Wczoraj bydgoscy policjanci zaalarmowani zostali o domowej awanturze w kamienicy przy ul. Podhalańskiej. Po przyjeździe na miejsce sytuacja okazała się na tyle poważna, że trzeba było wzywać straż pożarną, pogotowie ratunkowe, pogotowie gazowe i energetyczne.
Policjanci zastali na ulicy proszącą o interwencję kobietę, a awanturujący się mężczyzna na widok policjantów zamknął się w mieszkaniu i zagroził wybuchem gazu. Do akcji wkroczyli policyjni negocjatorzy, przekonywali desperata, aby wyszedł z mieszkania.
Z kamienicy zamieszkałej przez kilka rodzin, mieszkania opuścić musiało osiem osób, a wracający do domu nie mogli wrócić do swoich mieszkań. Na miejsce Wydział Zarządzania Kryzysowego podstawił autobus MZK, w którym ewakuowani mogli się ogrzać i schronić.
Krótko przed godz. 21:00 policyjni negocjatorzy nakłonili 46-letniego mężczyznę do wyjścia z mieszkania. Natychmiast po wyjściu mężczyzna został obezwładniony przez policyjnych antyterrorystów. Trafił pod opiekę ratowników medycznych. Policjanci sprawdzili mieszkanie i kamienicę pod kątem ewentualnych zagrożeń. Krótko po godz. 21:00 mieszkańcy mogli wrócić do swoich mieszkań.
Mężczyzna został przewieziony w asyście policjantów do szpitala, gdzie przeprowadzono specjalistyczne badania. Po zatrzymaniu mężczyzna odmówił badania na trzeźwość. Z ustaleń policjantów wynika, że w dniu interwencji spożywał alkohol. 46-latek po badaniach lekarskich trafił do policyjnej celi.
Wstępnie zdarzenie zakwalifikowano jako narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności.
- Jeszcze wczoraj wieczorem zgłaszająca interwencję kobieta złożyła zawiadomienie o znęcaniu się przez zatrzymanego nad rodziną. Czynności w tej sprawie będą kontynuowane dzisiaj przez policjantów z komisariatu Bydgoszcz-Szwederowo – informuje podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.