Zamknij
REKLAMA

Bydgoszcz ma szansę przetrwać. Strategię rozwoju miasta stworzy jego arystokracja, najlepsi z najlepszych

11:09, 02.11.2017 | Wojciech Nowacki
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Jacek Nowacki

Podczas trzeciej debaty strategicznej nad aktualizacją Strategii Rozwoju Bydgoszczy do 2030 roku głos zabrali twórcy. Wydźwięk debaty był dość jednoznaczny. Nieporozumienie konsultacji społecznych polega na tym, że do głosu o kierunki rozwoju miasta ich organizatorzy dopuszczają  niedouczonych i niekompetentnych mieszkańców. Kierunek rozwoju powinna narzucić światła arystokracja, najlepsi z najlepszych, czyli twórcy, ludzie kultury!

Prezydent Rafał Bruski postanowił zaktualizować uchwaloną przez radnych 4 lata temu Strategię Rozwoju Bydgoszczy do 2030 roku. Do strategii uwagi zgłosili już podczas dwóch odbytych spotkań młodzi mieszkańcy Bydgoszczy i seniorzy. W poniedziałek, 30 października, odbyło się trzecie z zaplanowanych spotkań konsultacyjnych. W debacie, której tematem wiodącym była „Twórczość”, część uczestników dyskusji, w naszym mieście niezwykle wpływowych i będących na piedestale, rzec można nawet mających największy wpływ na kulturę, sensowność i zasadność dyskutowania "ze zwykłymi ludźmi" co by tu w strategii zmienić, jakie sprawy uznać za ważne, nie tylko podważyli, ale uznali za bezsensowne. Stoi to w opozycji do stwierdzeń inicjatora konsultacji, że w ich ramach "rozpoczęliśmy kolejne działania związane z włączeniem mieszkańców miasta w dyskusję o przyszłości Bydgoszczy".  Również w materiale zapowiadającym na stronie bydgoskiekonsultacje.pl jest zapowiedź, że "Proces aktualizacji Strategii realizowany będzie z udziałem mieszkańców. Chcemy, by na poszczególnych etapach prac, bydgoszczanie włączyli się w dyskusję nad przyszłością naszego miasta. Podczas konsultacji społecznych dotyczących Strategii Rozwoju Bydgoszczy, dla mieszkańców przygotowana zostanie ankieta oraz konferencje, spotkania, warsztaty i debaty strategiczne".

Przebieg trzeciego spotkania konsultacyjnego miał, jak dwa poprzednie, zaprogramowany przebieg. Punktem wyjścia do dyskusji było przedstawienie przez Andrzeja Szczepkowskiego, pracownika Wydziału Zintegrowanego Rozwoju Urzędu Miasta, wyników prowadzanych obecnie badań ankietowych. Szczepkowski omówił odpowiedzi 590 bydgoszczan, którzy wzięli udział w prowadzonych przez miasto badaniach ankietowych i odpowiedzieli na szereg pytań. W jednym z najważniejszych twórcy ankiety oczekiwali na przykład odpowiedzi na pytanie, jakie warunki musi spełniać Bydgoszcz, aby być idealnym miastem pod względem kultury. Organizatorzy konsultacji do każdej tematycznej debaty zapraszają ekspertów. W tej roli w dyskusji na temat kultury wystąpili: Marzena Matowska – dyrektor Miejskiego Centrum Kultury, dr Grzegorz Kaczmarek  – społecznik, wykładowca UKW – Instytut Nauk Politycznych, prof. Marek Chamot – historyk, kulturoznawca, medioznawca, popularyzator historii i dziedzictwa kulturowego, publicysta i społecznik, pracownik naukowo-dydaktyczny WSG, Jacek Puzinowski  z Fundacji „Brwi” i Remigiusz Zawadzki z Fundacji Sztuki ART-HOUSE.

Po omówieniu ankiet zebrani w salce w Łuczniczce, mogli je skomentować, zgłosić swoje postulaty, a po dyskusji odbyła się praca w grupach, których zadaniem było przedstawienie pożądanej wizji kultury i miasta w 2030 roku. O ile trzy z przedstawionych wizji opracowane zostały w formie katalogu różnych postulatów, kierowanych do redaktorów przyszłej strategii rozwoju Bydgoszczy, to wizja dr. Grzegorza Kaczmarka i dyrektor Marzeny Matowskiej, ze względu na fundamentalnie inny jej wymiar i ciężar gatunkowy, wywarła na uczestnikach wielkie wrażenie. Dr Grzegorz Kaczmarek stwierdził już na początku wystąpienia, że w przedstawieniu wizji kultury i miasta jej autorzy skupili się "na rzeczach zupełnie strategicznych", z których wyłania się ich koncepcja, czyli MIASTO OPARTE NA IDEI. 

- Kto ma formułować wizję Bydgoszczy? Jaka jest wizja Bydgoszczy? Kto ma formułować tę wizję? Kto ma być twórcą wizji Bydgoszczy? - to nie jest pytanie retoryczne w warunkach realnej demokracji, którą w tej chwili mamy. I drugie pytanie: Czy Bydgoszcz chce być stolicą regionu, czy chce być metropolią, a nie prowincją - Grzegorz Kaczmarek sformułował na początku fundamentalne pytania, a odpowiedzi na nie uznał jako oczywiste.

- Nie ma alternatywy dla kultury jako tej siły napędowej i marki miasta. Nie ma metropolii, gdzie jej siłą napędową nie byłaby kultura - sformułował pierwszą tezę wizji dr Kaczmarek. - W przypadku miasta metropolitalnego kultura rozumiana jako leitmotiv nie tylko sfery kultury, ale przemysłów kreatywnych, kultury produkcji, kultury wzornictwa, kultury życia, kultury relacji międzyludzkich nie pozostawia alternatywy - dodał i po takim przedstawieniu wpływu kultury na rozwój miasta przeszedł do udzielenia odpowiedzi, kto ma formułować wizję Bydgoszczy i wizję kultury.

- Zgodziliśmy się z definicja, że niestety społeczeństwo polskie jest bardzo słabo wyedukowane nie tylko kulturalnie, politycznie, społecznie. To nie jest żaden kompleks, to pokazują wyniki badań porównawczych od wielu, wielu lat. Co gorzej, w wielu dziedzinach krzywa spada w dół - stwierdził dr Kaczmarek i przedstawił słuchaczom podstawowy dla rozpoczętego procesu konsultacji społecznych dylemat: -  Co robimy? Robimy badania i pytamy tych niekompetentnych ludzi, o jakąś wizję kulturalnego miasta, czyli wizję strategii. To jest kompletne nieporozumienie - stwierdził dr Kaczmarek i wskazał, kto powinien sformułować wizję Bydgoszczy i wizję kultury.

- Czy mamy narzucić im tę wizję? Niestety tak. Dosyć bezczelnie na koniec powiem: tak, w tym gronie musimy wziąć na siebie ten obowiązek, że stanowimy arystokrację, nie elitę, arystokrację, tych najlepszych. To znaczy to grono, umownie nazywam gronem twórców, kreatorów, liderów. Zawsze tak było w historii. To grono musi wziąć na siebie odpowiedź na to pytanie. To grono musi zbudować wizję miasta, ale też wizję kultury. Jak będziemy pytać tych niedouczonych, niekompetentnych ludzi, to będziemy mieli to, co mamy - podsumował dr Kaczmarek konieczność sformułowania wizji Bydgoszczy przez twórców.

Wizję dr. Kaczmarka rozwinęła dyrektor Marzena Matowska. - To miasto, na które patrzymy strategicznie musi być miastem idei, czyli tego, co może nas połączyć, wspólnego celu, ale sformułowanego szeroko, takiego, w którym się w taki jakiś zdemokratyzowany sposób pomieścimy. Ale musimy wiedzieć, że to nie jest tak, że najpierw gospodarka,  tam - służba zdrowia i te wszystkie potrzeby, a potem się jeszcze dorzuci ten kwiatek do kożucha - kulturę. Nie! Kultura to jest uprawa umysłu. Z kultury wyszły gospodarka, prawo i wszystkie inne dziedziny życia. Więc jeśli miasto nie postawi na ideę, bo kultura jest ideą, twórczość jest ideą, to tego miasta po prostu nie będzie. To będzie zlepek sektorów, w którym się kompletnie pogubimy, bo nic w tym mieście nie będzie nas łączyć - wskazała na fundament dla rozwoju miasta, czyli kulturę.  Matowska dodała, że miasta metropolie w Polsce "zdiagnozowały się jako miasta kultury". - I to są miasta, w których dba się o podnoszenie jakości życia w każdej dziedzinie. Bo kultura to jest jakość życia, które musi przenikać wszystkie sektory. I wtedy dopiero, i tylko wtedy, między tymi sektorami powstanie synergia. Bez synergii to miasto nie istnieje - wyjaśniła zebranym dyrektor MCK-u przyczyny rozwoju i bogactwa miast, ale i zagrożeń dla ich podstaw egzystencji. - Bydgoszcz widzimy w 2030 roku jako miasto idei, czyli miasto kultury, w którym dba się o podnoszenie jakości życia w każdej dziedzinie - tą tezą dyrektor Matowska zakończyła podstawowy wywód odnoszący się do wizji Bydgoszczy i kultury. 

Marzena Matowska jako istotną sprawę uznała też "podnoszenie kompetencji kulturowych" jako mających wpływ na kompetencje obywatelskie i demokratyczne. Podniesienie ich na wyższy poziom będzie miało pozytywny wpływ na kwestie rozpoznania potrzeb. - Ale nie potrzeb, jakiej imprezy byście państwo chcieli, tylko potrzeb, które ludzi konstytuują jako osobowości, jako rodziny. Jeżeli kultura nie stanie się priorytetem w rozwoju miasta, czyli nie będzie się miasto definiować przez kulturę jako ideę, i jeśli ta kultura, to coś co konstytuuje miasto nie będzie priorytetem w budżecie to nie będzie istniało miasto, po prostu - postawiła kropkę nad "i" dyrektor Matowska.

Dyrektor MCK podkreśliła, że musi się podnieść samoświadomość zarówno twórców kultury jak i jej odbiorców. Z tego powodu na debatę o kulturze stawiła się liczna delegacja pracowników MCK-u. Wynikało to z obawy o zmarginalizowanie spraw kultury. - Jeśli kultura będzie traktowana jak sektor, ten dodateczek, że najpierw gospodarka, to właśnie by nas  nie było. My tak myśleliśmy. Bo my ciągle jesteśmy, czujemy, że my ciągle musimy o tę kulturę walczyć, że my musimy walczyć o siebie, bo nie czujemy, że jesteśmy ważni, po prostu. Musi się podnieść nasza samoświadomość, twórców i ludzi, którzy odbierają kulturę, żeby oni wiedzieli, że to jest, do cholery, konstytucyjne ich prawo. I jeśli ono będzie łamane w taki sposób, że kultura nie będzie priorytetem miasta, to będziemy miastem, które będzie łamać konstytucję - z pasją zakończyła przedstawianie wizji miasta i kultury dyr. Matowska.

Przedstawienie wizji przez dr. Grzegorza Kaczmarka i dyr. Marzenę Matowską przyćmiło szereg postulatów zgłoszonych przez innych dyskutantów. Do ich wystąpienia odniósł się wprost jedynie dr Marek Chamot, który nawiązując, jak sądzę,  do podniesionej przez dyr. Matowską samoświadomości twórców i nawiązując do twórcy teorii klasy kreatywnej, amerykańskiego naukowca Richarda Floridy, zauważył, że Bydgoszcz ma dostatecznie dużo pod względem ilości klasy kreatywnej. - Mamy klasę kreatywną, ale co z tego dla miasta i tej klasy wynika? - postawił otwarte pytanie, stwierdzając, że klasa kreatywna nie nadaje w Bydgoszczy tonu. - Tu jest wielki znak zapytania, co z tym mamy zrobić! - zakończył wywód dr Chamot.

Debatę prowadził ekspert zewnętrzny, Jacek Dębczyński,  prezes Zarządu Firmy RESPUBLIC, członek konsorcjum świadczącego usługi doradczo-eksperckie w procesie aktualizacji strategii. W podsumowaniu stwierdził, że - jak pokazują badania - dla biznesu, który ma wymiar dynamiczny i światowy, jako miasta atrakcyjne dla rozwoju wskazuje się te, które mają ciekawą "ofertę czasu wolnego", czyli mają ofertę dotyczącą kultury na wysokim poziomie.

(Wojciech Nowacki)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (22)

mieszkaniecmieszkaniec

35 3

?Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną.? Prz 16,18 (BW) 12:27, 02.11.2017

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Wacek BerczyńskiWacek Berczyński

2 7

Romanie, znowu cytujesz pismo św. Masz religijnego fioła? 22:24, 02.11.2017


hektorhektor

4 0

Proste słowa ale ile znaczące.Niektórych prawda boli. 11:44, 04.11.2017


Sami z WSG od K. SikSami z WSG od K. Sik

31 2

Chcą nas nadal pouczać? Czy tak jak kiedyś on,żebyśmy byli podnóżkiem zakompleksionego, pazernego, megalomańskiego ToRUŃia? Może jeszcze minister SORRY ta od D. Tuska ,która wcisnęła nas do wspólnego ZIT z miastem tow. M. Zaleskiego, tow. barona T. Leńza, P. CaUBeckiego, A. Sobeckiej,J. Ardanowskiego ,Alicji Grześkowiak, A. Tretyna ,o. Rydzyka itp. będzie nam wskazywać kierunek? 13:00, 02.11.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

mikimiki

3 1

Zapomnieli jak (Kolfer) organizowali kolonie w Świekatowie. Minęło raptem jakieś 20 lat, a oni to już piąte pokolenie inteligentów z paniami Matowskimi na czele. Żenada. 22:40, 02.11.2017


maximaxi

23 23

"Mieszkaniec"-NIC DODAĆ NIC UJĄĆ. Wyjątkowo aroganckie stwierdzenia padły na tych konsultacjach..Za kogo Oni się mają?,za kogo oni się uważają?-za pępek świata na którym oparte jest wszystko i tym tematom wszystko ma być podporządkowane?

Nieporozumieniem jest właśnie przyjęcie nadrzędnej roli kultury w kierunkach rozwoju miasta.
Aby imprezy kulturalne mogły się odbywać w tym mieście-nie ważne jakie,miasto musi mieć finanse na nie.Prosty wniosek-najważniejsza jest gospodarka i wszelkie zabiegi z nią związane typu marketing,pozyskanie inwestorów,turystów,zrównoważony jego rozwój i inne aby można było zarobić aby z owoców wypracowanego zysku tworzyć życie kulturalne które w wielu wypadkach jest dotowane gdyż jest nierentowne a wiele jego aspektów typu opera, wernisaże,imprezy artystyczne (poezja,wystawy) są typową niszą która niestety ma mało koneserów.Nie znaczy to że jest to niepotrzebne-przeciwnie-jest potrzebne bo samymi imprezami,czy lokalami gastronomicznymi,klubami lub zmaganiami sportowymi nie można wypełnić takiego organizmu jakim jest miasto.
Ci ludzie jeszcze chyba nie wyleźli z socrealu stawiając jako najważniejsze ten kierunek.
Najważniejsza gospodarka i przyjazna przestrzeń dla jego mieszkańców,czyli miejsca pracy,czyli takie warunki mieszkaniowe aby zachęcić ludzi do przyjazdu do Bydzi,osiedlenia się w niej,płacenia w niej podatków a nie ucieczkę do Toruniewka czy Poznania gdyż tam jest o niebo lepiej.Zrównoważony rozwój miasta poprzez stymulowanie obszarów na których różna,wszelka gospodarka ale i enklawy rekreacji,spokojnego zamieszkania i rozrywki będą się rozwijały i koegzystowały ze sobą tworząc organizm którego UZUPEŁNIENIEM będzie kultura.Uzupełnieniem a nie wiodącą rolą.
Tym ludziom z samozachwytu w głowach się przewraca,nie stąpają twardo po ziemi lecz bajają w obłokach chcąc być uwielbiani jak Zeus i Bogowie olimpu...
Nie na darmo mówi się że Często palą jakieś gó...o aby być natchnieni do swojej twórczości... 13:11, 02.11.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

wielewiele

5 11

gorzkich, ale jakże w Bydgoszczy prawdziwych słów.Grupa naciągaczy - by dojąc z kasy miejskiej -,,wymyślać,, dla nas sposób POstępowania.Kim do cholery jest ta nieciekawa ( żeby tylko tak delikatnie POwiedzieć ) Matowska, jak nie zainstalowaną przez grupę ludzi wyjatkowo POdejrzanej ,,działalności od wyciagania kasy ,, - by nas POuczać.A kim wciąz POwiązany w POdbieraniem kasy Grzegorz ? Za takie,,autorytety,, dziękuję uprzejmie.O wszędobylskim i bełkotliewo-mądralińskim doktorku Ch.nie wspominajac.O dziwo nie zauważyłem w tym gronie,,ekspertów,, Stefana,,łapacza kasy ,,Zbyt zamknięta i wciąż ta sama grupka ludzi, to zbyt mało, by serio traktować te ich wypociny. 14:46, 02.11.2017


RychuRychu

20 26

Bruski? PO i jej plany? Nie, dziękuje. 13:40, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MarekMarek

23 2

Pycha, pycha i jeszcze raz pycha. Jak czytam złote myśli socjologa Kaczmarka i historyka z Torunia Chamota, któremu nie wiedzieć czemu dopisuje sie tytuł profesora, animatorów z WSG, stawiających się na piedestale to współczuję ludziom kultury. O kulturze powinni rozmawiać ludzie ją tworzący, twórcy a nie uzurpatorzy. Twórcy obudźcie się bo Was sprzedadzą dla kilku marnych srebrników. 14:22, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

adamadam

19 2

To jest pic na wodę, fotomontaż. Te wszystkie strategie,konsultacje, to zbitki słów, których nie rozumieją autorzy. To wydatkowanie kasy na konsultantów, i nic z tego nie wynika.
Chodzi o to aby się rozwijać i być bogatszymi i szczęśliwszymi. Te strategi , jak gospodarz miasta *%#)!& nie uchronią nas od budowy mostów bez chodników, od korków o 15.00, od krzywych torów tramwaju za miliard. 14:46, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

rytonryton

26 0

Przecież Ci ludzie są nam znani. Matowska robiła w kulturze już za czasów Dombrowicza, Kaczmarek - kiedyś radny, później animator ORKI miał zawsze wiele do robienia i mówienia na temat kultury. Cóż przez tyle lat zrobili ci ludzie ? Nic. Teraz chcą naprawiać swoje zaniedbania i bezskuteczność działań, a wszystko za cenę pozostania na świeczniku i blisko żłoba. 15:20, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

SławekSławek

17 25

Okazuje się, że oprócz "nadzwyczajnej kasty sędziów" mamy kolejne grono ludzi uważających się za lepszych od innych. To uczestnicy tej debaty, którzy jednak tej rzeczywistej bydgoskiej inteligencji do pięt nie dorastają, a u prawdziwych arystokratów mogliby pracować co najwyżej jako fornale, zwłaszcza niejaki Kaczmarek Grzegorz.
Odnosząc się do tytułu: Bydgoszcz nie tylko przetrwa, ale się rozwinie. Jedyny warunek: jeżeli w przyszłorocznych wyborach zmieciemy Bruskiego i jego ekipę. 16:23, 02.11.2017

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

i dobrzei dobrze

7 19

Zmieciemy, nie mam wątpliwości 16:59, 02.11.2017


cieszy mniecieszy mnie

4 4

śmiałe, odważne i co raz powszechniejsze przekonanie i głoszenie o istnieniu,,bydgoskiej mafii (niby) kulturalnej,,.To zgraja ( tak to nie pomyłka ) cwaniaków i uzurpatorów,,mądrości,, której WCALE nie posiadają.Jak to zwykle w Bydgoszczy bywa POd auspicjami miglanców politykierskich a nie ludzi kultury ( w tym przypadku ) ,,tworzy się,, jakieś programy.Także i tu, jak w wielu innych dziedzinach liczy się wstrętny ,,układzik,,.To nic, że dyletantów - ale POobsadzanych po kluczu, którego głównym zadaniem jest wyrywanie kasy PO swojemu i dla swoich.W czasach (nie) rządów Paskudnie Oszukańczej jakoś nie zauważyłem znaczącego wzrostu życia kulturalnego w mieście ( wielkie imprezy, festiwale itp ).Przy tak,,uformowanym,,rozkładzie opieki nad choćby właśnie kulturą tzw dwustołeczność, a co za tym idzie decyzyjność - na korzyśc marszałczyny - nie mogliśmy, ale i co gorsze nie możemy spodziewać się innego ( w imię ,,miłości,, do Bydgoszczy ) traktowania.Jeżeli nie doprowadzi się do UJEDNOLICENIA siedzib wojewodów o bardzo zwiększonych niż dotad kompetencjach - w końcu musi nastąpić prymat państwa nad rozdmuchaną,,samorzadnością,, i będących szczebel niżej - jako uzupełnienie i uszczegółowienie wielu spraw tzw samorzadów wojewódzkich , w jednym mejscu tzn największym mieście danego Regionu, będziemy dalej świadkami wolnej amerykanki, prawie samowolki i uznaniowości bez kontroli, jaką nam bydgoszczanom funduje bezczelnie i bezwstydnie siywa zza Wisły.TYLKO jednakopwe zasady w jednym państwie stwarzają możliwośc tzw przejrzystości zycia publicznego, którego my ( przecież jest to jasno widoczne w naszym załatwionym po układzie województwie ) doświadczamy. 18:50, 02.11.2017


koniec PO, ZSLu mi rkoniec PO, ZSLu mi r

12 13

Precz z Sodomą i Gomorą ZBOCZONYCH lewaków !!! Kiedy niemieckie ZAKŁAMANE, KAŁOŻERCZE media typu wp, onet, fakt, lisweek, tVałszN, express bydgoski, gazeta pomorska itd. Zostaną wyrzucone z Polski na ZBITY PYSK ??? 18:42, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

konfraterkonfrater

14 7

Czytam Państwa wpisy i diagnozuję w wielu obecność pierwiastka homo soveticus czego dowodem jest ta tęsknota za centralizacją wszystkiego, nawet kultury. Oczywiście kultura jest najważniejsza, bo za nią dopiero kroczą takie aspekty, jak gospodarka czy polityka. Jak ktoś myśli, że najpierw zadba o żołądek a póżniej o ducha, to się grubo myli. "Przyszłość świata zależy od kultury. JP2". Po 10 latach bacznej obserwacji poczynań pani Matowskiej widzę dobrą (nomen omen) zmianę; kiedyś krzyczała, że każdy może być artystą a teraz uważa, że o kulturze powinni decydować ludzie kultury. Jeszcze czekam aż zacznie rozróżniać kulturę popularną od wysokiej. Długo to trwało ale nauka nie idzie w las. 19:39, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA

konfraterkonfrater

11 4

Czytam Państwa wpisy i diagnozuję w wielu obecność pierwiastka homo soveticus czego dowodem jest ta tęsknota za centralizacją wszystkiego, nawet kultury. Oczywiście kultura jest najważniejsza, bo za nią dopiero kroczą takie aspekty, jak gospodarka czy polityka. Jak ktoś myśli, że najpierw zadba o żołądek a póżniej o ducha, to się grubo myli. "Przyszłość świata zależy od kultury. JP2". Po 10 latach bacznej obserwacji poczynań pani Matowskiej widzę dobrą (nomen omen) zmianę; kiedyś krzyczała, że każdy może być artystą a teraz uważa, że o kulturze powinni decydować ludzie kultury. Jeszcze czekam aż zacznie rozróżniać kulturę popularną od wysokiej. Długo to trwało ale nauka nie idzie w las. 19:46, 02.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

wojaswojas

19 0

Doktorowi Kaczmarkowi widać b podoba się zwrot "nadzwyczajna kasta" i dlatego mówi o sobie "arystokracja". Dziwne zadufanie bez żadnych podstaw. Poza tym jakieś dziwaczne pojmowanie demokracji- my elyta/arystokrancja (celowe błędy), a oni to motłoch/bydło, którym będziemy kierować. Tak arystokrata prawdziwy nie powie - on mówi o służbie, panie Kaczmarek. 06:32, 03.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Leonard BorowsskiLeonard Borowsski

8 3

Bawi się "szlachta"... 10:16, 03.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

począwszypocząwszy

4 3

od autora artykułu, nadajacego taki POpieprzony tytuł, aż do wielu tam wymienionych ( a permanentnie lansowany przez,, dziwaczny klub,, raczej nie pro bydgoski - bo nie nazwy, lecz uczynki ) wieje mizerią, jaką od lat chcą niby dać miastu.Nie tedy droga kolesie Grzesie, Wojtki, Kostki , Józki i koleżanki genospartai lub zwykłe karierowiczki, co ino ( to wyrazenie lokalne kujawskie ) sobie, zaś potem -a co nas to obchodzi. 11:02, 03.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

maximaxi

5 2

Do "@konfrater"-bez nadrzędnej roli gospodarki nad innymi gałęziami cywilizacji w ostatnich 100 latach w tym rewolucji przemysłowej,nadal toczylibyśmy wojny w tym krzyżowe a nasze życie warte byłoby tyle że na siłę wcielony byłbyś do której armii bezmózgich,niewiele mogących ludzi jako mięcho armatnie mające na celu wypełnienie czasu wolnego w intrygach,waśniach ( w tym wojnach) książąt,królów i innej szlachty która bawiła się kosztem pospólstwa.
Dopiero gwałtowny postęp cywilizacyjny XIX wieku częściowo zahamował tę bezsensowną rzeź która oprócz rzezi samej w sobie nic nie wnosiła.Wymienność waluty na towar oraz sposobność jej pozyskania to podwaliny gospodarek królestw,narodów czy państw które skierowały swe wysiłki na ten obszar-czyli rozwijające się gospodarki.Dopiero z owoców wypracowanych funduszy tworzyło się podwaliny innych gałęzi w tym kultury...
Więc przestań *%#)!& farmazony o nadrzędnej roli kultury bo teza ta pasuje jak zaprzęg wołów do pociągnięcia karety. 17:04, 03.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

no nono no

3 2

widzę, że w życzeniową preferencję a la GW, błyskawicznie ( jako element tejże życzeniówki ) zostali włączeni dyżurni,,działacze forumowi,, , bo nagle zaczerwieniło się przy wypowiedziach ( uczciwie i realistycznie ) niezbyt ,,chwalebnych,, dla formacji Paskudnie Oszukańczej i jej marnego - jeszcze urzedującego ( czemu tak długo ? ) Rafałka brydż|ysty, ale nie tylko.Tak na marginesie - płyny mocno POdniosły tonaż, tego chętnego do kontynuacji słabego rozwoju Bydgoszczy. 14:28, 04.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© bydgoszcz24.pl | Prawa zastrzeżone