Dlaczego nie zgłosił wydarzenia policji? – Po co? W autobusie było może z dziesięć osób, wszyscy wpatrzeni w okna. Nie wierzę, że udałoby się złapać kogokolwiek – dodaje.
Teraz wszystko ma się zmienić. – To prawdziwa rewolucja, ewenement w skali kraju. Wprowadzamy jednolity system, niezależnie od trasy, godziny, przewoźnika. Jestem przekonany, że to zdecydowanie zwiększy bezpieczeństwo w bydgoskiej komunikacji miejskiej – zapowiada rzecznik prezydenta Bydgoszczy Piotr Kurek.
W stworzenie i wdrożenie nowego systemu zaangażowały się wszystkie służby i instytucje odpowiedzialne za transport i bezpieczeństwo w Bydgoszczy – władze miasta, policja, straż miejska, ZDMiKP i przedstawiciele przewoźników, obsługujących bydgoskie trasy autobusowe. – Najważniejszym celem jest stworzenie mapy zagrożeń, która ułatwi pracę policji i straży miejskiej. Wskutek takich obaw, jakie miał wspomniany muzyk, tak naprawdę nikt nie wie, gdzie i kiedy dochodzi najczęściej do przestępstw. Będzie więcej patroli w cywilu, nie tylko w nocy, ale również w ciągu dnia, a kierowcy przy każdym naruszeniu porządku będą zobowiązani na najbliższym przystanku zatrzymać pojazd z użyciem sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej, a następnie czekać na funkcjonariuszy. Dzięki temu, że takie zachowanie będzie systemowe, obowiązkowe, wzrośnie z pewnością liczba świadków i zdecydowanie zwiększy się szansa na ujęcie sprawców na gorącym uczynku – tłumaczy Piotr Kurek.
Obok napadów, kradzieży i innych aktów przemocy wobec pasażerów, olbrzymim problemem jest wandalizm. – Tylko w ubiegłym roku likwidacja szkód spowodowanych przez wandali kosztowała nas ćwierć miliona złotych. Były to głównie uszkodzenia i wybicia szyb, uszkodzenia kasowników, siedzeń, złamane poręcze – mówi Andrzej Wadyński, członek zarządu MZK Bydgoszcz i zastępca dyrektora do spraw ekonomiczno-finansowych.
Pozytywnie pomysł zaangażowania wszystkich zainteresowanych w zwiększenie bezpieczeństwa odbierają także policjanci. – Oczywiście do tej pory również byliśmy obecni w pojazdach komunikacji miejskiej. Patrole umundurowane i nieumundurowane towarzyszyły kontrolerom, jednak napotykaliśmy na problemy, na przykład z lokalizacją konkretnego autobusu. Traciliśmy po prostu czas na odszukanie w Bydgoszczy konkretnego autobusu linii np. 69, którego dotyczyło zgłoszenie. Teraz nawet przypadkowy patrol, widząc autobus na przystanku z włączonymi światłami awaryjnymi od razu będzie wiedział, że dzieje się tam coś, co wymaga zainteresowania lub interwencji – mówi nadkomisarz Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.