Spór zbiorowy między kolejowymi pracodawcami a Federacją Związków Zawodowych PKP, Sekcją Krajową Kolejarzy NSZZ ?Solidarność? oraz Konfederacją Kolejowych Związków Zawodowych trwa już od jesieni 2012 roku. Związkowcy wielokrotnie oskarżali pracodawców o złą wolę i niezdolność do zawarcia kompromisu. Pisali w tej sprawie do premiera Donalda Tuska:
…w imieniu pracowników spółek Grupy PKP zwracamy się do Pana Premiera o ustanowienie kontraktu dla kolejarzy. Na podstawie informacji z posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury w sprawie wysokości wynagrodzeń w PKP S.A. wnosimy o to, aby średnie wynagrodzenie pracowników spółek Grupy PKP wynosiło jedynie 10% wynagrodzenia Prezesa PKP, czyli 5900 zł plus wypłata premii za wykonanie zadań w wysokości 50% dochodu rocznego, a także wprowadzenie 12-miesięcznego okresu wypowiedzenia umowy o pracę.
Do zaostrzenia sporu zbiorowego doszło w minionym tygodniu, kiedy to kolejarze w dniu 25 stycznia zatrzymali w całym kraju około 400 pociągów w godzinach między 7.00 a 9.00. I w ten sposób przeprowadzili strajk ostrzegawczy.
Aktualnie głównym przedmiotem sporu są tak zwane ulgi przejazdowe dla kolejarzy. Związkowcy uważają, że przysługujące im dotąd ulgi w przejazdach koleją są uprawnieniem uzupełniającym ich wynagrodzenie. I bronią tego przywileju. Dodatkowym polem konfliktu jest wielkość środków kierowanych przez pracodawców na fundusz świadczeń socjalnych.
Negocjacje utknęły w martwym punkcie. – Równie prawdopodobne jest porozumienie, co strajk generalny ? mówi Leszek Miętek z Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych. – O tym, czy dojdzie do strajku generalnego zdecyduje się w najbliższych dniach.