Strajk w Hucie Batory został spowodowany zapowiedziami zwolnień grupowych i radykalnych obniżek płac. Wedle relacji tamtejszej “Gazety Wyborczej” strajkuje 350 hutników, a “Dziennik Zachodni” pisze o 500 protestujących. Prezes Huty Batory jest zdeterminowany. Jak bardzo? – O tym, że będziemy usunięci siłą, dotarło do nas w formie plotki już we wtorek. Akcja miała się odbyć w środę, ale żadna firma ochroniarska ze Śląska nie przyjęła takiego zlecenia. Mówiło się, że zdecydowali się ochroniarze z Łodzi lub z Bydgoszczy. Żadnych szczegółów, nazw itp nie znamy. W czwartek odbyły się kolejne negocjacje z prezesem Spikiem. Nie zgodził się na żadne ustępstwa, więc my też nie odstąpiliśmy od swoich żądań. Będziemy walczyli dalej. Nie przerywamy okupacji huty – powiedział nam jeden z protestujących.
Prezydent Chorzowa powołał sztab kryzysowy, choć w czwartek oficjalne stanowisko zarządu huty było takie, że odstępuje się od projektu rozwiązania siłowego. Ochroniarze mający spacyfikować zakład ponoć opuścili Chorzów, ale hutnicy są przekonani, że zagrożenie nie minęło. – Czy prezes jest zdolny do użycia siły? To człowiek bezwzględny i nieoficjalnie wiemy, że ochroniarze są gdzieś w okolicy. To czwarta doba tego strajku. Ludzie jak na razie wytrzymują – powiedział “Dziennikowi Zachodniemu” Grzegorz Golik, jeden ze strajkujących hutników.
—-
Niebezpiecznie Bydgoszcz staje się źródłem sił pacyfikacyjnych. Przypomnijmy, że podczas Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie w zamieszkach na Placu Konstytucji brały udział jednostki policji z Bydgoszczy. Teraz Chorzów. Jest to co prawda informacja niepotwierdzona, ale mimo wszystko niepokojąca…