Spotkanie z Bronisławem Wildsteinem rekomendowane było jako promocja najnowszej jego powieści ?Czas niedokończony?. Mimo jednak starań pisarza i prowadzącego spotkanie Macieja Różyckiego książka nie była głównym przedmiotem rozmowy czytelników z Bronisławem Wildsteinem. Dyskutowano o bieżących wydarzeniach politycznych i Bronisław Wildstein wystąpił bardziej w roli dziennikarza, popularnego felietonisty ?Rzeczpospolitej?, komentatora politycznego, niż w roli autora kilku powieści.

Bronisław Wildstein odnosząc się do pytania o możliwość wybaczania w życiu osobistym i publicznym mówił przede wszystkim o tym, że wybaczaniu powinna towarzyszyć solidna ekspiacja, wyznanie win i osądzenie. Dopiero na końcu może pojawić się wybaczenie.

- Wybaczenie serwuje się nam jak fast food ? mówił Wildstein. – Żyjemy w takim świecie nieznośnej lekkości.

Krytycznie wypowiedział się Bronisław Wildstein o atmosferze debaty publicznej w Polsce. Mówił o presji, która jest wywierana na ludzi o poglądach niezgodnych z poglądami głównego nurtu. Żartobliwie i ironicznie jednak odcinał się od katastroficznej wizji polskiej teraźniejszości wygłoszonej przez jednego z uczestników spotkania i mówił, że rzeczywistość polska jest nieporównywalna z latami komunistycznej przemocy.

- Ja już wolę, żeby mi prano mózg tak jak teraz, niż wyrywano paznokcie jak kiedyś ? mówił Bronisław Wildstein.

Sporo czasu poświęcił Bronisław Wildstein rozważaniom na temat Unii Europejskiej i bieżącej polityki. Wyraził pogląd, że łamane są aktualnie procedury unijne i wyraźne przywództwo osiągają Niemcy i Francuzi. Za niekorzystny uznał menedżersko?urzędniczy sposób zarządzania Unią Europejską, nieliczący się z wolą ludzi, których podmiotowość polityczna niebezpiecznie zmalała.

Udało nam się jednak chwilę porozmawiać z Bronisławem Wildsteinem o jego twórczości.

– W powieści ?Mistrz? prezentuje pan sytuację zauroczenia, działania człowieka z charyzmą, który wręcz hipnotyzuje ludzi. Czy uważa pan, że człowiek współczesny jest podatny na takie zauroczenia?

– Tak. Tak. Napisałem o człowieku teatru, który sprawia wrażenie, że wie, jak zbawić świat. Prowadzi takie działania, które rzekomo skutecznie zaradzają wszelkim ludzkim dylematom. To oczywiście kłamstwo. Nikt nie jest w stanie tego osiągnąć.

– Krytycy odczytywali ?Mistrza? jako opowieść o światowej sławy reżyserze, twórcy teatralnym, Jerzym Grotowskim…
– Nie, to nie jest powieść o Grotowskim. Gdybym chciał napisać o Grotowskim, to bym napisał. To jest fikcja literacka. Ona daje więcej możliwości autorowi.

– W młodości pana pokolenia pojawiło się wielu poetów wyklętych, którzy również na swój sposób byli charyzmatyczni…
– Z poetami przeklętymi, Stachurą, Wojaczkiem, innymi, jest tak, że w latach komunizmu było mało przestrzeni, ludzie dławili się w tym, co dozwolone. Ograniczono wolność do minimum. Poeci przeklęci rozszerzali tę przestrzeń. Fascynowali młodych ludzi, bo wyrażali w jakimś sensie bunt. Wojaczek był szczególnie utalentowany. To znakomity poeta.

– Podczas spotkania z czytelnikami przed chwilą odczytał pan fragment powieści ?Czas niedokończony?. Takie zwierzenia Żyda, enkawudzisty… Mam zastrzeżenia do tego fragmentu. Obdarza pan tego mordercę, funkcjonariusza jednej z najokrutniejszych policji politycznych świata wrażliwością, subtelnością. Czy nie popełnia pan typowego dla inteligentów błędu, polegającego na przypisywaniu mordercom odczuwania właściwego dla normalnych ludzi? Jakoś nie znam zwierzeń, ekspiacji, przeprosin prawdziwych zbrodniarzy komunistycznych?
_- Byli rozliczający się ze swoją przeszłością, Koestler…
– Koestler był intelektualistą, a nie mordercą…
– No, dobrze. Mój bohater jest bardziej skomplikowany. On rozlicza się też z powodów, dla których znalazł się w NKWD. To nie jest wyłącznie jakiś zwykły prymitywny morderca.