Ciekawe, kto z bydgoskich decydentów wokół operowej logistyki nie lubi opery? Nie dość, że na odcinku od Gdańskiej do Czartoryskiego nie przedostaniesz się człowieku bez narażenia życia na drugą stronę, to jeszcze jakiś złośliwiec tak zaprojektował parking, że nie sposób pieszo wydostać się z niego dość szybko wprost do opery, tylko łamiąc obcasy trzeba biec dookoła.

Co więcej, wydostawanie się z parkingu po przedstawieniu trwa około kwadransa, bo każdy pojazd jest kolejno blokowany przez barierkę i dopiero po uiszczeniu opłaty wypuszczany. Czy na czas spektakli nie można by zryczałtowanej opłaty pobierać przy wjeździe?

Zdjęcia nadesłała p. Angelika Cynk.