Odpowiedź Michała Deskura na opublikowaną przez nas interpelację posła Bartosza Kownackiego do ministra spraw wewnętrznych w sprawie działań bydgoskiej policji, zdaje się świadczyć o tym, że podsekretarz stanu w MSW, któremu podlega komendant główny policji, nie ma pojęcia o tym, czym zajmują się policjanci w naszym mieście.

Parlamentarzysta zwrócił uwagę na nadzwyczajną aktywność tutejszych funkcjonariuszy, jaką wywołał transparent z napisem ?Tusk odpowiesz za Smoleńsk?, który wywieszony został w dniu 10 grudnia 2011 roku na barierce kładki dla pieszych przy ul Wojska Polskiego, a miesiąc później na barierce kładki dla pieszych przy al. Jana Pawła II.
Policjanci zainteresowali się w związku z tym członkiem stowarzyszenia Solidarni 2010, Maciejem Różyckim, a przesłuchując go, pytali o sprawy wewnętrzne stowarzyszenia.

Oto dotyczący tej kwestii fragment odpowiedzi na interpelację.
?W trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających ustalono, że powyższy transparent wywieszony był początkowo w dniu 10 grudnia 2011 r. na płycie Starego Rynku w Bydgoszczy, gdzie organizowane było zgromadzenie publiczne, którego celem było oddanie hołdu ofiarom katastrofy smoleńskiej. Organizatorem tej legalnej manifestacji była wskazana wyżej osoba członek stowarzyszenia Solidarni 2010. W związku z powyższym w ramach pomocy prawnej w dniu 20 stycznia 2012 r. w Posterunku Policji w Pruszczu Pomorskim i w dniu 7 lutego 2012 roku w Komisariacie Policji Bydgoszcz-Wyżyny przesłuchano wskazanego wyżej w charakterze świadka.
Z poczynionych ustaleń wynika, że osoby przeprowadzające przesłuchanie nie pytały o wewnętrzne sprawy związane ze stowarzyszeniem, lecz jedynie dążyły do ustalenia ewentualnego sprawcy czynu zabronionego. Przedmiotowe postępowanie zakończono w dniu 19 lutego 2012 r. decyzją o odstąpieniu od kierowania wniosku o ukaranie do sądu rejonowego z powodu niewykrycia sprawcy wykroczenia.?

A teraz zdarzenia, o których nie wie wiceminister MSW.
Żona Macieja Różyckiego omal zawału nie dostała, kiedy otworzyła drzwi i zobaczyła dwóch funkcjonariuszy policji. Była przekonana, że przyszli, aby ją powiadomić, iż coś strasznego stało się jej małżonkowi. Okazało się, że przyjechali policyjnym wozem do podbydgoskiej wioski, gdzie mieszkają Różyccy, aby dokonać przesłuchania. Po stwierdzeniu, że gospodarz jest nieobecny, poinformowali, że spróbują innym razem i odjechali.

- Niedawno się tutaj przeprowadziłem – zdradza nam Maciej Różycki. – Kiedy sobie wyobraziłem, co mogą sobie pomyśleć o mnie mieszkańcy wioski, gdy zobaczą ponownie samochód policyjny pod moim domem, sam udałem się do Pruszcza i zostałem przesłuchany na tamtejszym posterunku.

Maciej Różycki zeznał, że kiedy 10 grudnia 2011 roku członkowie stowarzyszenia Solidarni 2010, a także ludzie niezrzeszeni, zebrali się na Starym Rynku, transparent z napisem ?Tusk odpowiesz za Smoleńsk? już się tam znajdował. Policjanci zwrócili się do niego, jako organizatora manifestacji, o zaapelowanie, żeby transparent został usunięty przez osoby, które go przyniosły, więc wygłosił taki apel, jednak nikt się nie zgłosił. Zeznał także, że nie wie, kto rozwiesił transparent z takim samym napisem na barierkach kładek przy alejach Wojska Polskiego i Jana Pawła II.

Ponieważ odpowiedział wyczerpująco na wszystkie zadane pytania, zdziwił się, kiedy dostał wezwanie do ponownego stawienia się w komisariacie, tym razem na bydgoskich Wyżynach. Jeszcze bardziej zdziwiły go pytania przesłuchującej go funkcjonariuszki. Maciej Różycki miał opowiedzieć, w jaki sposób przygotowane są Marsze Pamięci, jak kontaktują się między sobą członkowie stowarzyszenia, a przede wszystkim miał podać nazwiska osób uczestniczących w manifestacjach. Kiedy powiedział, że ich nie zna, usłyszał lekko złośliwą uwagę, iż chyba powinien znać nazwiska osób, którym składa życzenia podczas spotkania opłatkowego.

Różycki, lekko zniecierpliwiony namolnością policjantki, podał nazwiska dwóch osób, które stale uczestniczą w manifestacjach organizowanych dziesiątego każdego miesiąca: Kosma Złotowski i Tomasz Latos, dodając, że po uchyleniu immunitetu można będzie posłów przesłuchać.

Nasz portal poinformował czytelników o zainteresowaniu, jakim policja otacza organizatora Marszów Pamięci w Bydgoszczy. Po tej publikacji zaczęły dziać się dziwne rzeczy. O wpół do drugiej w nocy Maciej Różycki zauważył wóz policyjny, stojący w pobliżu jego domu. Kiedy wyszedł, żeby zaprosić funkcjonariuszy na kawę, samochód odjechał. Innym razem wóz policyjny jechał cierpliwie za samochodem Różyckiego od samego domu, kiedy ten zmierzał na kolejną miesięcznicę.

Jednak najdziwniejsza była liczba kontroli drogowych. W ciągu sześciu lat, które minęły od dnia, kiedy nabył samochód, Różycki był dwa razy ukarany mandatem. Przez tydzień po naszej publikacji o przesłuchaniu otrzymał trzy mandaty. To, oczywiście, czysty zbieg okoliczności.

Jak to się wszystko ma do wyjaśnień wiceministra Deskura?