O kościół od 2010 roku dba ks. prałat dr Roman Kneblewski ? proboszcz parafii, który – jak sam o sobie mówi – jest tradycjonalistą. Kapłan ten nie ucieka jednak od możliwości, jakie daje nowoczesna technologia i internet – sam prowadzi bogatą i często uaktualnianą stronę internetową parafii, własnego videobloga, a także aktywnie udziela się na portalach społecznościowych.

- Jestem na wskroś tradycjonalistą, jednak czynię to jak najbardziej nowoczesnymi środkami – tak samo jak współczesny rycerz to nie przebieraniec w żelaznym garnku na głowie, tylko obrońca pewnych wartości, pewnego światopoglądu, który działa siedząc przy komputerze. Sam również staram się korzystać z tych środków. Cały czas walczę jednak z podejściem ?przyciągania? wiernych do Kościoła. Kościół nie może w sposób populistyczny przyciągać do siebie. Sama Msza święta powinna interesować wiernych i ich zachęcać do brania udziału w Eucharystii – mówi ks. Kneblewski.

Kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa wybudowano na początku XX wieku – powstawał w latach 1910-1913. Świątynia ma układ bazylikowy i wykończona została tynkowaną elewacją, co odróżniało ją od wzniesionych w owym czasie innych budowli sakralnych w Bydgoszczy i było swego rodzaju nowością.

- Kościół pobudował rząd pruski za francuskie pieniądze. Jest to wyjątkowo udany neobarok ? świątynię z powodzeniem można pomylić z budowlą barokową. Służył on niemieckim katolikom do I wojny światowej, dopiero później powstała w nim parafia dla katolików polskich ? mówi ks. prałat dr Roman Kneblewski, proboszcz parafii.

Dwadzieścia dziewięć głosów

Wnętrze świątyni obfituje w wiele cennych elementów, jednak na szczególną uwagę zasługują organy, grające praktycznie od początku istnienia kościoła. Zostały wybudowane w roku 1912 przez firmę Paula Voelknera z Bydgoszczy jako instrument 28-głosowy. Trzydzieści lat później przebudowano je i powiększono o kolejny głos, a w najbliższym czasie również czeka je restauracja i odnowienie. W instrumencie do dziś zachowało się urządzenie do kalikowania, czyli pompowania powietrza do miechów organowych za pomocą dźwigni. Dawniej praca, którą dziś wykonują napędy elektryczne, należała do kalikanta ? osoby, która stała obok organisty i wprawiała za pomocą nóg lub ręcznej dźwigni urządzenie w ruch.

- Cała mała architektura w kościele jest cenna, jednak szczególnie wartościowe są zabytkowe organy, których remont kapitalny właśnie zaczęliśmy. Otrzymaliśmy na ten cel dotację i mam nadzieję, że w ciągu półtora roku zakończymy nie tyle remont, ile kompletną restaurację tego instrumentu. Są to organy z wyższej półki, dlatego chciałbym przywrócić im pierwotny kształt i brzmienie – opowiada ks. Kneblewski.

W kościele znajduje się także aż sześć ołtarzy. Największy z nich ? ołtarz główny ozdobiony jest obrazem Serca Jezusowego namalowanego przez prof. Fraczyńskiego. Dzieło to nie było jednak pierwszym, które zawisło w centralnym miejscu głównego ołtarza. Wcześniej znajdował się tam obraz przestawiający Serce Jezusowe autorstwa Bolesława Lewańskiego, który został zastąpiony obecnie znajdującym się tam dziełem w okresie międzywojennym. Pozostałe ołtarze znajdują się w bocznych nawach oraz kaplicach przylegających do lewej nawy i prezbiterium.

Międzypokoleniowa Akcja Katolicka

- Nasza parafia liczy sobie obecnie 13 tysięcy wiernych, kiedyś było ich więcej. Dawniej miałem także do pomocy aż pięciu wikariuszy, teraz jest ich jedynie dwóch ? mówi ks. proboszcz. ? Działają tu różne bractwa i stowarzyszenia. Jednak nowością, utworzoną już za mojej kadencji, jest prężnie działający i młody wiekowo oddział Akcji Katolickiej. Spotykamy się raz w tygodniu, dyskutujemy, przygotowujemy różne akcje, zdarzają się też burze mózgów. W zebraniach uczestniczy bardzo dużo ludzi młodych ? dzięki włączaniu ich do Akcji Katolickiej, w której uczestniczą parafianie w różnym wieku, tworzy się więź miedzypokoleniowa. To dopinguje do działania, prowokuje dyskusje i rozszerza horyzonty. Wspólnie działają tu ludzie dojrzali i gimnazjaliści, jednak nie czuje się barier tworzących się z tego powodu.

Działalność księdza proboszcza na polu nasycania życia społecznego wartościami katolickimi idzie w parze z propagowaniem dawnego stylu odprawiania Eucharystii. W każdą niedzielę o godzinie 14 w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa można uczestniczyć w liturgii odprawianej w formie nadzwyczajnego rytu rzymskiego. Eucharystia taka odprawiana jest po łacinie, a kapłan zwraca się twarzą w stronę ołtarza. Msze święte odprawiane w ten sposób każdorazowo gromadzą na bydgoskim placu Piastowskim coraz więcej wiernych, którzy pragną przeżywać liturgię w bardziej świadomy sposób.

- Grupa osób, która stale uczestniczy w odprawianej w tej formie mszy, liczy sobie już około stu osób. A sam pomysł na wprowadzenie formy nadzwyczajnego rytu rzymskiego narodził się z tęsknoty za dzieciństwem ? sam pamiętam msze przeprowadzane w taki właśnie sposób. Od osób biorących udział w takich Eucharystiach wiem, że wiernym się to podoba ? oprawa liturgii, podniosła atmosfera, wygłaszanie kazania z ambony. Co do rozumienia mszy po łacinie ? są mszaliki oraz modlitewniki, tak więc można zrozumieć wszystko. Wiadomo oczywiście, że nie wszyscy wierni przychodząc na taką mszę przygotowują się w ten sposób, ale to, czy Eucharystia zostanie głęboko przeżyta, nie zależy od języka w jakim zostanie wygłoszona ? na mszy odprawianej po polsku, również można bezmyślnie ?klepać formułki?, nie zastanawiając się nad ich znaczeniem. Uważam że fakt, iż msza odprawiana jest w języku sakralnym, nie przeszkadza w zrozumieniu sensu przekazu. Przeciwnie, forma taka wymusza więcej ciszy, skupienia, umożliwia głębsze przeżywanie sacrum. Na tego typu Eucharystii doznaje się głębszego doznawania i kontemplacji. Myślę, że w ten sposób można z takiej mszy więcej wynieść – mówi ks. prałat.

Żyrandole i ?balaski?

W kościele na bieżąco przeprowadzane są również remonty i konserwacje. Ksiądz proboszcz, który w młodości studiował historię sztuki, dba o to, by świątynia była utrzymana w takim stylu, jaki gościł w niej na początku istnienia budowli.
- Cały czas trwają remonty, aktualnie również czynimy duże inwestycje. Tej zimy kupiliśmy trzy neobarokowe, flamandzkie żyrandole, utrzymane w stylu tych, jakie niegdyś znajdowały się w kościele. Jest to część architektury wnętrza, więc świątynia bez tego rodzaju akcesoriów była w jakimś stopniu okaleczona. Odbudowana została też balustrada komunijna, czyli popularne ?balaski?. Wszystkie te elementy dodają splendoru kościołowi i pomagają odzyskać pierwotną architekturę wnętrza, nadać pierwotny blask temu kościołowi ? mówi ks. prałat dr Roman Kneblewski.

Zaangażowanie proboszcza w życie parafii i utrzymanie w dobrym stanie kościoła jest tym większe, że ma do niego osobisty sentyment ? parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa jest parafią, do której sam kapłan w czasach dzieciństwa należał. – Urodziłem się i wychowałem przy ulicy Śniadeckich, można więc powiedzieć, że każdy kąt tutaj jest mi znany i bliski. W kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa już moja mama przystępowała do I komunii, tutaj również odbył się ślub moich rodziców, ja sam natomiast byłem tutaj ochrzczony i bierzmowany. Droga powrotu do tej parafii nie była jednak tak szybka i prosta, najpierw skończyłem bowiem studia ? filologię angielska i drugi fakultet z historii sztuki. Powołanie przyszło późno, jak grom z jasnego nieba ? siedem lat po studiach. W dzieciństwie bawiłem się w księdza, a później w ogóle nie myślałam o kapłaństwie, miałem inne plany życiowe ? siedem lat pracowałem na macierzystym uniwersytecie w Poznaniu zanim trafiłem do seminarium. Pan Bóg wiedział jednak, co robi – opowiada ks. Kneblewski.

Mimo zamiłowania do nowoczesnych form komunikacji i sprawnego poruszania się w wirtualnym świecie, proboszcz parafii przy placu Piastowskim ma bardzo tradycyjny pogląd na to, czym powinna być dla każdego katolika Eucharystia i w jakim kierunku powinien zmierzać Kościół w przyszłości. – Msza święta dla człowieka wierzącego powinna być sama w sobie na tyle atrakcyjna, by przyciągać wiernych. Nie powinno dziać się to przy pomocy gadżetów czy zabaw – nie od tego jest Kościół, to nie kombinat rozrywkowy. Rola Kościoła jest zupełnie inna i dlatego powinien on powrócić do dawnych praktyk – być nauczający, dawać skupienie, pogłębienie i poczucie sacrum oraz przede wszystkim głosić Słowo Boże.

Całość w Ilustrowanym Kurierze Polskim