Uczestnicy marszu najpierw wzięli udział we Mszy świętej celebrowanej przez księdza prałata Romana Kneblewskiego, który tuż przed wymarszem poświęcił po łacinie zarówno jego uczestników, jak i największą w Polsce flagę narodową. – To ta sama flaga, za którą szli w Warszawie uczestnicy Marszu Niepodległości. Dzisiaj trafiła do Bydgoszczy dzięki uprzejmości stołecznej Młodzieży Wszechpolskiej – wyjaśnił jeden z organizatorów Maciej Różycki, ze stowarzyszenia Solidarni 2010.

Marsz przeszedł ul. Śniadeckich i Gdańską na plac Wolności. Tu, pod pomnikiem i pod oknami biura poselskiego Teresy Piotrowskiej, odbył się happening przeplatany przemówieniami. Pierwszy zabrał głos Krystian Frelichowski, z bydgoskiego Klubu Gazety Polskiej. – Tak się składa, że parlamentarzyści nowej przewodniej siły narodu, którzy tak chętnie nie tylko godzą się na ograniczania naszej suwerenności, ale jeszcze ustami swojego ministra, o zgrozo, bydgoszczanina, domagają się od Niemiec, by szybciej kończyły z resztkami naszej niepodległości, okolice tego miejsca wybrali na swoje siedziby. Przyszliśmy tutaj, by im powiedzieć: przepędziliśmy Prusaków, wygoniliśmy Sowietów, z wami też sobie poradzimy! – mówił Frelichowski. – Jeszcze niedawno nazywałem nas partyzantami IV RP. Dzisiaj my już nie partyzanci, ale najprawdziwsze pospolite ruszenie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej! Tak jak bywało przed wiekami, stawiamy się na wezwanie Ojczyzny. Nasz marsz ku suwerennej, liczącej się w świecie, wielkiej Polsce, ku Polsce naszych, rozbudzonych w 1980 roku marzeń, trwa! I nie ma takiej siły, która byłaby w stanie nas zatrzymać! – mówił Krystian Frelichowski.

Maciej Różycki przypomniał, że po ostatnim Marszu Wolności i Suwerenności wysłano do wszystkich bydgoskich parlamentarzystów listy z prośbą o interwencję w sprawie miejsca na cyfrowym multipleksie dla Telewizji Trwam. – Otrzymaliśmy tylko trzy odpowiedzi. Jedna z nich jest tak kuriozalna, że postanowiliśmy ją tutaj przytoczyć – mówił Różycki. W odczytanym publicznie liście od poseł Teresy Piotrowskiej usłyszeliśmy, że “nie podejmie starań w celu umieszczenia Telewizji Trwam na platformie cyfrowej”, a do autorów listu poseł Piotrowska miała zwrócić się słowami, że “bardzo zaślepia was chęć przypodobania się ojcu dyrektorowi”. Na reakcję manifestantów nie trzeba było długo czekać. “Katechetką byłaś, teraz się zmieniłaś” – rozległo się na placu Wolności. Białe balony poniosły z wiatrem tabliczkę z logo Telewizji Trwam. – W stronę biura pani poseł! – krzyczeli rozbawieni uczestnicy marszu.

Na poważnie do treści listu odniósł się poseł Kosma Złotowski. – To specyficzna logika, która polega na tym, że tych którzy mają inne zdanie niż Teresa Piotrowska wyeliminować z dyskursu publicznego. Ale my się nie damy! Trwam będzie na multipleksie prędzej czy później, także dzięki takim manifestacjom jak dzisiejsza – mówił Złotowski.

W imieniu Narodowej Bydgoszczy wystąpił Edward Mollin. – Nie wspieramy żadnej partii, ani polityków, jesteśmy autonomiczną inicjatywą. Nie pieniądz jest fundamentem, lecz na pierwszym miejscu w budowaniu naszej idei – Wielkiej Polski, Wielkiej Polski Katolickiej, stawiamy sobie odwagę, fanatyzm oraz gotowość do walki. Miłość do Ojczyzny jest naszym prawem. Jesteśmy tutaj, ponieważ cel jest słuszny. Jest to walka, która rozpoczęła się dawno temu i która nieustannie trwa do dzisiaj. Jest to walka o krzyż w imię Boga. My jako młodzi strażnicy polskości, bo za takich się uważamy, jesteśmy razem z wami, aby przeciwstawić się obłudzie władzy. To jest nasz kraj i my powinniśmy decydować o jego losach – mówił.

Z placu Wolności marsz przeszedł pod Urząd Wojewódzki. Tutaj przedstawiciel Terenowego Biura Radia Maryja Krzysztof Skibicki odczytał list otwarty skierowany do prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Po raz drugi zebraliśmy się na manifestacji w Bydgoszczy. Tym razem nie, aby prosić, ale żądać miejsca dla Telewizji Trwam na multipleksie – mówił. – Żądamy, aby był pan prezydentem wszystkich Polaków, a nie partii rządzącej! Zapewniam, że nie ustąpimy, żeby we własnym kraju być pełnoprawnymi obywatelami! – mówił Skibicki.

Do wolności konstytucyjnych odniósł się poseł Bartosz Kownacki. – Jesteśmy tutaj, by dać świadectwo prawdzie. W mojej ocenie decyzja Krajowej Rady łamie co najmniej cztery zapisy konstytucji mówiące o wolności słowa, wolności wiary, równości obywateli. Nie zgadzamy się na łamanie naszych praw i swobód obywatelskich! Telewizja Trwam opiera się na prawdzie i dlatego jest tak niewygodna dla rządzących – mówił Kownacki.

W bardzo osobistym wystąpieniu o wolności mówił Jan Raczycki, przedstawiciel Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w PRL “Przymierze”. – Nie o taką wolność walczyliśmy w 80. roku. Oszukano nas. Związkowcy dogadali się z komunistami i mamy to, co mamy. Ale to nie jest koniec walki o wolną Polskę. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy – mówił.

Organizatorzy marszu nie dostali zezwolenia na przejście przez Stary Rynek. Mimo to, bocznymi uliczkami marsz dotarł pod pomnik Kazimierza Wielkiego. Po drodze bydgoszczanie słyszeli wznoszone hasła “Chcemy prawdy, a nie kłamstwa, i kultury, a nie chamstwa”, “Nadchodzą, nadchodzą nacjonaliści”, “Wolność, prawda, niepodległość”, “Duma, duma, narodowa duma”, “Nie oddamy wam, Telewizji Trwam”.

Przy pomniku zabrał głos poseł Tomasz Latos. – Podobno tylko sześć tysięcy osób ogląda Telewizję Trwam. To skąd te marsze, skąd ponad dwa miliony podpisów poparcia dla tej telewizji? Wolność to wolność mediów. Naród jest suwerenem. Obowiązkiem władzy jest słuchać narodu, a ten domaga się miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam. Kończymy dzisiejszy marsz pod pomnikiem króla, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Jak tak dalej pójdzie, to Donald Tusk może zrobić dokładnie odwrotnie. Wszyscy musimy się zmobilizować, póki jest jeszcze co ratować – mówił.

Według oficjalnych informacji Komendy Wojewódzkiej Policji, w marszu wzięło udział około 2500 osób.

Fotoreportaż z II Marszu Wolności i Suwerenności można zobaczyć: TUTAJ