Były prezydent RP Bronisław Komorowski zakończył wizytę w Bydgoszczy z przedstawicielami Uniwersytetów III Wieku w Bibliotece Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Na spotkanie przyszli również jego polityczni zwolennicy, którzy angażowali się w jego kampanię w wyborach prezydenckich.

Spotkanie z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim w Bibliotece UKW prowadził były redaktor naczelny Gazety Wyborczej w Bydgoszczy Józef Herold. Aż nadto były odczuwalne podczas zadawania Bronisławowi Komorowskiemu pytań, emocje, obecne wśród jego zwolenników po przegranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Już na początku spotkania były prezydent musiał tonować żądanie Barbary Kosiedowskiej nazywania żołnierzy wyklętych nie bohaterami, gdyż... w czasie okupacji wiele było przykładów ich współpracy z Niemcami, Gestapo i mordowania Żydów. - Czy bohaterem jest ktoś dlatego, że mordował komunistów, chyba nie? - mówiła wzburzona Kosiedowska, dodając, że w Bydgoszczy udało się zablokować uchwałę o budowie pomnika Żołnierzy Wyklętych. - Jestem synem partyzanta polskiego z Wileńszczyzny, ale i partyzanta powojennego, który walczył z Rosjanami po przejściu frontu. Nie zgadzam się na retorykę komunistów, którzy wszystkich wrzucali do jednego worka jako bandytów, bandziorów - zareagował Komorowski, ale dodał, że należałoby kierować się rozsądkiem, nie gloryfikować i stawiać ich za wzór. - Dlaczego PO strzela sobie wciąż w kolano i na przykład nie usunie ze swoich szeregów osoby tak kontrowersyjnej jak marszałek Całbecki z Torunia, który już pół Torunia oddał towarzyszowi Rydzykowi prawie za darmo - nie odpuszczała Komorowskiemu zradykalizowana bydgoszczanka. Bronisław Komorowski zaznaczył, że nie jest członkiem PO, choć dzielił z partią w przeszłości los. Opowiedział się za przyjaznym rozdziałem Kościoła od państwa, ale rozdziałem. Stwierdził, że najwięcej Kościół traci na tym, że wchodzi w sferę polityczną, choć dostrzega, ze i polska polityka, i Kościół ma z tym kłopoty. 

Bydgoski radny Lech Zagłoba-Zygler zapytał o przyszłość, o kolejne wybory, w tym samorządowe. - Tylko samorządy są ostoją demokracji i tych wyborów przegrać nie możemy - zadeklarował Zagłoba-Zygler, przestrzegając, że w przypadku klęski na długie lata samorządowcy obywatelscy zejdą na margines. - Wybory samorządowe będą miały kapitalne znaczenie dla rozwoju sceny politycznej. Dotąd samorząd był obszarem niedostępnym dla PiS - ocenił Komorowski, dodając, że PiS bardziej myśli o centralizacji niż o usamorządowieniu Polski. Jaka jest recepta byłego prezydenta na zwycięstwo? - Opozycja demokratyczna powinna mieć dobry program, ale nie tylko dla samych samorządowców, ale propozycje powinny być adresowane także do obywateli. Trzeba większy akcent położyć na obywatelskość - powiedział Bronisław Komorowski, zaznaczając, ze jak PiS zmieniłby ordynację wyborczą w tym kierunku, że wójtowie, burmistrzowie, prezydenci wybierani byliby tylko w jednej turze wyborów, to powinien być zawarty sojusz polityczny całej opozycji z uzgodnionymi kandydatami.