W minionym roku radni dostarczyli nam różnych emocji

Ewa Starosta · 2017-01-12 10:48
Nie sposób podsumowując rok 2016 nie wspomnieć o dokonaniach bydgoskich radnych.

Jesienią 2016 roku przypadała połowa kadencji rady miasta, więc jeden z portali bydgoskich pokusił się o dokonanie oceny bydgoskich radnych (nazwy portalu nie wymieniamy, gdyż należy on do koncernu medialnego, który po zmianie partii rządzącej coraz cieniej przędzie, a nie należy „kopać leżącego”). Ocena została zaprezentowana w dwóch tekstach: „Najlepsi radni Bydgoszczy. Sprawni, sprytni, pracowici” oraz „Pięcioro radnych, którzy są najsłabsi. Oni sobie nie radzą”.

Do wyboru najlepszych radnych odnieśliśmy się już w tekście „Nasi radni na półmetku. Podobno są wśród nich sprytni”, więc teraz pozostali nam ci, którzy zostali uznani za najsłabszych.

Bydgoszczanie mogą śledzić przebieg sesji rady miasta w Internecie, więc wiedzą doskonale, iż najaktywniejszym radnym jest Bogdan Dzakanowski. Posiada poza tym umiejętność błyskawicznego wyprowadzania z równowagi przewodniczącego rady miasta. Zbigniew Sobociński sobie z nim kompletnie nie radzi. To on zasłużył zatem na miano radnego, który sobie nie radzi. Tymczasem za nieradzącego sobie radnego uznany został… Bogdan Dzakanowski.

Taki on „bezradny” jak z koziej rzyci trąba! Zasypuje prezydenta interpelacjami, organizuje konferencje i pikiety, sprawnie zbiera podpisy mieszkańców, zaskarża działalność przewodniczącego rady do wojewody, krytycznymi stwierdzeniami naraża się na procesy sądowe (niedawno wygrał, ale już kolejny proces się szykuje). Kilkoro albo nawet kilkanaścioro bydgoskich radnych mógłby obdzielić swoją aktywnością.

Dzakanowski nie mógł przez portal liczący na reklamy z Urzędu Miasta zostać zaliczony do najlepszych radnych. To idzie zrozumieć. Ale po co czynić z niego radnego, który sobie nie radzi? To już nadgorliwość. Nadgorliwością było również uczynienia z Rafała Piaseckiego radnego, który sobie nie radzi. Radzi sobie lepiej niż większość radnych z klubu Platformy Obywatelskiej. Nawet antypisowski portal nie mógł nie zauważyć jego zaangażowania w miejskie sprawy. Tak został scharakteryzowany: „O ile wielu radnych nie czyta materiałów i nie przygotowuje się do merytorycznej pracy w komisjach, on mógłby uchodzić za prymusa. Przychodzi z listą pytań, dociska.”

Takie osoby określa się zazwyczaj mianem pracowitych. Tymczasem Piasecki został nazwany… populistą. Ale w tej kategorii są w składzie miasta dużo lepsi od niego zawodnicy. Dlaczego więc akurat Piasecki został nazwany populistą? Nie można mu było przylepić łatkę lenia, więc znaleziono inną?

Rafał Piasecki jest autorem najzabawniejszej obietnicy, jaka padła w zeszłym roku podczas sesji rady miasta. Kiedy Zbigniew Sobociński zaapelował, żeby nie wprowadzać polityki do obrad, radny PiS zapewnił: – Nie będę kąsał radnego Zwolaka, o ile radny Zwolak odstąpi od kąsania.

Mateusz Zwolak też został uznany za radnego, który sobie nie radzi. Były asystent prezydenta Bruskiego objął mandat po Michale Sztyblu, który zdecydował się na podjęcie pracy w Urzędzie Miasta i nie mógł w związku z tym pełnić funkcji radnego. Ale Zwolak nie dorasta Sztyblowi do pięt, zwłaszcza pod względem aktów czołobitności wobec prezydenta Bydgoszczy (obojętnie jak się akurat nazywa).

Antypisowski portal mógł skrytykować radnego PO („O jego pracy merytorycznej trudno powiedzieć coś dobrego,”), gdyż Zwolak nawet w klubie radnych PO jest uważany za nieporozumienie. Ksywka „Colgate”, którą mu koledzy partyjni nadali, informuje, co, ich zdaniem, jest największym atutem Zwolaka.

Kolejna nominacja na nieradzącego sobie radnego budzi lekkie zdziwienia. Maciej Zegarski nigdy nie wyróżniał się pracowitością czy aktywnością w radzie miasta. Nie składał interpelacji, nie uczestniczył w dyżurach, odzywał się podczas sesji rady miasta tylko wtedy, kiedy musiał jako przewodniczący klubu radnych PO. Kilka lat temu za to obijanie się zasłużył na opinię wyróżniającego się radnego ze strony „Wyborczej”. Pewnie dlatego, że był wówczas doradcą ministra Sikorskiego.

Zegarski nadal nic nie robi jako radny (zajmuje się partyjno-biznesowymi geszeftami), więc słusznie został zakwalifikowany do radnych, którzy sobie nie radzą, choć z budzącym wesołość uzasadnieniem: „cień dawnego Zegarskiego”.

Dlaczego radny Maciej Zegarski nadal pełni funkcję przewodniczącego klubu radnych PO? To decyzja partyjna. Najwyraźniej Zegarski ma silne trzymania.

W grupie nieradzących sobie radnych znalazła się jedna osoba płci żeńskiej. Magdalena Krysińska została skrytykowana za to, że nie zabiera publicznie głosu. Chyba lepiej nic nie mówić niż wygadywać głupstwa. Lista radnych, którzy palnęli w minionym roku coś ich ośmieszającego nie byłaby wcale krótka. To temat na odrębną publikację.

Opinie

Ludzie na mieście mówią, że Zegarski siedzi tam gdzie siedzi bo:
1. ojciec dużo kasy ładuje w partię PO
2. ma zdjęcia pewnego jegomościa, co posiada własną wieś, w czerwonych galotach na głowie
Słychać też że swojej drugiej połówce załatwił asystenturę dla ciemno nam panującego Bruskiego oraz że wspólne gniazdko wiją sobie u ulubionego dewelopera na najwyższych piętrach nowego apartamentowca w mieście.
Ile w tym wszystkim prawdy? Niech każdy oceni sam.
Ciekawe czy prawdą też jest, że Zwolak na ciepłe posady w PO trafił z pizzerii.
Zresztą gdzieś ta Partia Ociemniałych musiała szukać swój nowy narybek.
By żyło się lepiej swoim!
~zimowe kalesony · 12 stycznia 2017 11:35
Tak słabej rady miasta w dziejach Bydgoszczy jeszcze nie było. Rozwiązać to gremium jak najszybciej i zarządzać nowe wybory.
~Anna · 12 stycznia 2017 23:27