Lekarze odsyłają umowy do NFZ z żądaniem wykreślenia paragrafów dotyczących karania lekarzy za błędne wypisanie recepty. Recepta może zostać uznana przez NFZ za wadliwie wypełnioną, jeśli format recepty jest niezgodny z zaleceniami NFZ, popełniony zostanie błąd w danych pacjenta (PESEL, adres itp.) lub recepta na refundowane leki zostanie wystawiona dla pacjenta nieobjętego ubezpieczeniem.
- Lekarz nie ma jak sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony ? twierdzi Stanisław Prywiński, szefujący Bydgoskiej Izbie Lekarskiej. – Dziwne jest to, że NFZ zamierza karać za brak ubezpieczenia pacjenta wystawiającego receptę lekarza, a nie pacjenta, który wyłudza lek refundowany, nie będąc ubezpieczonym. Całe zło zresztą w tym, że NFZ wciąż nie ma bazy danych osób ubezpieczonych. Taka baza zapowiadana jest już od kilku lat.
Lekarze nie chcą podpisywać umów z NFZ również dlatego, że umowy zawierają zapisy nakazujące lekarzom prowadzenie szczegółowych rejestrów przepisywanych leków i przechowywanie ich przez 5 lat.
- Wydawało mi się, że po proteście pieczątkowym w styczniu 2012 roku doszliśmy do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia i NFZ ? mówi Stanisław Prywiński. – Teraz znów się okazuje, że NFZ zamierza ścigać lekarzy przez pięć lat za to, że wypiszą receptę, na przykład dla pacjenta, który wprowadzi lekarza w błąd, nie informując, że nie ma ubezpieczenia.
- Rzeczywiście około 300 lekarzy domaga się zmian w umowach ? wyjaśnia Jan Raszeja, rzecznik prasowy bydgoskiego NFZ. – Odmawiamy zmian w zapisach umowy. Według naszej wiedzy, lekarzy odsyłających umowy i odmawiających ich podpisu jest zaledwie 300. Nie spodziewamy się eskalacji tego zjawiska. Ważną i dobrą informacją dla pacjentów jest też to, że nie odmawiają zawarcia umów przychodnie. Pacjenci mogą więc w tej sytuacji czuć się bezpiecznie.
Stanisław Prywiński natomiast informuje, że niepokój wśród lekarzy narasta i nie wiadomo, ilu lekarzy odmówi podpisania umów. – Lekarze mają podpisywać umowy do 31 maja. Po tym terminie poinformujemy, ilu lekarzy odmówiło podpisania umów i jakie będą tego skutki dla pacjentów – dodaje szef Bydgoskiej Izby Lekarskiej.