Zapadł prawomocny wyrok w sprawie o mobbing po trzech latach trwającego procesu. Pozew do sądu przeciwko GDDKiA o zapłatę odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu, który wystąpił wskutek mobbingu, złożyła jedna z pracownic tej firmy. Sąd przyznał jej odszkodowanie w wysokości 5 tys. zł.
- Jestem szczęśliwa, że mam to już za sobą – powiedziała nam powódka, ale, jak zdradziła, nadal musi korzystać ze specjalistycznej opieki i zażywać leki. Jak trzeba się zachowywać, żeby doprowadzić kogoś do takiego stanu?!
Artur Spryszyński zajmuje stanowisko naczelnika wydziału administracji. Niesamowicie się panoszył w minionych czterech latach w budynku przy Fordońskiej, który zajmuje bydgoski oddział GDDKiA. Jak udało nam się ustalić, doszło do tego, że pracownicy zostawiali otwarte drzwi do pokojów, gdzie stoją ich biurka, żeby mieć świadków impertynenckich, ośmieszających i złośliwych opinii pod ich adresem wygłaszanych przez Artura Spryszyńskiego.
W końcu miarka się przebrała. Znalazła się odważna osoba, która postanowiła przeciwstawić się stosowanej przez naczelnika wydziału administracji metodzie zastraszania i upokarzania ludzi. Właśnie wygrała proces, ale toczy się następny z powództwa kolejnej osoby, która uważa, że Spryszyński stosował wobec niej mobbing.
Jakie będą konsekwencje prawomocnego wyroku? Czy dyrektora Jarosława Gołębiewskiego nie niepokoi fakt, że zaczął się drugi proces dotyczący mobbingu w kierowanej przez niego firmie? – Czekamy na wyrok z sądu w formie pisemnej. A co do drugiej sprawy – jest ona w toku, więc nie możemy jej komentować – informuje Tomasz Okoński, rzecznik oddziału GDDKiA w Bydgoszczy.
Artur Spryszyński był wcześniej pełnomocnikiem ds. informacji niejawnych wojewody Rafała Bruskiego, a potem Ewy Mes. Do pracy w bydgoskim oddziale GDDKiA przeszedł w roku 2013, kiedy stanowisko dyrektora objął w nim Mirosław Jagodziński.