Światłownia przyciąga anioły

13:09, 07.09.2017 | Ewa Starosta
REKLAMA
Skomentuj

Tegoroczna maturzystka, Monika Zatorska z Bydgoszczy, jest jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na apel Światłowni - chce zostać wolontariuszką, pomagającą osobom niewidomym.

Znana bydgoska kawiarnia artystyczna Światłownia przy ulicy Świętej Trójcy 15 na swojej stronie internetowej zamieściła ogłoszenie o poszukiwaniu wolontariuszy. Przeczytała je Monika Zatorska. Ma w rodzinie osobę niepełnosprawną. Stąd zna problemy tych ludzi.

Jeszcze nigdy nie byłam wolontariuszką. Wydaje mi się, że pomagając innym, pomagam także samej sobie –  wyznaje Monika Zatorska.

Pomysł stworzenia bydgoskiej bazy wolontariuszy dla osób niewidomych od dawna chodził po głowie szefowi Światłowni, Grzegorzowi Dudzińskiemu. Sam nie widzi od dwóch lat. Zna  wielu niewidomych, którzy są uwięzieni we własnych domach. Nie mają kogoś z rodziny, kto mógłby zaprowadzić ich na przykład do kina. Nie dysponują sprzętem, pomagającym niewidomemu w czasie samotnego spaceru. Czasami obawiają się takich technicznych nowinek.

Kilka miesięcy temu pewna niewidoma znajoma żaliła mi się, że od wielu lat nie może pójść  do filharmonii, chociaż mogłaby kupić tańsze bilety. Po prostu nie ma z kim pójść – opowiada Grzegorz Dudziński.

Z drugiej strony jest wiele osób, które bardzo chcą pomagać. Dudziński zauważył to, kiedy odważył się samotnie iść bydgoskimi chodnikami z białą laską i urządzeniem GPS.  Obcy ludzie bardzo często bezinteresownie ofiarowywali mu swoją pomoc. Dudziński nie wierzy w mit o powszechnej znieczulicy. Czasem wystarczy impuls, aby uruchomić niesamowite pokłady empatii. Takim właśnie impulsem ma stać się tworzona baza światłownianych aniołów.

Światłownia zaprasza wszystkich, którzy chcieliby poświęcić kilka godzin swojego życia na pomoc niewidomym. Można pomóc niewidomemu w dotarciu do biura, zaprowadzić go do kina, zawieźć w określone miejsce. Można pomóc w uporządkowaniu dokumentów, w dobraniu kupowanego właśnie ubrania. Technicznie wyglądałoby to tak: niewidomy dzwoni do Światłowni pod numer 505-033-422 i zgłasza, że następnego dnia musi np. pojawić się w jednym z urzędów i nie ma kto go tam zaprowadzić. Światłownia dzwoni do wolontariusza i w imieniu niewidomego prosi o pomoc. Te dwie osoby spotykają się ze sobą.

- My tylko pośredniczymy w zetknięciu tych dwóch światów  i w ten sposób dla wszystkich dzieje się coś dobrego – stwierdza Dudziński.

Aby ten system działał  sprawnie, muszą być spełnione pewne warunki. Wolontariusz będzie odpowiednio przeszkolony, aby wiedział, jak prawidłowo prowadzić niewidomego, jak z nim postępować. Szkolenia tego typu Fundacja Światłownia prowadzi z powodzeniem od kilku miesięcy. Prezentacje tego typu pod nazwą „Instrukcja obsługi niewidomego” odbywały się już w bydgoskich i podbydgoskich szkołach, urzędach, uczelniach wyższych. Od września rusza kolejna tura takich prezentacji.

Oczywiste jest to, że niewidomy pokrywa wszelkie niezbędne koszty pracy wolontariusza. Chodzi tu  na przykład o koszt biletu, skasowanego w trakcie dojazdu do domu osoby niepełnosprawnej i powrotu. Fundacja Światłownia ze swojej strony zapewnia kontakt wolontariuszowi i niewidomemu. Światłownia za swoje pośrednictwo nie bierze ani złotówki. Każdy wolontariusz w ramach podziękowania może liczyć na specjalny certyfikat od Światłowni potwierdzający jego pracę wolontariacką.

Stworzenie takiej bazy wolontariuszy dla osób niewidomych to wspaniały pomysł. Taka potrzeba istniała od dawna, ale dotychczas nikt nie odważył się podjąć ryzyka  jej stworzenia. Trzymam kciuki za Światłownię – zapewnia Marek Andraszewski, niewidomy muzyk z Bydgoszczy.

A zatem Światłownia zaprasza zarówno tych, którzy chcą pomagać, jak i tych, którzy takiej pomocy potrzebują. Anioły, przylatujcie do Światłowni!

(Ewa Starosta)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© bydgoszcz24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017