W Bydgoszczy zlikwidowano opłatę targową jako nieopłacalną ze względu na koszt poboru. Jeśli jednak opłata wyniesie 500 zł za metr kwadratowy, będzie się opłacało ją ściągać, za to handel stanie się nieopłacalny.

Piramidalnie wysoką stawką zamierza prezydent wykurzyć handlarzy z placu przed Rywalem. Pasiaste namioty z ciuchami drażnią wielu przechodniów, ale nie wszystkich. Kiedy nasza czytelniczka przysłała zdjęcie placu przed Rywalem wraz z kąśliwą uwagą: ?Tak wygląda serce potencjalnej metropolii?, pojawiły się sprzeczne komentarze internautów. Niektórzy byli zdania, że handel uliczny w tym miejscu nie powinien być dozwolony. Jednak zdecydowana większość czytelników broniła sprzedających odzież w namiotach przy Gdańskiej. Twierdzili, że w największych światowych metropoliach odbywa się handel uliczny i że bardziej niż namiotowa sprzedaż denerwuje ich ogromna liczba centrów handlowych w Bydgoszczy.

Prezydent Rafał Bruski jest odmiennego zdania i wraz ze skarbnikiem Piotrem Tomaszewskim wypracował nowe rozwiązanie. Opłaty targowej nadal nie będzie w mieście za wyjątkiem Strefy Śródmiejskiej, którą wyznacza linia ulic: Zygmunta Augusta, Dworcowej, Królowej Jadwigi, Marszałka Focha, Czartoryskiego, Świętej Trójcy, Poznańskiej, Wierzbickiej, Nowy Rynek, Bernardyńskiej, Jagiellońskiej i Gdańskiej (do ul. Chodkiewicza). Ze strefy wyłączony jest teren Hali Targowej.

Jeśli radni zaaprobują ten pomysł, dzienna opłata targowa w Strefie Śródmiejskiej wyniesie 500 zł za metr kwadratowy lub samochód, z którego prowadzona jest sprzedaż.

W obrębie ul. Długiej, Jatki, Wyspy Młyńskiej i Starego Rynku można będzie handlować bez opłaty podczas imprez artystycznych, kulturalnych, sportowych lub organizowanych przez miasto, a także w czasie kiermaszów świątecznych.

Co ważne, na cenzurowanym są tylko ciuchy. Od drastycznej opłaty zwolnieni będą sprzedawcy własnych wyrobów artystycznych i rękodzielniczych, żywnościowych produktów regionalnych, a także kwiatów, owoców i warzyw.