Dwie wyjątkowo małomówne radne: panna Magda i pani Benia

00:19, 09.10.2017 | Ewa Starosta
REKLAMA
Skomentuj

Zbliżają się wybory samorządowe. Pora na  ocenę dotychczasowej działalności radnych bydgoskiej rady miasta. Postaramy się pokazać, kto wyróżnia się pracowitością, a kto się leni, czyje wypowiedzi zasłużyły na uznanie, a o których lepiej zapomnieć. Radni mają jeszcze trochę czasu, by dokonać rewizji swojego postępowania. Prezentujemy ich parami, dobranymi na zasadzie podobieństwa bądź kontrastu.

Ladies first: Bernadeta Różańska-Majchrzak i Magdalena Krysińska. Te radne  różnią się właściwie wszystkim - wiekiem, zainteresowaniami, usposobieniem. Łączy je jedynie brak ochoty do zabierania głosu podczas sesji rady miasta.  Złośliwi twierdzą, że gdyby nie to, iż podczas zaprzysięgania radnych Magdalena Krysińska powiedziała „ślubuję”, w ogóle by nie usłyszeli jej głosu.

Nikt nie wie, dlaczego ta radna tak zawzięcie milczy, chociaż  inni radni gorąco się spierają. Czy to nieśmiałość wynikająca z braku doświadczenia? To mało prawdopodobne.  Jej rówieśniczka, radna Monika Matowska, też pracowała dotąd wyłącznie w biurze poselskim, czyli dysponuje porównywalnym doświadczeniem zawodowym, a podczas każdej sesji rady miasta wielokrotnie zabiera głos.

Magdalena Krysińska skończy w listopadzie 30 lat i niczego się jeszcze, poza oszczędnościami w kwocie 31 tys. zł, nie dorobiła. Jak na młodą osobę, dobrze zarabia. Jej zeszłoroczne dochody to 60 tys.zł (pensja w biurze poselskim Zbigniewa Pawłowicza i dieta radnego).

Podobne dochody - blisko 63. tys. zł -  wykazała w oświadczeniu majątkowym za miniony rok starsza od niej o 37 lat Bernadeta Różańska-Majchrzak. Składają się na nie świadczenie emerytalne i dieta radnego.

„Gazeta Wyborcza” komplementowała ją jesienią 2014 roku, gdy ponownie uzyskała mandat radnego:  „Festyn osiedlowy? Radna zawsze jest obecna. Przecięcie wstęgi? Już nożyce lśnią w jej dłoniach. Sprawdzić, czy nowa linia autobusowa kursuje zgodnie z rozkładem i podoba się mieszkańcom? Na radną Różańską można liczyć. Nie świeci się latarnia? Pani Benia zainterweniuje”.

W tej kadencji radna również aktywnie zajmuje się drobnymi bolączkami. Interpelowała m.in. w sprawie zieleni przy wjeździe do Bydgoszczy od strony Torunia („Rondo na wjeździe wygląda biednie, na Fordońskiej  trawa jest nieładna.”). Prosiła też o naprawę tablicy linii 79 „przy Dworcu Kolejowym”. Inny wniosek dotyczył „rozwiązania problemu linii nr 73; autobus z trudem manewruje, wjeżdżając z ul. Spółdzielczej w Pionierów”.

W lipcu 2016 roku pochwalił ją „Express Bydgoski”: „Od lat cieszy się opinią radnej, która wkręci się do każdego biura i z każdym urzędnikiem załatwi to, czego inni nie mogą”.

W spory polityczne podczas sesji rady miasta się nie wdaje, ale głosuje zgodnie z linią partii i zawsze bierze udział w imprezach i akcjach organizowanych przez Platformę Obywatelską.

- Ładna buzia i blond włosy w życiu wcale nie pomagają. Jako radna zamierzam udowodnić, że wygląd nie ma nic wspólnego z pracą - powiedziała „Gazecie Pomorskiej” Magdalena Krysińska, kiedy dostała się do rady miasta z listy Komitetu Wyborczego SLD - Lewica Razem na mocy bydgoskiego porozumienia SLD i Twojego Ruchu. Kierowała wówczas biurem poselskim Łukasza Krupy.

- Właśnie do pracy w biurze i obserwowania z tej pozycji lokalnej i centralnej polityki ogranicza się moje doświadczenie polityczne. Jednak kreatywność i wrażliwość społeczna, a takie cechy niewątpliwie posiadam, są ważniejsze niż partyjne doświadczenie -  stwierdziła wówczas Magdalena Krysińska i dodała, że podczas pracy w biurze poselskim poznała z bliska problemy mieszkańców.

Radna złożyła do tej pory trzy interpelacje. Dwie dotyczyły zabytków architektury industrialnej, którymi zajmowały się wcześniej bydgoskie media: zdemontowanego wiaduktu przy Grunwaldzkiej („Jaka jest dalsza przyszłość tych wartościowych elementów dawnej architektury?”) oraz parowozowni, która została rozebrana „w związku z potrzebą budowy nowych hal produkcyjnych przez firmę PESA”.

Trzecia interpelacja jest natomiast świadectwem „wrażliwości społecznej” radnej klubu SLD - Lewica Razem. Chodzi w niej o nieprawidłowości  w przyznawaniu dodatków mieszkaniowych. „…po zapoznaniu się z przykładowymi dokumentami, wnioskuję, że mechanizm przyznawania dodatków opiera się jedynie na oświadczeniach wnioskodawców i dokumentów przez nich przedłożonych” - napisała radna Krysińska. Domagała się wzmożenia kontroli i ujawnienia „skali wyłudzeń”.

Odpowiedziała na tę interpelację wrażliwa społecznie wiceprezydent Anna Mackiewicz. Poinformowała radną, że w 2016 roku złożono 11 514 wniosków o przyznanie dodatku mieszkaniowego, a wpłynęło 10 zgłoszeń dotyczących niesłusznie wypłaconych dodatków. „Po przeprowadzonych postępowaniach wyjaśniających okazało się, że  jedynie w dwóch wypadkach świadczenia zostały nienależnie pobrane” - wyjaśniła zastępczyni prezydenta.

„Ostatnim przejawem jej aktywności były plakaty wyborcze w kampanii” - uznała rok temu redakcja wyborczej.pl. Innego zdania jest radny PO Jakub Mikołajczak. Wiosną tego roku zganił radnych PiS, że nie włączyli się do Europejskiej Rywalizacji Rowerowej (European Cycling Challenge). Natomiast pochwalił Magdalenę Krysińską. W przygotowanym przez niego zestawieniu liczby kilometrów przejechanych przez bydgoskich polityków okazał się najaktywniejszym radnym, a za nim na podium uplasowała się Magdalena Krysińska.

(Ewa Starosta)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (17)

Seba-76Seba-76

13 4

Czasem lepiej jest nie odzywać się wcale i uchodzić za blondynkę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości - rozgadanych blondynów mamy kilku w radzie miasta, z radnym Bogusiem na szpicy ;) pani Krysińska ma przynajmniej jedną, potwierdzoną umiejętność - można mieć pewność, że polityk w którego biurze pracuje, na "bank" zniknie z polityki ;) tak było przy braku reelekcji posła Krupy, a i poseł Pawłowicz jest od dwóch lat niewidzialny. 08:23, 09.10.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Beonard LorowskiBeonard Lorowski

4 3

Lubię czytać twoje komentarze. Jesteś wnikliwym obserwatorem, a nie posłusznym narzędziem jakiejś partyjki. 10:57, 09.10.2017


niekoniecznieniekoniecznie

9 1

radny, ale taki prawdziwy, to ktoś kto w ramach swojej,,specjalizacji,,powienien być aktywny, w tym także mieć (nie tylko coś) wiele do powiedzenia.Dramat ordynacji wyborczej polega na tym, że do gremiów nas reprezentujacych ( tak być powinno (, trafiaja ludzie niemal z ulicy.Bez koniecznej wiedzy, obycia, czy jakichkolwiek doświadczeń z pola działalności społecznej.Przeklęty klucz partyjny, czasem wielkość wpłaty, nawet osobista sympatia układającego listy, ale głównie stosowana metoda zdobywania ilości mandatów, czynią to, że są tam osoby nieodpwiednie.Zauważam, że w Bydgoszczy co kolejna rada, to niestety jej jakość jest co raz gorsza.Ze szkodą dla Bydgoszczy.Czy jest szansa na jakąś odmianę ? Póki co raczej wątpię. 11:36, 09.10.2017

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Seba-76Seba-76

3 3

Jaka płaca, taka praca. Trudno się dziwić, że nikt kompetentny i zdolny nie garnie się do rady miejskiej. W dużych miastach powinno się zrobić radnych zawodowych, z jakimiś budżetem na biuro i asystenta, albo zwiększyć kompetencje rad osiedlowych. Jeżeli ktoś chce sumiennie wypełniać mandat radnego, to niemożliwe jest jego łączenie z pracą zawodową - przynajmniej w większym mieście. Dodatkowo radni są praktycznie nieodwołalni, co też możnaby zmienić. 13:58, 09.10.2017


oj sebaoj seba

1 0

tym razem zafantazjowałeś.Nie tędy droga !!! 21:39, 09.10.2017


maximaxi

6 4

Niestety aby być Radnym R.M. niekoniecznie trzeba mieć wiedzę na tematy potrzeb ludzkich w tym samorządowych pod wieloma kątami.I to jest duży błąd gdyż wystarczy wiele mówić (w dodatku nie na temat),mieć koneksje albo być osobą publicznie akceptowaną i ...jest się na odpowiedniej trampolinie
Moim skromnym zdaniem WARUNKIEM kandydowania nie musi być wykształcenie, wykonywany zawód czy jego brak.Warunkiem powinno być uczestnictwo w Radzie Osiedlowej (minimum jedną kadencję) która w swoich osiedlach najlepiej wie co jest potrzebne społeczności lokalnej oraz aktywna praca w niej.To przysłowiowe sito odcedzające tych którzy się nadają lub nie.
Pozostały ciąg administracyjny realizują pracownicy U.M. Radni Rady Miasta powinni jedynie nadawać kierunki jego rozwoju zgodnie ze społecznym zapotrzebowaniem i polityką regionalną,oraz tworzyć nadzór kontrolny nad urzędnikami próbującymi "ugrywać swoje".

To co mamy dzisiaj jest chore-służy demokracji,ale czy jest tak naprawdę sprawiedliwe i optymalne?...Moim zdaniem -nie. 14:41, 09.10.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

przykro miprzykro mi

2 0

ale właśnie takie patrzenie na ważną sprawę samorzadności, nie ma z nią za wiele wspólnego.WIEDZA jest konieczna, no i wrażliwość na problemy społeczności lokalnej.Nade wszystko uczciwośc, pracowitość ( poczucie służebności innym ) i kontrola - tu masz rację. 21:44, 09.10.2017


StenSten

6 2

Radna Różańska - Majchrzak jest ciotką posła Pawła Olszewskiego ( siostrą jego matki). To był jej prawdziwy kapitał polityczny. Reszta jest milczeniem. 20:39, 09.10.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

cóż POcząćcóż POcząć

4 1

pewne cechy ( nieróbstwo ) są rodzinne.Ale ta familia się już w Bydgoszczy niedługo,,wyłoży,, - także macki Tereski i POciotków Matowskich też 21:47, 09.10.2017


tenten

1 5

On ma rodziców w odróżnieniu od ciebie toruński podrzutku. 21:18, 09.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

StenSten

3 1

No i ma ciotkę. A na imię jej Bernadetta. 21:30, 09.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

tenten

2 6

To on jeszcze ma ciotkę a ty masz tylko ojca Rydzyka. 22:00, 09.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

StenSten

5 1

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować Panu Pawełkowi elokwentnej cioci. 23:03, 09.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Mark TwainMark Twain

1 1

Lepiej nic nie mówić i wydawać się *%#)!& niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości. 07:50, 11.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ReniaRenia

0 4

Oby każdy z was był tak aktywny i pomocny jak pani radna Bernadeta Różańska 'Pozdrawiam. 07:46, 12.10.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

gugigugi

0 0

Renia czy Benia? 22:56, 15.10.2017


REKLAMA

JarmolJarmol

3 0

Może to lokalna Pani Ogórek :). Ogólnie to o tej blondynce mało kto słyszał, zupełnie anonimowa postać. Z drugiej strony w Radzie Miasta sporo takich "przedstawicieli" społeczństwa lokalnego. Dziwię się jedynie bydgoskiej "Lewicy", że przy tak mizernej sytuacji politycznej, stawiała na kiepskich i mało aktywnych kandydatów. 18:53, 12.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© bydgoszcz24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017