18 listopada obchodzony jest Europejski Dzień Wiedzy o Antybiotykach. O czym świadczy fakt, że w ogóle taki dzień został ustanowiony? – To wskazuje, że problem już od dawna przestał być jednostkowy, nie dotyczy tylko pojedynczych pacjentów, nie dotyczy tylko jednego kraju, ale stał się problemem globalnym – poinformowała dyrektor kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ dr n. med. Elżbieta Kasprowicz. A problem nazywa się antybiotykooporność. Potwierdza słowa gospodyni wczorajszego spotkania z dziennikarzami decyzja Światowej Organizacji Zdrowia o zorganizowaniu w dniach od 16 do 22 listopada pierwszego Światowego Tygodnia Wiedzy o Antybiotykach.

Do pomocy w szerzeniu tej wiedzy dr Kasprowicz zaprosiła wybitnych znawców materii: prof. dr hab. n. med. Eugenię Gospodarek-Komkowską oraz dr. n. o zdr. inż. Jerzego Kasprzaka. Oboje zawodowo zajmują się drobnoustrojami. Pani profesor jest kierownikiem Katedry i Zakładu Mikrobiologii Collegium Medicum UMK, kierownikiem Zakładu Mikrobiologii Klinicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 oraz prezesem Polskiego Towarzystwa Mikrobiologii. Natomiast dr Kasprzak zajmuje stanowisko dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznego w Bydgoszczy.

Winni doprowadzenia do oporności na antybiotyki są zarówno pacjenci stosujący samoleczenie, jak i lekarze, którzy zapisują niewłaściwe antybiotyki w niewłaściwych dawkach. Wydawałoby się, że niemożliwe jest samowolne leczenie antybiotykami, gdyż można je kupować prawie wyłącznie na receptę. – Zalegają w naszych szufladach antybiotyki zapisane nam w przeszłości przez lekarza. Nam albo członkom rodziny – przypomniała dyrektor Kasprowicz, skąd się biorą bez pójścia do apteki. Ostrzegała, że antybiotyki szeroko stosuje się obecnie w rolnictwie, hodowli zwierząt, przemyśle przetwórczym i kosmetycznym. – Trafiają do nas ze wszystkich stron, nie tylko w postaci leków – ubolewała nad dodatkowymi powodami lekooporności szefowa oddziału NFZ.

- Drobnoustroje są wszędzie. Dzięki nim żyjemy, dzięki nim możemy utrzymywać się w stanie zdrowia. Zaburzenie tej równowagi przez nieracjonalne stosowanie antybiotyków kosztuje – mówiła prof. Eugenia Gospodarek-Komkowska, ostrzegając, że tego typu postępowanie odbywa się kosztem zdrowia. Bardzo ją cieszy, że w szpitalach powstały bardzo dobre laboratoria, dzięki którym można zrobić pełną diagnostykę i przeprowadzić wszystkie testy niezbędne do ustalenia, jaką należy zastosować antybiotykoterapię.

- Bardzo dobrze, że zaczynamy mówić o tym problemie społeczeństwu. Do tej pory toczyła się dyskusja w zamkniętych kręgach, na konferencjach naukowych czy spotkaniach specjalistów – nie krył zadowolenia dr Jerzy Kasprzak. Wojewódzki Inspektor Sanitarny zaapelował do dziennikarzy, żeby przystępnie problem przedstawili.

Wydaje się, że najprzystępniej prezentują go ulotki skierowane do społeczeństwa i do lekarzy. Wynika z nich, że osoby niedomagające z jakichś powodów muszą zachowywać się rozsądnie i jeszcze patrzeć lekarzom na ręce.