciała ukryć kluczowe dokumenty przed komisją śledczą”.

- Pan poseł Brejza zachowuje się nieuczciwie od samego początku. Jest nastawiony wyłącznie na torpedowanie prac tej komisji. On po prostu łże, mówi nieprawdę, manipuluje informacjami. Ja dawno nie miałam do czynienia z człowiekiem tak niegodziwym, jak poseł Brejza – skomentowała ten wpis przewodnicząca komisji.

Koleżanka partyjna posła Brejzy wybrała milczenie. Podczas posiedzeń sejmu Teresa Piotrowska tylko raz zabrała głos w tej kadencji (w sprawie uniwersytetu medycznego). Nie skacze razem z Bruskim, chociaż ma blisko na „skoczne imprezy” ze swojego biura poselskiego przy pl. Wolności. Nie stała obok Ewy Kopacz w grupie posłów blokujących mównicę sejmową. Wolała święta spędzić w domu niż na okupacji sali sejmowej. Rozpoznawalna z racji fuchy ministerialnej posłanka, zasłynęła w tym roku z nieuczestniczenia i niezabierania głosu.

Poseł Paweł Olszewski błysnął krótko w minionym roku „powalając na dechy” nienależącego do szczupłych posła PiS. Ponieważ nie jest obecnie zapraszany do udziału w dyskusjach radiowych i telewizyjnych, sam sobie udziela głosu i organizuje konferencje. Ale to siara. Gość powinien się od starszej koleżanki klubowej nauczyć, że milczenie jest złotem w sytuacji, gdy nie ma się niczego ważnego do powiedzenia. A on organizuje konferencje na przykład po to, żeby poinformować dziennikarzy, że posłowie PiS „Bezwolnie wykonują polecenia swoich liderów. Nie mają nic do powiedzenia”.

A kto wykonywał bezwolnie polecenia liderów, gdy rządziła PO? Choć przyznaję, że Paweł Olszewski robił to z większą gorliwością niż inni posłowie. Teraz, oczywiście bez dyrektyw z góry, krytykuje polityków partii rządzącej. Stwierdził, że przed świętami zachowali się w sejmie obleśnie. Nie wiedziałem, co poseł Olszewski ma na myśli, więc sprawdziłem w Słowniku języka polskiego PWN znaczenie słowa „obleśny”. No nie! Czegoś takiego się po posłach PiS-u nie spodziewałem! Obleśny to znaczy przejawiający skłonność do rozpusty, lubieżny. Może kiedyś Paweł Olszewski zdradzi trochę pikantnych szczegółów.

Najbardziej w minionym roku przypadła mi do gustu wypowiedź wiceministra obrony narodowej Bartosza Kownackiego. Poseł przytarł nosa Francuzom, kiedy się wściekali, że nie dostali kontraktu na dostawę śmigłowców dla polskiej armii. Kownacki stwierdził wtedy: „- To są ludzie, którzy uczyli się od nas jeść widelcem parę wieków temu”. I Francuzom zrobiło się łyso. Mają za swoje! Jako Polak też się głupio poczułem, gdy prezydent Jacques Chirac kazał Polsce „siedzieć cicho”, a nie zachowywać się jak suwerenne państwo.

Opinie

Kto zacz Paweł Olszewski???
~Pytanie! · 7 stycznia 2017 13:17
Kownacki ośmieszył się donosząc jak pisowiec na organizatorów zbiórki pieniędzy na tłumaczenie wypocin Kneblewskiego, żeby sobie Franciszek poczytał jakich ma funkcjonariuszy. A jego z kolei ośmieszyła policja wyrzucając jego doniesienie do kosza.
~mona · 7 stycznia 2017 18:28
Nie pij byle czego Zdzichu.
~Widać, że przez to głupiejesz. · 8 stycznia 2017 18:19
Ciekawe co Kownacki powie, jakie są osiągnięcia komisji parówkowej Macierewicza, która miała obalić tezę Laska, że tupolewa rozwalił w krzakach pilot, który nie miał ważnych papierów na ten lot i który złamał zakaz schodzenia poniżej poziomu lotniska we mgle. Już rok minął i jakoś cicho o kolejnych wybuchach i trotylu. Za co pisuary w komisji biorą pieniądze, może Kownacki pochwali się sukcesami swojego szefa.
~puszka koli · 8 stycznia 2017 20:14