Przed procesem Katarzyna Fojuth mówiła, że została wyrzucona z pracy w sposób niezwykle arogancki. Nie mogła się też odnieść do zarzutów, bowiem owych zarzutów jej… nie przedstawiono.

Rzecznik prasowy prezydenta miasta, Piotr Kurek, tak wówczas komentował sprawę: – Zwolnienie pani Fojuth jest wynikiem kontroli, która wykazała brak przejrzystości finansowej. Pani Fojuth nieracjonalnie gospodarowała pieniędzmi MOK.

Po wyroku sądu pierwszej instancji Piotr Kurek jest wstrzemięźliwszy w komentowaniu sytuacji byłej dyrektor MOK i na prośbę o komentarz przesłał nam oświadczenie: – W marcu 2011 r. pani Katarzyna Fojuth jako osoba pełniąca obowiązki dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury podlegała zwierzchnictwu służbowemu prezydentowi miasta. W tej sytuacji wypowiedzenie stosunku pracy otrzymała od przełożonego. W czasie trwania 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia przestała pełnić obowiązki dyrektora MOK, przez co przestała podlegać zwierzchnictwu służbowemu prezydenta miasta. Jako pracownik MOK do końca okresu wypowiedzenia (do końca czerwca 2011 r.) służbowo podlegała pełniącemu podówczas obowiązki dyrektora MOK. W tej sytuacji stroną w sprawie nie był ratusz, ale Miejski Ośrodek Kultury.

Także, Jarosław Jaworski udziela nam informacji w imieniu MCK dość oględnie: – MCK nie zajmie stanowiska, dopóki nie zapoznamy się z uzasadnieniem wyroku. Trudno na tym etapie komentować wyrok, jeśli nie znamy argumentacji sądu. Pani dyrektor Marzena Matowska zapozna się ze sprawą dopiero po powrocie z urlopu i wtedy, możliwe, że zajmie w tej sprawie stanowisko.

*
Nie udało się nam uzyskać komentarza Katarzyny Fojuth.