Od października 2010 roku prokuratorem okręgowym w Bydgoszczy jest Piotr Grzegorek (wcześniej był zastępcą prokuratora okręgowego). Jego żona, Jadwiga, pracuje jako radca prawny. Prowadzi kancelarię ?Doradca?, zajmującą się obsługą firm i klientów indywidualnych.
Czy Jadwiga Grzegorek załatwia różne sprawy, wykorzystując stanowisko męża? W bydgoskim środowisku prawniczym panuje przekonanie, że niektóre osoby i firmy właśnie z tego powodu, że radca prawny Jadwiga Grzegorek jest żoną prokuratora okręgowego, zostają klientami kancelarii ?Doradca?.
Bydgoszczanin, który się do nas zgłosił, chciał, żeby jego nazwisko pozostało do wiadomości redakcji, w związku z tym nazywać go będziemy w tym tekście Panem J. Opowiedziana przez niego historia jest bulwersująca.
We wrześniu 2011 roku Pan J. złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Mimo iż nie ukrył swojej tożsamości i łatwo się było z nim skontaktować, do dzisiaj nie otrzymał informacji o tym, jakie prokuratura podjęła kroki w tej sprawie, nie był też wezwany na przesłuchanie w charakterze świadka.
Pan J. pojechał pod koniec lipca 2010 roku do salonu Ford – Bieranowski przy ul. Nowotoruńskiej, gdyż klimatyzacja w jego samochodzie źle działała. Wymieniony został filtr pyłkowy, a przy okazji bydgoszczanin umówił się na wizytę w salonie za dwa tygodnie w celu dokonania przeglądu technicznego samochodu. 9 sierpnia 2010 roku odbył się przegląd i wymieniono w fordzie Pana J. kilka części.
Dopiero w domu bydgoszczanin dokładnie przeczytał wystawioną fakturę i zobaczył, że jedną z wymienionych części był filtr pyłkowy. Zamurowało go, gdyż dwa tygodnie wcześniej w tym samym salonie stary filtr został wymieniony na nowy. Zadzwonił więc do mieszkającego poza Bydgoszczą ojca, mechanika samochodowego z 40-letnim stażem, żeby wyjaśnić tę zagadkę, bo nie wiedział, czy w tak krótkim czasie filtr mógł stracić przepustowość.
Ojciec powiedział mu, że został najzwyczajniej w świecie oszukany. Wielu mechaników po pracy dorabia sobie na fuchach i ten, który dokonywał przeglądu forda Pana J. też na pewno do takich należy. Dopisał więc do faktury część, której nie wymienił i zabrał ją do domu.
Na tym nieprzyjemne wiadomości się nie skończyły. Przy okazji odwiedzin ojciec zajrzał pod maskę samochodu Pana J. i okazało się, że inne części wykazane w fakturze również nie zostały wymienione. Filtry, które rzekomo zastąpiono nowymi, nosiły znamiona używania co najmniej od kilkunastu tysięcy kilometrów. Nie uzupełniono także oleju, chociaż na fakturze figurowała kwota 165 zł za olej. Cały rachunek opiewał na sumę 800 zł 98 gr.
Oszukany syn został poinstruowany, żeby skontaktował się z właścicielem salonu, w którego interesie powinno być pozbycie się złodzieja ze swojej firmy. – Przez kolejnych kilka dni dzwoniłem i jeździłem do salonu Ford Bieranowski, prosząc o rozmowę z właścicielem serwisu, nigdy jednak do takiej rozmowy nie doszło. Albo rzekomo go nie było, albo był zajęty, nie można też było się z nim umówić ? zrelacjonował nam Pan J.
Zaczął się rok 2011, mijały kolejne miesiące, aż w końcu ojciec, widząc, że syn nie może się pogodzić z oszustwem, którego padł ofiarą, podsunął mu inny pomysł. Stwierdził mianowicie, że właściciel sam się nim zainteresuje, gdy syn zleci kolejny przegląd, a po jego dokonaniu wstrzyma się z zapłatą do czasu wyjaśnienia sprawy podwójnej wymiany filtra pyłkowego oraz pojawienia się w fakturze kwot za niezaistniałe prace.
Pan J. posłuchał rady i po zakończeniu kolejnego przeglądu w bydgoskim serwisie Forda powiedział, że nie zapłaci dopóki nie zostaną mu zwrócone pieniądze za niewykonaną usługę. Wtedy mechanik telefonicznie wezwał bezpośredniego zwierzchnika.
- Co jest k?, że musiałem przerwać kąpanie dziecka? ? zapytał, wchodząc do warsztatu kierownik serwisu. Kiedy się dowiedział, że klient nie chce zapłacić, bo jest pewien, iż został podczas poprzedniego przeglądu oszukany, zagroził, że nie wyda mu samochodu.
Wtedy Pan J. wyjął telefon komórkowy i zapowiedział, że będzie dzwonił na policję. Kierownik się tym specjalnie nie przejął. – My się policji nie boimy. Nasza prawniczka jest żoną prokuratora okręgowego ? poinformował krnąbrnego klienta, ale pozwolił mu opuścić warsztat.
Pan J. postanowił zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa z art. 286 kk. Zawiadomienie skierował bezpośrednio do prokuratora okręgowego, gdyż uznał, że skoro ktoś się powołuje na wpływy Jadwigi Grzegorek, jej mężowi powinno najbardziej zależeć na wyjaśnieniu tej sytuacji. Jednak prokuratura nie powiadomiła Pana J. ani o wszczęciu, ani o odmowie wszczęcia postępowania. Nie wezwała go także na przesłuchanie w charakterze świadka.
Staraliśmy się ustalić, dlaczego zachowała się w tej sprawie tak ?nietypowo?. – Wszędzie sprawdziłem, nigdzie nie ma zgłoszenia Pana J. z września 2011 roku o przestępstwie ? poinformował nas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, prokurator Jan Bednarek.
Pan J. ma natomiast sprawę sądową. Pozwała go spółka Bieranowski za wstrzymanie zapłaty za przegląd w 2011 roku. Dealera reprezentuje przed sądem radca prawny Jadwiga Grzegorek. Gdyby prokuratura rok temu wszczęła sprawę, bez trudu ustaliłaby, że doszło do oszustwa. Spółka Bieranowski nie miałaby czego szukać w sądzie.
Jadwiga Grzegorek była już bohaterką materiału prasowego. Kiedy w wyszukiwarce wpisuje się jej nazwisko, od razu wyświetla się artykuł z 2003 roku, zatytułowany ?Żona gorsza niż prokurator?. Nie opublikowała go żadna z miejscowych gazet, ale tygodnik ?Nie? Urbana.