W policji wrze. Wszystko przez zamrożenie od kilku lat wynagrodzeń policjantów oraz przygotowywaną ustawę dotyczącą służb mundurowych, która zakłada wydłużenie okresu przechodzenia na wcześniejszą emeryturę aż o 10 lat.

W województwie brakuje dzisiaj 244 policjantów. – W bydgoskiej Komendzie Miejskiej Policji są 72 wakaty, co stanowi 6,6 procenta obsady – mówi kom. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy.

W bydgoskiej policji nastroje są fatalne. – Nie chodzi tylko o zamrożenie płac, ale szerzej – o to, że państwo zrobiło de facto ukłon w stronę odchodzących policjantów – mówi Jarosław Hermański, przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów. – Drugim powodem odejść ze służby jest brak pewności, stabilności. Chcielibyśmy wiedzieć, co nas czeka, a dostajemy od rządu sprzeczne sygnały. Jeśli ktoś jest premierem, to powinien trzymać się jednej linii, a my naprawdę nie wiemy, na czym stoimy – dodaje.

- My wiemy czego chcemy, nasze stanowisko jest jednoznaczne, w odróżnieniu od stanowiska rządu. Godzimy się na wydłużenie służby do 25 lat, ale chcemy ograniczenia wieku policjantów do 50 lat, a nie jak chce rząd 55. Mamy też problem ze stroną rządową, jeśli chodzi o współczynnik używany do wyliczenia kwoty bazowej emerytury – mówi Jerzy Kostrzewski, wiceprzewodniczący ZW NSZZP.

Policjanci planujący odejście ze służby podają różne powody, ale najważniejszy jest jeden. – Strach, niepewność, frustracja – mówi Jerzy Kostrzewski. – Nieprawda, że najczęściej odchodzą na emeryturę policjanci z 15-letnim stażem. To są zazwyczaj funkcjonariusze, którzy przepracowali w policji 25, 27 lat i mogliby jeszcze pracować. Do tego dochodzi brak motywacji, mówię to z przykrością, ale w policji nie ceni się doświadczenia. Jeżeli wydajemy potężne pieniądze na szkolenie policjantów, to takie traktowanie doświadczonych funkcjonariuszy nie jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy? – pyta Kostrzewski.

Nikt nie jest w stanie przewidzieć, ilu policjantów z Bydgoszczy zdejmie mundur w najbliższym czasie. – Wszystko zależy od rozwoju sytuacji. Wystarczy jedna niefortunna wypowiedź premiera czy ministra i możemy się spodziewać nawet masowych odejść ze służby. Ile to może być osób, trudno zgadywać, może 20, a może 150. To już nie są żarty, możemy stanąć w obliczu zagrożonego bezpieczeństwa publicznego – alarmuje Jerzy Kostrzewski.