Radni Prawa i Sprawiedliwości zwołali dzisiaj konferencję prasową. Poddali godzinnej krytyce "błędną politykę i zaniedbania Prezydenta Miasta i Ratusza", prowadzące do marginalizacji i degradacji Bydgoszczy.

Czworo radnych PiS Grażyna Szabelska, Stefan Pastuszewski, Krystian Frelichowski i Andrzej Młyński poddali dzisiaj podczas konferencji prasowej godzinnej krytyce działania prezydenta Rafała Bruskiego.

Radna Grażyna Szabelska stwierdziła, że Bydgoszcz jest sukcesywnie marginalizowana i w stosunku do innych miast mieniących się metropoliami pozostaje na uboczu. Krytykę rozpoczęła od spraw społecznych. Zarzuciła prezydentowi Bydgoszczy brak dialogu i lekceważenie mieszkańców, brak ogrzewalni w Bydgoszczy dla bezdomnych i brak jakichkolwiek działań, by osiedla Łęgnowo, Bydgoszcz-Wschód, Siernieczek, Zimne Wody i Łęgnowo-Wieś wydobyć ze stanu zdegradowania.

Kondycja bydgoskiej przedsiębiorczości nie jest lepsza. - W mieście nie dzieje się nic, co zachęca przedsiębiorców do inwestowania, za to wiele się dzieje, żeby przedsiębiorców zniechęcić oraz żeby im zaszkodzić - powiedziała Szabelska i jako przykłady takich niekorzystnych zjawisk podała dramat handlowców przy ul. Glinki ze względu na przedłużający się remont drogi, puste witryny sklepów w centrum miasta, podwyżkę opłat z tytułu użytkowania wieczystego gruntu na terenach pozachemowskich (dla niektórych firm to wzrost z 10 tys. zł do 100 tys. zł rocznie). - Prezydent wykazuje brak aktywności w ściąganiu kapitału do Bydgoszczy. Nie ma oferty inwestycyjnej miasta, a mają ją dużo mniejsze miasta - wyliczała zaniedbania Szabelska.

Radny Krystian Frelichowski politykę mieszkaniową miasta określił jako "ogrom pustostanów nienadających się do zamieszkania". Wskazał, że domy stojące w kolizji do rozbudowy ulicy Grunwaldzkiej są aktualnie wyburzane i ich mieszkańcy mają teraz pierwszeństwo w uzyskiwaniu najmu lokalu z miejskiego zasobu i przez to kolejka po mieszkanie komunalne nie skraca się. Do zarzutów dodał chaos występujący wokół Starego Rynku. - Jego remont się nie rozpoczął, a plan modernizacji jest już nieaktualny - podsumował Frelichowski.

Radny Stefan Pastuszewski "dynamikę miasta" ujął w formie hasła. - Bydgoszcz jest miastem budującym się, ale nierozwijającym się - głównie w sferze społecznej, kulturalnej i naukowej, czyli w tym, co stanowi istotę tego miasta, po prostu, mieszkańcy tego miasta nie mają większych szans rozwojowych - stwierdził Pastuszewski. Stan kultury jest według Pastuszewskiego opłakany. - Za wyjątkiem opery i filharmonii, kultura jest prowincjonalna. Za wyjątkiem filii bibliotecznej na Jachcicach nie powstała żadna nowa inwestycja kulturalna. Bydgoszcz jest na ostatnim miejscu wśród metropolii, jeśli chodzi o liczbę instytucji kultury - mówił Pastuszewski. Fiasko wielu pomysłów i działań na rzecz kultury wynika, zdaniem Pastuszewskiego, z braku kontaktu, dialogu. - Prezydent na ofertę Żydowicza w sprawie Camerimage też nie odpowiedział - stwierdził wieloletni bydgoski radny. Tak samo rektorzy szkół wyższych w Bydgoszczy nie powinni być stawiani pod ścianą, w szczególności miasto nie powinno stawiać warunku, że możliwe będzie wsparcie miasta, jeśli uczelnie zintegrują się.

Radny Andrzej Młyński zarzucił prezydentowi zaniedbanie spraw Fordonu. - W Fordonie powinien być niezwłocznie wybudowany dom kultury z prawdziwego zdarzenia. Jest konieczny, niezbędny i wielobranżowy - wskazał Młyński. Fordoński radny PiS wskazał, że razem z innymi działaczami rady osiedla, w związku ze starzeniem się społeczeństwa, domaga się utworzenia wielopokoleniowego domu dziennego pobytu. Można by go ulokować w budynkach po Szkole Podstawowej nr 9, ale nie zanosi się na to. Andrzej Młyński skrytykował prezydenta za stan bydgoskiego sportu i obarczył odpowiedzialnością za "zniszczenie w mieście piłki nożnej i żużla".

Grażyna Szabelska do listy zarzutów dołączyła przygotowanie inwestycji. - Grunty pod budowę Trasy Uniwersyteckiej nie zostały należycie zabezpieczone, przy remoncie ulicy Kujawskiej dobrze poszło wycięcie drzew, a inwestycja nad Brdą, gdzie powinny być tereny rekreacyjne dla mieszkańców doszło do popękania ulicy Babia Wieś - wyliczyła. Radna PiS stwierdziła, że błędna polityka prowadzona przez prezydenta degraduje Bydgoszcz do miasta powiatowego.

Radni PiS zapytani, kiedy PiS przedstawi kandydata na prezydenta i swój program wyborczy, zaprzeczyli, że krytyka prezydenta jest wstępem do kampanii wyborczej, choć Stefan Pastuszewski powiedział, że można to traktować jako "preludium programu". Dodał też, że w przeciwieństwie do Konstantego Dombrowicza, Rafał Bruski rozmawia z włodarzami gmin sąsiadujących z Bydgoszczą, ale nie dość konsekwentnie. - Można by było więcej wspólnych inwestycji zorganizować, zwłaszcza drogowych. Ścieżki rowerowe są niepołączone - wskazał Pastuszewski. Nie ma też wspólnej polityki kulturalnej. - Ktoś z metropolii bydgoskiej, jeśli nie mieszka w Bydgoszczy nie dostanie nagrody w dziedzinie kultury. A politykę kulturalną powinniśmy prowadzić wspólnie - wskazał Pastuszewski i podsumował działania metropolitalne miasta.

- Programu metropolitalnego nie ma - wykazał zaniedbanie i wskazał na właściwą metodę, która powinna być przez prezydenta przyjęta, by można było politykę miasta określić jako prowadzoną w dialogu i współdziałaniu. - Gospodarz jest to ten, który kieruje, ale też wychodzi do gospodarstwa. A nasz prezydent do gospodarstwa nie wychodzi - zarzucił prezydentowi Pastuszewski.

Zdjęcia: Jacek Nowacki