Bartosz Kownacki w ostatnich wyborach parlamentarnych został wybrany posłem w okręgu bydgoskim z list Prawa i Sprawiedliwości. Już w trakcie kampanii wyborczej widoczne było, iż czuje się związany z grupą działaczy PiS-u skupionych wokół Zbigniewa Ziobry. Gdy po wyborach Ziobro dokonał secesji, Bartosz Kownacki opowiedział się po stronie wspierających go w wyborach rozłamowców i razem z nimi rozpoczął tworzenie Solidarnej Polski. Był bardzo aktywny w zakładaniu struktur nowej partii w Bydgoskiem.

Na zwołanej dzisiaj konferencji prasowej tłumaczył dziennikarzom powody swojego wystąpienia z SP i powrotu do PiS-u.
Najbardziej ciążyła mu atmosfera podejrzliwości, której doświadczył w ostatnim czasie. – Brak zaufania do mnie mógł być wynikiem mojego zaangażowania w budowę silnej struktury Solidarnej Polski, co mogłoby spowodować moją silną pozycję w partii. Sprawdzano moją lojalność i po jednej wypowiedzi do mediów zażądano ode mnie szybkiego sprostowania – powiedział Bartosz Kownacki. – Gdy odmówiłem, okazało się, że mimo dużego wkładu w budowę struktur SP nie jestem w niej potrzebny – dodał.

Zaprzeczył, że od trzech miesięcy prowadził negocjacje z PiS-em, co do swojego powrotu. – Pierwszą rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim odbyłem po zawieszeniu mnie w prawach członka partii, o której to decyzji dowiedziałem się z mediów. Nikt z partyjnych kolegów nie pofatygował się, aby przekazać mi tę decyzję – skarżył się. – Z Jarosławem Kaczyńskim miałem krótką rozmowę. Zapytał mnie, czy rozważam możliwość powrotu. Gdy przytaknąłem, powiedział, że mam prawo do powrotu. Oświadczył przy tym, że nie będę w żaden sposób sekowany. Nie było żadnych negocjacji co do miejsca na listach wyborczych, bądź w sprawach finansowych. Niebawem sami państwo będziecie mogli się przekonać, analizując moje oświadczenie majątkowe lub listy zbliżających się wyborów do europarlamentu – zakomunikował poseł Kownacki.

Na koniec oświadczył, że nigdy nie był członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość i że nie jest to sprawa na czas wakacji. – Jeśli będę dalej zajmował się polityką, to jest to naturalna droga. Wybór jest pomiędzy dwiema partiami: Solidarna Polska i PiS. Okazuje się, że w Solidarnej Polsce mnie nie chcieli – stwierdził na zakończenie.