- W czerwcu ukończymy studia magisterskie. Przypadkiem dowiedzieliśmy się, że nie otrzymamy kwalifikacji nauczycielskich, które dają możliwość pracowania w zawodzie nauczyciela wychowania przedszkolnego – zdradziła Joanna Popowska, jedna z uczestniczących w konferencji studentek. Okazało się, że do utrzymania uprawnień będą potrzebne trzysemestralne studia podyplomowe, płatne ? 1400 zł za semestr. To duże obciążenie dla rodzin młodych ludzi, którzy dostali się na uczelnię publiczną, a więc bezpłatną.

- Nikt z nami nie porozmawiał, nie powiedział, dlaczego tak się stało – żaliła się studentka pedagogiki o specjalności pedagogika przedszkolna.

O interwencję został poproszony poseł Bartosz Kownacki, którego biuro mieści się przy ul. Chodkiewicza, niedaleko siedziby UKW. Parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości chciał porozmawiać o tej sytuacji z władzami uczelni, ale rektor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego nie wykazał chęci do spotkania. W tej sytuacji Bartosz Kownacki podjął decyzję przedstawienia problemu za pośrednictwem mediów.

- To jest świadome wprowadzenie w błąd przez władze uczelni, która otrzymuje środki z budżetu państwa na konkretnych studentów. Z informacji, chociażby na stronie internetowej UKW, jasno wynika, że ci studenci uzyskają uprawnienia do wykonywania zawodu – stwierdził poseł Bartosz Kownacki, który jest czynnym adwokatem.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział wysłanie listu do Leny Kolarskiej-Bobińskiej, minister szkolnictwa wyższego, z prośbą o zainteresowanie się tą sprawą. – Żeby oceniła, czy uczelnia zachowuje się w sposób prawidłowy ? wyjaśnił poseł Kownacki. Nie wykluczył wniosku do NIK o zanalizowania toku nauczania na UKW na wszystkich kierunkach.

- Młodzi ludzie, wchodząc w dorosłe życie zaufali państwu, bo uczelnia jest finansowana przez państwo, i już na pierwszym etapie tego życia są oszukiwani – komentuje sytuację, do której doszło na UKW, poseł Bartosz Kownacki.