W Bydgoszczy odbyły się uroczystości związane z  78. rocznicą napaści ZSRS na Polskę i 77. rocznicą masowych deportacji Polaków na Sybir.

We wrześniu 1939 r. po 17 dniach walk z Niemcami polskie armie cofały się ciągle na wschód, wycofując się za Bug. Na zachód od niej broniła się jeszcze Warszawa, Lublin, Modlin, Hel i kilka odosobnionych punktów. Polski plan obrony zakładał jeszcze bronienie się ocalałych wojsk na poleskich bagnach, gdzie Niemcy nie mogli już użyć czołgów oraz wojsk zmechanizowanych, a także na przyczółku rumuńskim.

Nadzieję miał przynieść 17 września, bowiem tego  dnia,  zgodnie z układem sojuszniczym z Francją oraz Anglią, obaj nasi sojusznicy mieli przystąpić do działań wojennych na zachodzie Niemiec. Tego dnia do wojny wszedł jednak kto inny. Związek Sowiecki dotrzymał porozumienia z Niemcami (tajny protokół paktu Ribbentrop - Mołotow) i Sowieci zaatakowali Polskę ze wschodu. Agresja ZSRS, kiedy kilkaset tysięcy polskich żołnierzy walczyło jeszcze  z Niemcami, zostało określone przez Polaków  jako „wbicie noża w plecy”. Na wschodnich terenach Rzeczypospolitej rozpoczęła się okupacja sowieckiej barbarii, która przyniosła deportacje, mordy i grabieże.

W 78. rocznicę tych tragicznych wydarzeń odbyły się w Bydgoszczy uroczystości upamiętniające gehennę Polaków. Rozpoczęły się od Mszy św. w bydgoskiej katedrze. Jak co roku przybyli na nią bydgoscy Sybiracy, ci, którzy przeżyli okupacyjną noc i wysiedleni z rodzinnych stron osiedlili się w Bydgoszczy. - Dzisiejsza niedziela jest szczególna z dwóch powodów  Pierwszym z nich  jest historyczne zdarzenie sprzed 78 lat, które miało miejsce 17 września 1939 roku. Zdarzenie, które okazuje się być hekatombą ludzkości. Zdarzenie, które objawia, co znaczy wolność człowieka i do czego zdolny jest wolny człowiek – mówił biskup bydgoski Jan Tyrawa. Drugim powodem, według biskupa ordynariusza, była treść zawarta w odczytanym słowie Bożym. – Jest ono całe przeniknięte wezwaniem do przebaczenia, byśmy uczyli się je realizować w obliczu konkretnych sytuacji – podkreślił i tłumaczył, że choć jest to trudne, a jednocześnie niemożliwe do wymyślenia przez człowieka, to jak uczy nas św. Tomasz z Akwinu, wszystko to, czego Bóg od nas wymaga, jest jednocześnie dobre samo w sobie. - Zaufajmy Jemu – powiedział biskup Tyrawa.

Po Mszy św. uroczystości przeniosły się na Stary Rynek. Tam, Mirosław Myśliński, prezes oddziału Związku Sybiraków w Bydgoszczy przypomniał, że przez agresję Związku Sowieckiego  dokonany został czwarty rozbiór Polski. Myśliński przypomniał, że Polacy na terenach zajętych przez Sowietów traktowani byli jako element niebezpieczny. W myśl zasady o zbiorowej odpowiedzialności od 10 lutego 1940 roku rozpoczęły się masowe deportacje Polaków na Sybir. W czterech wywózkach, które miały miejsce w latach 1940-1941 oraz po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Polski w 1944 roku, na zesłaniu znalazło się łącznie wieleset tysięcy polskich obywateli. Ekstremalne warunki klimatyczne, ciężka praca, głód, doprowadziły w znacznej mierze do fizycznej likwidacji zesłanych.

O zdradzie sojuszników Polski przypomniał wicemarszałek województwa Zbigniew Ostrowski. - Państwa zachodnie nie interweniowały zbrojnie w naszej obronie, ograniczając się do demonstracji politycznych - mówił Ostrowski. - Obchodzimy Dzień Sybiraka, bo Syberia dla Polaków już na zawsze pozostanie w pamięci jako miejsce związane z najtragiczniejszymi wydarzeniami w naszych dziejach. Mam nadzieję, że tragiczne przeżycia będą dla nas źródłem siły, byśmy mogli żyć w pokoju i poczuciu bezpieczeństwa - podkreślił wicemarszałek województwa.

Zastępca prezydenta Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz zaapelował o prawdę i pamięć o tragicznym czasie i jego bohaterach. - Wspominając pamiętny dzień września 1939 roku, kiedy pod pretekstem niesienia pomocy Związek Radziecki zaatakował zbrojnie niepodległy kraj, mówmy odważnie, że pamiętamy, że wiemy. Wspólnym głosem powiedzmy, że pamiętamy,kto przed laty odbierał nam wolność i niepodległość  - zaznaczył Mirosław Kozłowicz.