Sprawny bat na niepełnosprawnych

Grzegorz Dudziński · 2017-01-05 11:52
Z cyklu „Ślepym trafem”.

Od nowego roku wzrosła najniższa krajowa. Powodów do zadowolenia z tego tytułu nie mają, niestety, niepełnosprawni. O nich zapomnieli wszyscy, nawet Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ta instytucja od dłuższego czasu zachowuje się, jak bardzo sprawny bat na niepełnosprawne osoby, które na swoje nieszczęście podjęły rehabilitację poprzez pracę...

Z lektury lokalnej prasy wielu czytelników zna historię bydgoskiego oddziału Polskiego Związku Niewidomych. Czarne chmury nad tą instytucją zbierały się od dłuższego czasu. Najpierw kilka lat temu Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zakwestionował rozliczenia wieloletniego projektu unijnego. Skończyło się dymisją ówczesnego dyrektora okręgu, a sam związek musiał zwracać niemal 100 000 zł PFRON-owi.

W opinii wielu prawników żądania PFRON-u były bezprawne. Ta instytucja zmieniła zasady konkursu w trakcie jego trwania. Zarząd PZN nie zdecydował się jednak na otwartą wojnę z PFRON-em. W rozmowach prywatnych przedstawiciele zarządu tłumaczyli, że nie warto za wysoko podskakiwać, bo urzędnik zawsze znajdzie sposób na udowodnienie swoich racji. Historia pokazała, że nie zawsze potulne ciele dwie matki ssie.

Myślę tu o ubiegłym roku, który może okazać się ostatnim w historii bydgoskiego PZN. Najpierw zarząd PZN w świetle oczywistych problemów finansowych apeluje do swoich pracujących przedstawicieli, aby ci wspierali dobrowolnymi dotacjami istnienie związku. Potem z pracą w PZN rozstaje się niejaki Krzysztof. Rozstanie jest w zasadzie bezbolesne, ponieważ kończy się jego umowa terminowa. Krzysztof zakłada własną fundację i prosi PZN o partnerstwo. W ten sposób łatwiej wspólnie realizować różnego typu projekty, w tym projekty unijne. PZN nie godzi się jednak na podjęcie tak poważnej współpracy z raczkującą fundacją. Cóż wtedy robi Krzysztof?

Otóż Krzysztof składa oficjalne doniesienie do prokuratury na niecne praktyki, jakie jego zdaniem, mają miejsce w Polskim Związku Niewidomych. Zarzuca, że zarząd ściągał haracz od swoich pracowników, przymuszając ich do obowiązkowych wpłat na rzecz PZN. Dołącza nagrania, które potajemnie wykonywał i gromadził. Prokuratura sprawę umarza, nie znajdując dowodów na twierdzenia Krzysztofa. Ten odwołuje się do wyższej instancji, idzie też do mediów. I najważniejsza sprawa – opisuje wszystko w doniesieniu do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Tu wracamy do roli PFRON-u, jako instytucji pomagającej osobom niepełnosprawnym. Otóż PFRON w reakcji na enuncjacje Krzysztofa wstrzymuje refundację wszystkich kosztów wypłat w bydgoskim oddziale Polskiego Związku Niewidomych. Ni mniej, ni więcej oznacza to konieczność likwidacji kilkudziesięciu stanowisk pracy. Blokuje też udział bydgoskiego oddziału PZN we wszelkich konkursach na rok 2017. Ta blokada ma trwać do czasu wyjaśnienia całej sprawy…

Przyszłość łatwo przewidzieć. Cała aferka potrwa jeszcze pół roku. Okaże się zwykłą bańką mydlaną. Krzysztof, być może, przeprosi. O ile zrozumie, co tak naprawdę zrobił… Po Polskim Związku Niewidomych w Bydgoszczy nie będzie już jednak ani śladu. Czy PFRON wtedy przeprosi kogokolwiek za swoje kroki? Śmiem wątpić.

Osobiście, mimo, iż jestem niewidomym, nawet nie należę do Polskiego Związku Niewidomych. Dlatego właśnie mam komfortową sytuację wyrażenia w miarę obiektywnej opinii. Ta instytucja szkoli niewidomych, pomaga im w przełamywaniu barier wywołanych brakiem wzroku. Jest niezwykle potrzebna. Przede wszystkim jednak gotuje się we mnie, kiedy widzę, jaką rolę w tym najeździe barbarzyńców odgrywa Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ta instytucja została powołana, aby pomagać osobom niepełnosprawnym. Bardzo wiele sygnałów mówi o tym, że zapomniała o swojej podstawowej roli. Dla wielu firm założonych przez osoby niepełnosprawne to właśnie PFRON staje się podstawowym likwidatorem. Tak jest w opisanej wyżej historii bydgoskiego oddziału Polskiego Związku Niewidomych, tak było w przypadku największej w Polsce bydgoskiej spółdzielni socjalnej Kreatywni.

Kreatywni jeszcze kilka lat temu zatrudniali blisko 50 pracowników, w tym wiele osób niepełnosprawnych. Spółdzielnia miała kłopoty finansowe i czasem ZUS czy podatki opłacała ze sporym poślizgiem. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych wykrył te opóźnienia i zgodnie z obowiązującym prawem zażądał zwrotu wszelkich refundacji. Problem w tym, że ustawa o refundacji zezwala na maksimum 14-dniowe opóźnienie w płatności ZUS i podatków. Jeżeli choć o dzień spóźnimy się z tymi należnościami, to mimo ich późniejszego opłacenia, trzeba zwrócić wszelkie refundacje. W przypadku Kreatywnych chodziło o kwotę kilkuset tysięcy zł. A zatem takie żądania wiążą się w sposób jednoznaczny z likwidacją spółdzielni. Czy o to chodziło założycielom Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych?

W pierwszym przypadku (bydgoskiego PZN) wystarczyło zachować procesową ostrożność. Uznać prawo domniemania niewinności do czasu udowodnienia winy i wstrzymać się z restrykcjami. W drugim przypadku (Kreatywni ) można było umorzyć postępowanie, wprowadzając bieżącą i bardziej systematyczną kontrolę, czy nawet rodzaj współzarządzania słabo radzącą sobie spółdzielnią. W obu sytuacjach takie postępowanie PFRON byłoby nacechowane dbałością o miejsca pracy dla osób niepełnosprawnych. Tak się jednak nie stało.

Urzędnicy PFRON ani na krok nie wychylą się poza sztywne przepisy. Takie działania, nawet w oczywistym interesie obrony miejsc pracy osób niepełnosprawnych, mogłyby kiedyś zagrozić im osobiście. Ktoś zarzuciłby im brak dbałości o fundusze publiczne. W imię świętego spokoju zatem urzędnicy PFRON, zamiast podejmować ryzykowne działania niestandardowe, stają się likwidatorami miejsc pracy osób niepełnosprawnych.

Nie może zatem dziwić fakt, iż przy rosnącej od stycznia najniższej krajowej płacy pefronowska refundacja kosztów zatrudnienia osoby niepełnosprawnej pozostała nietknięta. Nie wzrosła ani o złotówkę. Dla przedsiębiorcy zatrudniającego osoby niepełnosprawne oznacza to per saldo zwiększenie kosztów pracy. Prześledźmy to na przykładzie osoby niepełnosprawnej w stopniu umiarkowanym. Do grudnia refundacja PFRON wynosiła nieco ponad 1100 zł. całkowite koszty pracy do grudnia ubiegłego roku to wydatek rzędu 2,2 tys., po styczniowej podwyżce – niemal 2,5 tys. Koszty zatrudnienia osoby niepełnosprawnej przy jednoczesnym zamrożeniu refundacji PFRON rosną zatem w sposób znaczący. Jest to wysoce niesprawiedliwe ze społecznego punktu widzenia. Refundacja nie jest uznaniową jałmużną, wyrównuje szanse osób niepełnosprawnych na rynku pracy. Środki na to pochodzą z daniny, jaką muszą płacić firmy, które niepełnosprawnych nie zatrudniają. To PFRON, jako dysponent tych środków i instytucja powołana do obrony osób niepełnosprawnych, powinien protestować przeciwko takim rozstrzygnięciem. Powinien apelować do rządu o wprowadzenie stosownych zmian. Jakoś nie słychać takich apeli…

Urzędnicy PFRON milczą w obawie o utratę własnych stołków. Sami zainteresowani, to jest osoby niepełnosprawne, milczą w obawie przed ewentualną reakcją PFRON. Kółko się zamyka. Bat na niepełnosprawnych działa sprawnie… komu to przeszkadza? Nie widzę, nie słyszę…

Opinie

To gdzie ta zapowiadana dobra zmiana?
~Maria · 5 stycznia 2017 15:25
No tak, żali sie Pan który robi biznes na osobach niepełnosprawnych, wykorzystując przy tym własne dysfunkcje. Wiadomo, ze takiego sie nikt nie przyczepi. Żal mi ludzi wykorzystanych przez tego człowieka. Smykałkę do przedsiębiorczości ma na pewno, szkoda tylko ze w taki sposób ja realizuje.
Ps. Może redakcja pomoze Panu załatwić w prawie darmowym lokalu koncesje na alkohol? A może lepiej nie. I tak sprzedają tam alko, przecież Panu Grzegorzowi wolno :)
~Kuba · 5 stycznia 2017 19:52
Uderz w stół,a Kuba [Krzysztof] się odezwie.Człowieku,schowaj się w mysią dziurę.Nikt Ci ręki nie poda,bo donosiłeś na nasz Związek.Takich rzeczy się nie robi.W czasie okupacji ogolili by Ci głowę.
~Zuza · 7 stycznia 2017 15:41
pięknie śpiewał, ale nie był łysy. K sam głowę ogolił, pewnie w pokucie...
~Wysockij · 7 stycznia 2017 16:51
niepełnosprawni niech się cieszą, że w ogóle dostają dofinansowania i dzięki temu są zatrudniani.
~pełnosprawny · 5 stycznia 2017 23:28
Ale chamska wypowiedź.
~Też pełnosprawny · 6 stycznia 2017 16:45
Dlaczego chamska? Czy niepełnosprawni znależliby pracę, gdyby pracodawca musiał płacić za nich 100%? Na pewno nieliczni.
~pełnosprawny · 6 stycznia 2017 17:46
Tak, bardzo się cieszę. Szef zwolnił mnie, bo nie miał pieniędzy na wypłatę moim pensji. Skacze do góry panie pełnosprawny.
~ Połamany · 7 stycznia 2017 10:46
Ostatnio przy podniesieniu najniższego wynagrodzenia rząd sam ustalił refundację
Obecny rząd Dobrej Zmiany posyąpil inaczej?
DOBRA ZMIANA
~GMINNY · 6 stycznia 2017 15:27
Koalicja PO-PSL wprowadziła drastyczne ograniczenia kwotowe do wszystkich stopni niepełnosprawności. W ubiegłym roku w oparciu o budżet przygotowany przez poprzednia koalicje te obniżone kwoty nadal stały w miejscu. Może faktycznie czas na dobrą zmianę i podwyższenie kwot refundacji? Parlamentarzyści do boju!!!
~Miejski · 6 stycznia 2017 17:31
A co to za problem dla najlepszego rządu od tysiąclecia.
A Prezydent "Pinokio"podpisze ustawę w międzyczasie rozmów z "Ruchadłem leśnym"
~GMINNY · 6 stycznia 2017 18:52
Pełnosprawna ma rację. Do gazu wszystkich Ślepaków, Głuchaków, psychicznych i innych połamańców. Po jaką cholerę mają nas Łódź oczy swoim
~ Marian · 7 stycznia 2017 14:29
No cóż, Kaczyński z Szydło olali was, po prostu ciepłym moczem. Zawsze twierdziłem, że PIS niczym się nie różni od PO w walce o koryto i w olewaniu ludzi poszkodowanych przez los.
~mona · 7 stycznia 2017 18:35