Dzisiaj na Wzgórzu Dąbrowskiego odbyły się uroczystości upamiętniające wydarzenia Bydgoskiego Listopada 1956, w trakcie których spalono zagłuszarkę "Wolnej Europy".

Dzisiaj na Wzgórzu Dąbrowskiego odbyły się uroczystości upamiętniające 61. rocznicę wydarzeń Bydgoskiego Listopada. Po Mszy św. w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ul. Ugory uczestnicy przemaszerowali na skwer 18 Listopada 1956 r., gdzie 21 lat temu działacze Chrześcijańskiej Demokracji-Stronnictwa Pracy ufundowali okolicznościową tablicę. W obchodach wziął udział Zdzisław Dzięgielewski, uczestnik wydarzeń sprzed 61 lat i Irena Zielińska, córka Tadeusza Gulcza, który za udział w manifestacji spędził 6 lat w więzieniu.

Przewodniczący obchodów Zdzisław Cisowski powiedział, że od 18 lat bydgoszczanie spotykają się na skwerze i oddają cześć uczestnikom tego zrywu bydgoszczan.

- Bydgoski Listopad wpisuje się w walkę Polaków o wolność słowa i wolność mediów dla rozwoju i zachowania autonomicznego państwa i niezależnego, świadomego obywatelskiego narodu. Zagłuszarka to nie symbol. Zagłuszarka ze wzgórza Dąbrowskiego była realną silną bronią wymierzoną w słowa prawdy Wolnej Europy, była klatką, w której próbowano uwięzić wolnych Polaków, była narzędziem skrajnej cenzury - stwierdził zastępca prezydenta Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz.

Posłanka PiS Ewa Kozanecka, dziękowała Zdzisławowi Dzięgielewskiemu i przedstawicielom rodzin nieżyjących już uczestników bydgoskiego zrywu. - To wy dążyliście do tego, żeby Polska była niepodległa, wy nie zgadzaliście się z reżimem komunistycznym, wy nie zgadzaliście się na nieposzanowanie wartości i godności ludzkiej, to wy działaliście, aby wolność, w dobrym znaczeniu tego słowa, była przestrzegana - powiedziała Kozanecka.

Naczelnik Delegatury IPN w Bydgoszczy Edyta Cisewska wskazała, że zniszczenie zagłuszarki w 1956 roku było wyrazem spontanicznego, wolnościowego sprzeciwu bydgoszczan przeciwko symbolowi reżimu, przeciwko zniewoleniu Polski przez Związek Sowiecki. - Przez lata komunistyczna propaganda medialna utrwalała fałszywy obraz Bydgoskiego Listopada. Uczestników tej manifestacji postawiono w stan oskarżenia, a 13 zostało skazanych. Mimo że wystąpienie to wpisuje się w patriotyczny nurt działania na rzecz niepodległego bytu państwa przez lata, w rozumieniu prawa, uczestnicy tych wydarzeń byli traktowani jako chuligani - mówiła Cisewska i dodała, że za życia nie doczekali rehabilitacji. Dopiero w lutym 2017 roku wskutek kolejnego wniosku prokuratora IPN Mieczysława Góry zapadł pierwszy wyrok rehabilitujący czterech uczestników wydarzeń 18 listopada 1956 roku. Pozostali zrehabilitowani zostali w czerwcu br. Prezydent Andrzej Duda Tadeuszowi Gulczowi, Tadeuszowi Gozdeckiemu, Zdzisławowi Berkowskiemu oraz Józefowi Borowskiemu, nieżyjącym już uczestnikom wydarzeń 1956 roku nadał pośmiertnie Krzyże Wolności i Solidarności. Edyta Cisewska podziękowała Stefanowi Pastuszewskiemu i Zdzisławowi Cisowskiemu, bydgoszczanom, którzy przez ponad 20 lat zbierali świadectwa uczestników wydarzeń sprzed 61 lat, byli inicjatorami powstania tablicy pamiątkowej.

Uroczystość zakończyło złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą spalenie zagłuszarki audycji Radia Wolna Europa 18 listopada 1956 r.

                                                                                    * * *

18 listopada 1956 roku w Bydgoszczy doszło do dramatycznych wydarzeń. Rozpoczęły się od awantury przed ówczesnym kinem „Bałtyk”. Potem kilkutysięczny tłum mieszkańców próbował zaatakować rozgłośnię radiową oraz siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Protest zakończyło spalenie zagłuszarki Radia “Wolna Europa” zlokalizowanej na Wzgórzu Dąbrowskiego. Po rewolcie robotników poznańskiego Października wydarzenia bydgoskie były najbardziej masowym, spontanicznym buntem przeciw komunistycznej władzy w 1956 roku w Polsce.