?Korporacja zabójców? Jurija Felsztinskiego i Władimira Pribyłowskiego to wstrząsający opis przejmowania władzy przez służby specjalne we współczesnej Rosji. Rządy Gorbaczowa i Jelcyna tworzone były przecież przez funkcjonariuszy byłego Związku Sowieckiego. Zmiany polityczne wykorzystali do grabienia mienia państwowego, budowania własnego bogactwa. Na państwowym uwłaszczali się działacze partyjni i komsomolscy, których wspomagali i ochraniali oficerowie KGB i GRU. Ci ostatni szybko ograli nowobogackich biznesmenów, prowadząc ich na krótkiej smyczy. Na każdego oligarchę mieli haki, bo przecież ich bogactwo nie pochodziło z wyjątkowych talentów i pracowitości, a ze zwykłych przekrętów i przestępstw nierzadko kryminalnych.

Tę specyficzną symbiozę administracji partyjnej i państwowej ze służbami specjalnymi rozbudował w końcu XX wieku Jurij Andropow – szef KGB i I sekretarz KPZR. To za jego czasów powszechna stała się zasada, że w kierownictwie każdej instytucji państwowej czy to administracyjnej, czy gospodarczej musiało być miejsce dla oficera KGB. Służby nazywały tych ludzi ?aktywną rezerwą?, bo formalnie, obejmując dyrektorskie stanowiska, rezygnowali ze służby w organach.

Autorzy bardzo precyzyjnie i w oparciu o mnóstwo przykładów opisują zawłaszczanie przez KGB najmniejszych struktur władzy, poczynając od władz samorządowych, regionalnych, a kończąc na władzy centralnej i rządowej. W procesie tym wszystkie chwyty są dozwolone: kradzież, oszustwo, szantaż, okup, donos, pobicie. Nie stroni się od zamachów i zabójstw. Melanż władzy i przestępców zapewnia bezkarność. Ale nie wszystkim. Trzeba mieć szczęście, odpowiednie kontakty i wiedzieć, z kim trzymać. A tym kimś jest Władimir Putin.

Rosyjscy historycy w ?Korporacji zabójców?, poza próbą ustalenia daty narodzin i pochodzenia Putina, w zasadzie nie zajmują się prywatnym życiem. Wspominają jego dzieciństwo, to że lubił wędkować, czas, gdy był rezydentem KGB w Niemczech i uprawiał drobny przemyt zachodnich żurnali oraz atrakcyjnych towarów do ZSRR, czy wreszcie dramatyczny pożar daczy wartej kilka milionów dolarów. Stało się tak dlatego, że polityczna biografia Putina jest nad wyraz bogata. Liczba jego przekrętów, nadużyć, rozgrywek i politycznych posunięć zajmuje w książce kilkaset stron. Jest to w gruncie rzeczy jeden, doskonale uzasadniony akt oskarżenia o najcięższe zbrodnie, ukoronowane wojnami.

Putin, w książce Felsztinskiego i Pribyłowskiego, przedstawiony na tle świata, którego po dużej części był kreatorem, jest postacią odrażającą i budzącą grozę. Tym większą, że baza, na której zbudował swoją pozycję, owa ?aktywna rezerwa? nie jest nam w Polsce całkiem obca.

Jan Witkowski

Jurij Felsztinski i Władimir Pribyłowski – Korporacja zabójców, tłum. Cezary Murawski, str. 494, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2016 r.