W siódmej już tegorocznej korekcie budżetu na 2011 rok zmniejsza się planowane dochody miasta o 16 milionów złotych, a wydatki o 40 milionów. Co najważniejsze w kontekście zapowiedzi przedwyborczych prezydenta Rafała Bruskiego, tegoroczne inwestycje zostały obcięte o 39 milionów. Na koniec roku zadłużenie Bydgoszczy ma sięgnąć 774 milionów, czyli 58,5% budżetu miasta.
W projekcie uchwały korygującej tegoroczny budżet wprost podane są fakty, które świadczą o tym, że miasto jest w stanie poważnej recesji. O 700 tysięcy zł mniej niż planowano wpłynie do budżetu miasta podatku od środków transportowych od osób prawnych, z powodu likwidacji “niektórych firm transportowych”. Tyle samo mniej pieniędzy trafi do kasy miasta z tytułu kar nakładanych przed Inspekcję Transportu Drogowego. 20 tys. mniej zapłacą bydgoszczanie podatku dochodowego opłacanego w formie karty podatkowej – “z tytułu większego niż szacowano spadku liczby jego podatników”, kolejne 150 tys. zł mniej zapłacą handlujący na targowiskach miejskich – “z uwagi na mniejszą ilość osób prowadzących sprzedaż”. Poziom biedy pokazuje spadek o 70 tys. zł dochodów Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego, co tłumaczą autorzy uzasadnienia do uchwały “ograniczoną możliwością ponoszenia opłat przez pacjentów, którzy posiadają niskie świadczenia emerytalne i rentowe oraz dla których jedynym dochodem jest zasiłek stały”. Bydgoszczan nie stać już teraz (przed podwyżką cen!) na korzystanie z komunikacji miejskiej. Wystarczyło, że liczba pasażerów spadła o 3%, żeby w budżecie zabrakło zaplanowanych 1,4 miliona zł. Spadek o ćwierć miliona złotych dochodów z opłat za parkowanie w centrum miasta tłumaczony jest remontami – można się jednak pokusić o tezę, iż po prostu bydgoszczanie oszczędzają i za wszelką cenę szukają darmowych miejsc parkingowych.
Recesję Bydgoszczy widać nawet po wpływach – mniejszych o 90 tysięcy zł – z usług Szkolnego Schroniska Młodzieżowego. Spółki miejskie też nie przynoszą oczekiwanych zysków, dywidenda będzie niższa o 330 tys. zł. O wyludnianiu się miasta i towarzyszącemu mu zubożeniu świadczy spadek o pół miliona złotych przychodów z opłat za wydane tablice rejestracyjne, prawa jazdy i świadectwa kwalifikacyjne.
Wiele inwestycji zaplanowanych na ten rok nie zostało zrealizowanych, mimo że były w budżecie miasta zagwarantowane środki. Łącznie ponad 35 milionów złotych nie potrafiono wydać na zaplanowane inwestycje. Są wśród nich m.in. budowa ulicy Ogińskiego – od ul. Powstańców Wielkopolskich do Wojska Polskiego (9,2 mln), drugi etap przebudowy Węzła Zachodniego (6,2 mln), rewitalizacja ul. Dworcowej – od ul. Matejki do ul. Gdańskiej (1 mln), rewitalizacja Starego Rynku i ul. Mostowej (4,4 mln) i przebudowa ul. Chodkiewicza (5,5 mln).
Mimo tej widocznej gołym okiem recesji, miasto nie oszczędza (nie licząc oświaty). 52 tys. zł przeniesione zostanie z kosztów oświetlenia ulic, na… zakup i montaż dekoracji świątecznej.