Rada Miasta Bydgoszczy uchwaliła  budżet miasta na 2018 rok.

Projekt budżetu przedstawił radnym skarbnik miasta Piotr Tomaszewski. Powiedział, że od 2011 roku siedem kolejnych uchwalonych  budżetów oznaczało dyskusję o "konsekwentnej ich naprawie, rozwoju i kierunkach inwestowania". - Dopiero w tym roku pojawiły się problemy - stwierdził skarbnik Tomaszewski i wskazał na: grożącą budżetowi miasta możliwość podwyższenia przez sejm kwoty wolnej od podatku, niekorzystny dla miasta sposób rozliczania przez rząd zadań zleconych i wprowadzenie reformy oświaty. Ta ostatnia kosztować będzie miasto 12 mln zł, podczas gdy odzyska ono z subwencji oświatowej jedynie 6 mln zł.

Po dokonaniu kilku korekt okazało się dzisiaj na sesji, że miasto zamierza osiągnąć wyższe dochody od wcześniej wskazywanych. Mają one sięgnąć 2 121 106 105 zł. Natomiast kwota przewidziana na wydatki urosła do 2 340 025 000 zł. W ten sposób deficyt też będzie wyższy, bo planuje się, że może sięgnąć 219 mln zł. Natomiast kwota przewidziana na inwestycje została też ustalona na wyższym poziomie - blisko 717 mln zł. - 136 inwestycji będzie prowadzonych w mieście - zapewnił Tomaszewski i dodał, że zamiast liczb mieszkańców bardziej interesuje to, co w przyszłym roku będzie realizowane. Skarbnik zapewnił, że dotąd podpisane umowy z wykonawcami, ogłoszone przetargi oraz duże wsparcie pozyskane ze środków unijnych gwarantują wykonanie ambitnego planu zamierzeń. Najwięcej pieniędzy pochłonie rozbudowa ul. Kujawskiej. Wartość inwestycji szacowana jest na 277 mln zł. W jej ramach powstanie m.in. nowe torowisko, druga jezdnia z buspasem i przebudowane zostaną ronda Bernardyńskie i Kujawskie. Jesienią na torach ma pojawić się łącznie 21 nowych tramwajów.

Podpisana została też umowa na rozbudowę  ul. Grunwaldzkiej. Na tę inwestycję miasto wyda 129 mln zł. Druga jezdnia zostanie dobudowana od ronda gen. S. Maczka do węzła Bydgoszcz Zachód na powstającej obwodnicy miasta. W planie jest też dokończenie budowy II etapu Trasy Uniwersyteckiej. Na przebudowę ulic gruntowych zarezerwowano blisko 43 mln zł.

Przebudowana zostanie też płyta Starego Rynku (21 mln zł). Środki na rewitalizację zapisano też dla Starego Fordonu oraz bulwarów nad Brdą pomiędzy mostem Bernardyńskim i Pomorskim. Prace będą też toczyć się przy parkach na Wzgórzu Wolności, Wzgórzu Dąbrowskiego oraz Witosa.

Dużo zmian zaplanowano też w bydgoskich szkołach. Jesienią 2018 roku przewidziane jest zakończenie dużego projektu termomodernizacyjnego. Obejmuje on 27 budynków. Szacowana wartość wszystkich prac to 100 mln zł. Przy I Liceum Ogólnokształcącym, Zespole Szkół  nr 14 oraz zespole Szkół Elektronicznych rozpocznie się  budowa hal sportowych. Z kolei przy V Liceum Ogólnokształcącym kontynuowana będzie budowa basenu.  W 2018 roku ma ruszyć budowa nowej Astorii z basenem olimpijskim (100 mln zł) oraz przystani wioślarskiej przy ul. Żupy. Roboty  budowlane zaplanowano też na stadionie Polonii.

W przyszłym roku ma również rozpocząć się przebudowa budynku Teatru Kameralnego, a w kompleksie z Młynem Rothera powstaną nowe powierzchnie wystawowe z parkiem kultury. Odrestaurowany i rozbudowywany będzie budynek Muzeum Okręgowego przy ul. Gdańskiej.

- Podjęliśmy najlepsze decyzje dla mieszkańców Bydgoszczy, by niczyje interesy nie zostały pominięte - oceniła budżet radna Monika Matowska. - Budżet nikogo i niczego nie pozostawia poza nawiasem - zapewniła przewodnicząca Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej.

Przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości Mirosław Jamroży uznał natomiast, że budżet realizuje interesy koalicji PO-SLD, a nie mieszkańców Bydgoszczy, w przedstawione zamierzone zamierzenia nie są możliwe do osiągnięcia. Wskazał, że w latach 2014-2016 prezydent nie wykonał zamierzeń inwestycyjnych na kwotę pół miliarda złotych, a w bieżącym roku to niewykonanie sięgnie kwoty 200 mln zł. - Budżetowa propozycja prezydenta to wyborcza gra - stwierdził Jamroży. - Budżet to papierowy rozmach inwestycyjny, bo opóźnienia są. To zestaw obietnic, które nie zostaną zrealizowane - podsumował szef radnych PiS.

Przewodniczący Klubu Radnych SLD Ireneusz Nitkiewicz ocenił, że "każdy by chciał obiecać każdemu wszystko". Po tym stwierdzeniu polemizował z ideą budowy aquaparku, podkreślając, że gdyby ta idea została zrealizowana koszty jej funkcjonowania byłyby bardzo duże. Po tym wywodzie wezwał polityków PO i PiS do dialogu, a nie ciągłego konfrontowania się. Jako przykład dobrego działania wskazał ugrupowanie, które sam reprezentuje. - Tak jak lewica przyciągnęła JFTC, zostawcie coś po sobie - zwrócił się do parlamentarzystów PiS, dając do zrozumienia, że takim wyzwaniem dla nich powinno być zachowanie festiwalu Camerimage w Bydgoszczy.

Stefan Pastuszewski (PiS) krytykował, że kulturę sprowadzono w budżecie do instrumentu promocyjnego. - Budżet nie jest otwarty na potrzeby bydgoszczan. Reprezentuje on technokratyczno-merkantylny punkt widzenia - ocenił Pastuszewski. - Nie wierzę, że uda się wydać 715 mln złotych na inwestycje. 136 zadań inwestycyjnych jest nie do wykonania - ocenił z kolei Tomasz Rega (PiS).

Inni radni PiS (Paweł Bokiej, Jarosław Wenderlich) krytykowali nieskuteczność działań prezydenta Rafała Bruskiego (m.in. w sprawie Camerimage) i przekraczającą standardy konfrontacyjną postawę wobec rządu, podskakiwanie na manifestacjach antyrządowych, podczas gdy prezydent Toruniu Michał Zaleski "potrafi rozmawiać z każdym". - Nie krytykuję spotkań pana prezydenta z panem Kijowskim, ale dlaczego nie spotyka się pan z PiS-em? - pytał Wenderlich.

Na takie słowa zareagowała Agnieszka Bąk (PO), która dziwiła się, dlaczego politycy PiS nie interweniują u wicepremiera Glińskiego w sprawie Camerimage. - Czy to kara za skakanie? - pytała o konsekwencje zachowań Rafała Bruskiego. Agnieszka Bąk przywołała opinię premier Beaty Szydło, że przecież w Polsce "protestować można".

Do zapisu 500 tys. zł na rzecz Camerimage i organizacji tego festiwalu w kolejnych latach odniósł się też Krystian Frelichowski (PiS), który wyraził rozczarowanie odmową radnych koalicji PO-SLD zaproszenia Marka Żydowicza na sesję. - Szkoda, że nie możemy wysłuchać drugiej strony - powiedział Frelichowski.

Wiceprzewodniczący rady Jan Szopiński uznał podpisanie listu intencyjnego za poniżenie Bydgoszczy. - Jednak zaproszenie Marka Żydowicza na sesję powinno zostać zaakceptowane. Powinniśmy w tej kwestii rozmawiać do końca. Są listy intencyjne, a decyzji jeszcze nie ma - zwrócił uwagę Szopiński.

Tak dużej liczby inwestycji miasto jednocześnie jeszcze nie prowadziło – powiedział o zaprezentowanym budżecie prezydent Rafał Bruski, zapowiadając, że w przyszłym roku Bydgoszcz będzie wielkim placem budowy. Odrzucił propozycję radnych PiS, by zapisać w budżecie kwoty przeznaczone na odbudowę zachodniej pierzei Starego Rynku, a zwłaszcza zamku bydgoskiego. Festiwal Camerimage, po ujawnieniu informacji o zamiarze przeniesienia docelowo imprezy do Torunia, zdaniem prezydenta, nie ma większej wartości promocyjnej dla miasta jak 500 tys. zł rocznie.

W głosowaniu poprawki radnych PiS do budżetu, w tym budowa aquaparku oraz odbudowa zamku nie uzyskały większości. Budżet uchwalony został głosami radnych koalicji PO-SLD (19 za, w tym Jan Gaul - PiS, ale - jak oświadczył - "pomylił się"). Przeciw byli radni PiS i radny niezrzeszony Bogdan Dzakanowski (12 przeciw).