Przeciwnicy rządzącej partii krytykują każdą jej decyzję i nie ma znaczenia, czy jest ona OK, czy bzdurna. Ale niektóre zarzuty to beka.

PiS zdaniem PO powinien pytać obywateli, czy chcą reformy oświatowej, czy nie. A PO się pytała? Mało że się nie pytała. Miała ich w głębokim poważaniu, kiedy prosili się o to, żeby ich zapytać o zdanie.

Do sejmu trafił wniosek podpisany przez milion osób, że chcą referendum w sprawie obowiązku szkolnego sześciolatków. 232 posłów PO i PSL (Kłopotek się wyłamał) zagłosowało, żeby ten wniosek odrzucić.

I teraz zagadka. Kto powiedział: „Są zwycięzcy i są przegrani. Zawsze niezadowoleni są głośniejsi.” Czy to powiedział Jarosław Kaczyński, widząc pikietę KOD-u pod sejmem? A może minister Mariusz Błaszczak w związku z projektem ustawy dezubekizacyjnej?

Nie! Żaden z polityków PiS! To powiedział prezydent Rafał Bruski podczas ostatniej sesji rady miasta, kiedy omawiano nową sieć szkół. W ten sposób prezydent odniósł się do sprzeciwu mieszkańców w związku z likwidacją szkoły na ich osiedlu.

Wtedy przypomniało mi się „W pustyni i w puszczy”. Czarnoskóry służący Stasia i Nel miał jasność, jakie postępowanie jest właściwe, a jakie trefne: „Jak Kali ukraść komuś krowa to być dobrze, a jeśli Kalemu ktoś ukraść krowa to źle”.

Gdyby rzecz się działa w dzisiejszej Polsce, inaczej by to ujął: Jak Kali mówi, że ukraść krowa to być niedobrze, to dobrze mówi, a jak ktoś inny mówi, że ukraść krowa to niedobrze, to niedobrze mówi.