Tak doszło do trzęsienia ziemi i śmieci w ratuszu
Dziennikarz Expressu Bydgoskiego, Wojciech Bielawa, spacerując w nocy z poniedziałku na wtorek po starówce, zdumiał się i zatroskał, gdy przy ul. Jezuickiej 4a, natknął się na tonę śmieci porzuconą naprzeciw głównego wejścia do ratusza. Jak przystało na reportera “udokumentował” na filmie dzikie wysypisko i podjął dziennikarską interwencję. Film opublikował na swoim profilu na Facebooku. – Panie prezydencie, kto odpowiada za ten bałagan? – zapytał i udokumentował, że na dzikim wysypisku w kartonach i plastikowych workach znajdują się dokumenty urzędowe, korespondencja, a także rezultaty konsumpcji po ciężkim dniu pracy w urzędzie: plastikowe butelki, skórki pomarańczy i tym podobne odpady – wszystko zaś nie poddane jakiejkolwiek segregacji.
Temat podjęły we wtorek media. Dyrektor Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego bydgoskiego ratusza Wojciech Jazdon tłumaczył dziennikarzowi Radia PiK, że śmieci zalegające przy urzędzie miasta, to błąd firmy sprzątającej i jeśli okaże się, że to błąd urzędnika, zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje.
Sprawą zajęła się jednak policja, a nadkom. Maciej Daszkiewicz z Biura Prasowego KWP, poinformował, że policjanci na podstawie zebranych i zabezpieczonych śmieci sprawdzą, czy nie naruszono ustawy o ochronie danych osobowych.
Na dzikie wysypisko przy ratuszu zareagował również poseł Łukasz Schreiber z PiS, który w liście otwartym do prezydenta Bydgoszczy, Rafała Bruskiego, pytał m.in. dlaczego dokumenty zamiast do niszczarek, trafiają na śmietnik.
* * *Ratusz zaczął wyjaśniać sprawę dzisiaj rano. Najpierw Biuro Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej Referatu Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Bydgoszczy upubliczniło odpowiedź, jaką uzyskał red. Wojciech Bielawa:
“W nawiązaniu do sytuacji dotyczącej worków z odpadami wystawionymi przy ul. Jezuickiej, przy budynku Urzędu Miasta, przekazujemy w całości wyjaśnienia, jakie przekazane zostały w dniu 16 lutego br. dziennikarzowi Expressu Bydgoskiego na zadane przez niego pytania.
Za zaistniałą sytuację odpowiada wybrana w przetargu nieograniczonym firma sprzątająca, która wynosi i odbiera odpady. W trybie pilnym poprosiliśmy przedstawiciela firmy na rozmowę do ratusza. Złożył nam wyjaśnienia, że powyższe zdarzenie jest skutkiem zmian organizacyjnych w firmie i trwa od około dwóch tygodni. Jednocześnie zaznaczyliśmy, że powtórzenie takiej sytuacji będzie jednoznaczne z rozwiązaniem umowy z firmą sprzątającą.
W Urzędzie Miasta Bydgoszczy obowiązuje polityka bezpieczeństwa informacji, przyjęta Zarządzeniem Nr 253/2015 z dnia 20 kwietnia 2015 roku, zgodnie z którą wydruki robocze, błędne lub zdezaktualizowane, powinny być niezwłocznie niszczone przy użyciu niszczarki do papieru lub w inny sposób zapewniający skuteczne usunięcie lub zanonimizowanie. Tym samym decyzja o zniszczeniu wydruku należy do konkretnego pracownika. Urząd Miasta Bydgoszczy dysponuje dostateczną ilością niszczarek (ok. 180 sztuk), aby zapewnić realizację wyznaczonych polityką bezpieczeństwa zadań. Wytworzone dokumenty są natomiast archiwizowane. Trudno odpowiedzieć, jak w śmieciach znalazły się ewentualne dokumenty, gdyż nie mieliśmy możliwości zapoznania się z ich zawartością. Jeżeli dokumenty z danymi osobowymi znalazły się w Pańskiej dyspozycji, to proszę niezwłocznie o ich przekazanie celem wszczęcia wobec winnych postępowania dyscyplinarnego. Niezależnie od tego podejmiemy działania kontrolne.
W ratuszu śmieci są segregowane. Do tego celu służą specjalnie przygotowane pojemniki tj. pojemniki na papier, szkło, tworzywa sztuczne, metale, odpady zmieszane. Część pojemników w Urzędzie jest ogólnodostępna dla pracowników i mieszkańców i ze względu na ich lokalizację nie ma możliwości skontrolowania, co jest w nich składowane. Niemniej, przypomnimy pracownikom o zasadach prawidłowej segregacji.”
Jednak tuż po godz. 14 kolejny komunikat Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej Referatu Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Bydgoszczy zabrzmiał niezwykle groźnie:
“Poniżej przesyłamy komunikat doradcy prezydenta Michała Sztybla.
W związku z sytuacją znalezienia niezabezpieczonych worków ze śmieciami w nocy z 15 na 16 lutego 2016 r. prezydent miasta podjął decyzje o:
- natychmiastowym odwołaniu z funkcji dyrektora Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego,
- natychmiastowym rozwiązaniu umowy na sprzątanie pomieszczeń w obiektach Urzędu Miasta Bydgoszczy,
- natychmiastowym rozwiązaniu umowy na ochronę osób i mienia Urzędu Miasta Bydgoszczy,
- wszczęciu przez Administratora Bezpieczeństwa Informacji Urzędu Miasta Bydgoszczy postępowania wyjaśniającego w zakresie bezpieczeństwa przetwarzania danych.
Pracownicy Urzędu Miasta zostali pouczeni w zakresie stosowania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych oraz konieczności segregacji odpadów.”
Ostra reakcja prezydenta, przekazana przez jego doradcę za pośrednictwem Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej Referatu Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Bydgoszczy skłoniła nas do zadania pytań policji i prokuraturze.
- Policjanci zabezpieczyli znalezione rzeczy przed i przy budynku urzędu miasta i celem dalszego postępowania zostały one dzisiaj przekazane do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz Południe – stwierdził nadkom. Maciej Daszkiewicz z Biura Prasowego KWP.
- Jutro zostaną przeprowadzone oględziny zabezpieczonych przez policję materiałów i dopiero wtedy będą mógł dokonać oceny tego znaleziska – poinformował nas z kolei prokurator rejonowy Prokuratury Bydgoszcz Południe Włodzimierz Marszałkowski.
Do sprawy wrócimy.