Teraz widać, jak praca w radiu może szkodzić karierze politycznej. Polityk powinien być przekonujący. Nie wystarczy mieć rację i coś składnie powiedzieć. Całym sobą trzeba umieć przekonać potencjalnych wyborców do wygłaszanych opinii. Sposobem mówienia, wyrazem twarzy, mową ciała.
O tym wie Roman Jasiakiewicz, który występując jako adwokat przed sądem musiał być przekonujący i to całym sobą. Dziennikarzowi radiowemu się wydaje natomiast, że wszystko jest okey, bo płynnie przeczytał tekst z kartki. Andrzej Walkowiak sprawia wrażenie jakby ciągle znajdował się w studio radiowym, gdzie go słuchacze nie widzą.
Wczoraj odbyła się konferencja prasowa, na której obok Romana Jasiakiewicza stał Andrzej Walkowiak i mógł podpatrzyć fachurę. Kiedy Jasiakiewicz wyrażał dezaprobatę wobec kolejnych numerów marszałka Całbeckiego, które zaszkodzą Bydgoszczy, wyrażał ją także swoją miną. A co się maluje na twarzy Walkowiaka? To niby ma być dezaprobata?!