W relacji “Gazety Wyborczej” wyłonił się dzisiaj poważny konflikt między komendantem wojewódzkim policji Krzysztofem Ołdyńskim (chodzi zapewne o Wojciecha Ołdyńskiego – komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy) a rzeszą policjantów bydgoskiego garnizonu, stojących murem za swoim komendantem miejskim. Dowiadujemy się, że nie tylko komendant miejski może stracić stanowisko, ale że komendant Ołdyński “cały czas dążył do odwołania kobiety z funkcji zastępcy komendanta miejskiego policji, a to jawna dyskryminacja” – grzmi “GW” i dodaje, że: “Policjanci domagają się przy tym kontroli pracy komendanta wojewódzkiego, zablokowania działań wymierzonych w garnizon bydgoski i jego odwołania z zajmowanego stanowiska. Kierujemy ten list do mediów, bo z doświadczenia wiemy, że podobne sprawy są zwykle zamiatane pod dywan.”
Nasza redakcja nie otrzymała tego listu, ale pomyśleliśmy, że i nam też mogą z pańskiego policyjnego stołu informacyjnego spaść jakieś sensacyjne, choć zapewne już spóźnione, wiadomości. Zadzwoniliśmy do policyjnych służb prasowych, by dowiedzieć się, czy stracimy komendanta Waldemara Krzyżanowskiego, czy też nie.
Na początku pełen sukces, bo, w odróżnieniu od “Gazety Wyborczej”, udało się nam skontaktować z biurem prasowym policji. – Nie ma żadnej decyzji w sprawie komendanta miejskiego policji w Bydgoszczy, ale może być – informuje nadkom. Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego. Rozgorączkowany materiałem “GW” przyznaje, że komendantom miejskim policji w Bydgoszczy i Nakle komendant wojewódzki złożył propozycję, aby obaj zamienili się stanowiskami. – Komendant czeka teraz na stanowiska obu komendantów. Dopiero po nich będą podjęte decyzje. I ewentualnie wtedy komendant wystąpi zgodnie z ustawą o policji do prezydenta Bydgoszczy o opinię w tej sprawie – dodaje.
Z relacji “GW” wynika, że, choć propozycja komendanta wojewódzkiego padła dzisiaj rano, to policjanci z komisariatów już napisali protest do komendanta głównego policji, co świadczyłoby o fenomenalnych zdolnościach mobilizacyjnych bydgoskich funkcjonariuszy. Świadczyłoby to też o wyjątkowej sprawności ich działania obejmującej: 1. napisanie takiego protestu, 2. zebranie podpisów, 3. wysłanie do Warszawy, 4. powiadomienie o tym wszystkim mediów – i to wszystko przeprowadzone od dzisiejszego poranka, który przyniósł nam “informację”, że komendant wojewódzki postanowił, że “polecą głowy komendantów”.
- Komendant wojewódzki dzisiaj rano ustnie poinformował nas, że na miejsce komendanta Krzyżanowskiego ma przyjść komendant miejski z Nakła. Nie znamy powodów tego zamierzenia komendanta – informuje Jerzy Kostrzewski, wiceprzewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa kujawsko-pomorskiego. – Nic mi nie wiadomo o zbieraniu podpisów przeciw działaniom komendanta wojewódzkiego policji. Niczego też nie wiemy o protestujących policjantach, którzy mieli poinformować o swej niezgodzie redakcje gazet – dodaje spontanicznie.
W tej sytuacji trudno powiedzieć, czy zmiany kadrowe na stanowiskach są przesądzone, czy też nie. Formalnie procedura odwołania komendantów miejskich policji w Bydgoszczy i Nakle jeszcze się nie rozpoczęła. Potwierdza się jednak, że komendant wojewódzki Krzysztof Ołdyński ma zamiar doprowadzić do roszady kadrowej między komendantami miejskimi policji w Bydgoszczy i Nakle i że obu komendantów o swoim zamiarze powiadomił. Zgodnie z ustawą o policji może to uczynić po uzyskaniu opinii odpowiednio prezydenta Bydgoszczy i starosty nakielskiego.
Według naszych niepotwierdzonych informacji wynika, że obaj komendanci na zamianę się zgodzili, a co ważne dla mieszkańców Bydgoszczy, nie zanosi się z tego powodu na protesty policjantów z komisariatów.