- Zaproszę tu inicjatorów referendum niezależnie, czy podpisy zbiorą, czy nie – powiedział na sesji w środę prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. – Wtedy na poważnie porozmawiamy o bezpieczeństwie – dodał.
Wcześniej krytycznie o Straży Miejskiej wypowiedzieli się w swoich interpelacjach radni Anna Mackiewicz (SLD) i Stefan Pastuszewski (PiS). Mackiewicz stwierdziła, że strażnicy nie są właściwie szkoleni, co niekorzystnie odbija się na ich kontaktach z obywatelami, a Pastuszewski pytał o “akcję” strażników wokół szpitala dziecięcego w Bydgoszczy. Zażądał poinformowania go na piśmie, ile samochodów rodziców, odwiedzających chore dzieci wywieziono na lawetach, ile wypisano mandatów, ile na tym zarobiły przedsiębiorstwa wywozowe, a ile miasto, a także dlaczego obowiązuje zakaz parkowania wokół szpitala dziecięcego.
Prezydent Rafał Bruski stwierdził, że byłoby bardzo źle, gdyby doszło do zlikwidowania Straży Miejskiej. Brak sympatii dla strażników tłumaczył tym, że wskutek podziału kompetencji między policję i straż to strażnicy zajmują się drobnymi wykroczeniami w postaci źle zaparkowanych samochodów, a policja zwalcza groźną przestępczość. To powoduje niechęć mieszkańców do strażników. Dodał, że obarczenie policji dbaniem o porządek skutkować będzie obniżeniem poczucia bezpieczeństwa, bo na ulicach mundurowych będzie mniej, uwzględniwszy że etat policjanta jest 35% droższy od strażnika. Straciłby też budżet Bydgoszczy, bo kary z mandatów wystawianych przez strażników są dochodem miasta, a policji – skarbu państwa.