Zgodnie z przewidywaniami, Rada Miasta Bydgoszczy nie podejmie uchwały dotyczącej dekomunizacji nazw miejskich ulic. W tej sytuacji nałożony ustawą obowiązek wykona za bydgoskich radnych wojewoda kujawsko-pomorski.

Samorządy w Polsce mają wybór: albo do 2 września zmienią w przestrzeni publicznej nazwy kojarzące się z ustrojem totalitarnym, albo zrobi to za nich wojewoda. W Bydgoszczy para poszła w gwizdek, czyli w konsultacje, których wyniki poznaliśmy dopiero dzisiaj, więc nie ma już czasu na zwołanie sesji rady miasta w regulaminowym terminie.

Przeprowadziliśmy minisondę, żeby zorientować się, co na ten temat sądzą mieszkańcy. Przypadkowi przechodnie zapytani, czy popierają ustawę, najczęściej odpowiadali, że jest ona zbędna i wprowadza nieład w organizacji miasta.

- Powinni dać temu święty spokój, ponieważ mamy większe potrzeby gospodarcze niż zmienianie dowodów, tabliczek i pieczątek, które zawierają nazwy tych ulic. Ulice nie powinny mieć takich patronów, którzy mają krew na rękach, jednak jeżeli nazwa ulicy jest dosyć neutralna np. Planu 6-letniego, to mi  to zupełnie nie przeszkadza. Historia komunistycznej Polski jest częścią historii tego kraju i nie można jej całkowicie wymazywać - uważa pani Aneta.

Również pan Ryszard jest tego zdania:  - Zmiana nazw ulic jest niepotrzebna.Ważne, żeby kolejnym pokoleniom było przypominane, kim byli ludzie, których nazwiska są widoczne na tabliczkach.

Młodzi mieszkańcy, przedstawiciele tzw. pokolenia Millenium, odnosili się do problemu z większym dystansem. Im osobiście nie przeszkadzają nazwy, które niosą wspomnienie komunizmu, a wprowadzanie zmian jest niepotrzebnym zamieszaniem. Jednak jeśli innym to wadzi, nie będą protestować. Natomiast gdy pytaliśmy o to, czy wyłącznie mieszkańcy danych ulic, powinni decydować o ich nowych nazwach, zdania się podzieliły.

- Myślę, że mieszkańcy całego miasta powinni mieć możliwość decydować, w końcu ulica to część miasta, a nie własność ludzi, którzy przy niej mieszkają - uważa Kuba. Przeciwstawia się tej opinii  Marta: - Jeśli ktoś chciałby zmienić nazwę, to powinien dojść do porozumienia z mieszkańcami tejże ulicy, bo to ich będą dotyczyć konsekwencje takich zmian.

Bez względu na wiek i wypowiadaną opinię, każdy  z pytanych miał kłopot z ustosunkowaniem się  do propozycji nowych patronów ulic. Negatywna opinia większości sondowanych nie jest oparta na podstawie światopoglądowej, ale wynika ze skupienia się na ewentualnych kosztach  i niedogodnościach związanych ze zmianą nazwy ulicy.

Szczegółowe wyniki konsultacji:

1) zmiana nazwy z ulicy Teodora Duracza na ulicę Krzysztofa Gotowskiego;

TAK - 11

NIE – 57

2) zmiana nazwy z ulicy Oskara Langego na ulicę Jana Nowaka-Jeziorańskiego;

TAK - 8

NIE – 19

3) zmiana nazwy z ulicy Stanisława Lehmana na ulicę Bernarda Śliwińskiego;

TAK - 3

NIE – 25

4) zmiana nazwy z ulicy Zygmunta Berlinga na ulicę Studencką;

TAK - 113

NIE - 77

5) zmiana nazwy z ulicy Armii Ludowej na ulicę Legionów Polskich;

TAK - 9

NIE – 22

6) zmiana nazwy z ulicy Bolesława Rumińskiego na ulicę Kowalską;

TAK - 0

NIE – 42

7) zmiana nazwy z alei Planu 6-letniego w części na ulicę Kazimierza Wielkiego oraz w części na ulicę Ku słońcu;

TAK - 17

NIE – 61

8) zmiana nazwy parku z płk. Zbigniewa Załuskiego na park Leszka Jana Malinowskiego:

TAK - 30

NIE - 119