Mamy już czystą wodę w Brdzie, zrewitalizowaną Wyspę Młyńską (bez Młynów Rothera), nowe bulwary, ale ciągle nie wiemy, jak powinny być zagospodarowane tereny nadrzeczne.
Trwa gorąca dyskusja na temat zagospodarowania terenów wzdłuż Brdy. Ścierają się głosy przeciwników i zwolenników wysokiej zabudowy. Prezentujmy ich argumenty,
Anna Rembowicz-Dziekciowska (dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej): Nowa zabudowa absolutnie musi zachowywać skalę miejsca. Chcielibyśmy zrewitalizowane Stare Miasto połączyć ze zrewitalizowanym Starym Fordonem i żeby rzeka stała się główną osią rekreacji w mieście. Naszym celem jest, żeby w sąsiedztwie rzeki realizować takie inwestycje, które nie będą służyły tylko wąskiemu gronu, ale które będą otwarte dla wszystkich mieszkańców.
Katarzyna Łaskarzewska-Karczmarz (architekt miasta i dyrektor Wydziału Administracji Budowlanej): Pozostawienie pustej przestrzeni wzdłuż bulwarów sprzeciwiałoby się idei urbanizacji miasta, powiększania jest tkanki mięśniowej, czyli zabudowy. Czy nasze obawy nie wynikają z zaściankowości? Z dumą podkreślaliśmy onegdaj porównanie Bydgoszczy do Berlina. Nie stójmy więc w miejscu, nie bójmy się nowoczesnej architektury i wysokich budynków.
Dr hab. Katarzyna Marcysiak (przyrodnik z Instytutu Biologii Środowiska UKW): Na pierwszym miejscu powinniśmy postawić zdrowie mieszkańców. Bydgoszcz ma doskonale warunki, bo jej osią jest Brda. To jest naturalna oś wentylacji miasta, naturalna, ponieważ jest zgodna z dominujący na tym terenie kierunkiem wiatrów. Ciężkie pyły mogą być w naturalny sposób wywiewane poza miasto. Ważne jest, żeby tego naturalnego korytarza nie przegradzać wysokimi budynkami.
Andrzej Bulanda (warszawski architekt, laureat wielu prestiżowych nagród, współautor nadrzecznej ikony Bydgoszczy – budynku BRE Banku): Każde miasto, również Bydgoszcz, ma kościec urbanistyczny zdefiniowany, to jest zamknięta kompozycja, z narzuconą skalą. Nie można tej skali w sposób mechaniczny zmieniać. Mnie się wydaje, że umiejętne zorganizowanie atrakcyjnego niskiego miasta jest bardziej metropolitalne i europejskie niż silenie się na pewne kopie wieżowców, które powstają w zupełnie innym kontekście. Mnie widok tego wieżowca, czyli „mieszkaniówki” nad Brdą, zwłaszcza z mostu, z perspektywy Starego Miasta, razi. Takie wybryki wyglądają jak złote zęby w szczęce Wietnamczyka. Boję się, że takie, lepsze gorsze architektonicznie dziwadła będą powstawały nad rzeką.
Błażej Bembnista (społecznik, uczestniczący na różnych forach w dyskusjach na temat zagospodarowania przestrzennego, twórca profilu na FB „Fordon na co dzień”): Według mnie w okolicach Brdy powinna powstawać wysoka zabudowa. Nasze miasto rozciągnięte wokół osi wschód-zachód potrzebuje zagęszczenia zabudowy. Nie możemy się zbyt rozłazić na różne strony, bo powoduje to problemy komunikacyjne, problemy związane z zabudową przestrzenną. Obecny limit wysokości powinien ulec zmianie. Nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby również w Bydgoszczy powstawały budynki liczące 55, 60, a nawet 80 metrów, może nawet większe. Jednak tuż nad samą rzeką po jej obu stronach powinny być powstawać tereny dla rekreacji mieszkańców, przede wszystkim bulwary. Tereny wzdłuż rzeki nie powinny być w jakikolwiek sposób grodzone czy zabudowywane.
Marzena Boroń (geolog, specjalista w zakresie wód podziemnych i budowy geologicznej gruntów w granicach miasta Bydgoszczy): Tereny nad rzeką między Babią Wsią a Wyszyńskiego są niezabudowane do tej pory nie bez powodu. Tam kiedyś były mokradła. To są tereny trudne, podmokłe, mocno nienośne, występują tam iły. Dopiero od mostu Kazimierza Wielkiego wody w podłożu jest mniej, zaczynają się tereny piaszczyste.
Piotr Cyprys (prezes Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska): Brdy nie należy rozpatrywać w kategoriach jednego odcinka. Mamy Brdę w otoczeniu rekreacyjnym, miejskim i przemysłowym. Dla każdego odcinka potrzebny jest inny plan zagospodarowania. Ale na wszystkich powinna obowiązywać ta sama zasada: Brda ma być dla mieszkańców, nadbrzeże ma być dla mieszkańców. Zabudowa, nawet przystanie, powinny być odsunięte od rzeki, żeby mieszkańcy mogli się swobodnie przemieszczać. Czy budownictwo wysokościowe musi być tak blisko Starego Miasta? Czy nie zakłóci panoramy Starego Miasta? Dla deweloperskiego budownictwa mieszkaniowego powinien zostać wyznaczony teren między Tesco a mostem Kazimierza Wielkiego.
Ewa Raczyńska (członek Rady Estetyki, w latach 1991-1999 miejski konserwator zabytków): Trzy podstawowe pojęcia, które powinny obowiązywać w myśleniu o przestrzeni miasta, to kontekst, skala i proporcje. Dominantami w tkance miasta mogą być obiekty o specjalnym znaczeniu, a mieszkaniówka takiej funkcji nie pełni. Trzeba pamiętać, że jeżeli coś postawimy mocno działającego w przestrzeni, to potem trudno sobie będzie z tym poradzić. Pierwszy obiekt, który zrobił wiele złego w przestrzeni miasta, to pylon mostu na Trasie Uniwersyteckiej, który dla mnie jest koszmarny. Ja na niego inaczej nie mówię jak Godzilla. I ten potwór ma być teraz punktem odniesienia dla projektowania innych obiektów, które mają wejść z nim w pewien dialog. To jest złe założenie. Nie wiem, czy obiekty, które dzisiaj są nad rzeką budowane, wytrzymają próbę czasu. Dla mnie projektowanie takiej zabudowy w naszym mieście to jest kompleks małego miasteczka. Naprawdę nie musimy mieć takich kompleksów.
Grzegorz Rosa (architekt, urbanista, w latach 2004-20011 dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, autor projektu Nordic Astrum): Brda jest ważnym ciągiem komunikacyjnym. Możemy więc postrzegać ją jako specyficzną ulicę, której przestrzeń wypełniają również budynki. Brakuje mieszkańców w śródmieściu, co wszyscy urbaniści doskonale wiedzą. Nie chodzi o to, żeby rzekę obudowywać wysokimi budynkami. Chodzi o to, żeby dopuścić do kilku miejsc, które naprawdę można policzyć na palcach jednej ręki, jakichś dominant, które będą skupiały, będą punktami docelowymi, między którymi bydgoszczanie, ale również turyści będą się przemieszczać. Czyli Brda jako ciąg komunikacyjny z wykształconymi wyraźnie bulwarami z wieloma funkcjami, nie tylko mieszkaniowymi, ale także służbowymi.
Anna Pawlicka-Zabojszcz (przewodnicząca Kujawsko-Pomorskiej Izby Architektów): Przez 25 lat centrum tak wypiękniało właśnie w okolicach Brdy, że to jest niewyobrażalna różnica w stosunku do tego, co było kiedyś. Chcę podkreślić, że wszystkie zmiany miały charakter ewolucyjny. Bardzo bym chciała, żeby „pięknienie” dalej się w ten sposób odbywało. Nie zgadzam się z utożsamianiem rozwoju ze wzrostem. Niekontrolowany wzrost to nowotwór. Ciągi komunikacyjne nie potrzebują dominant, potrzebują tylko punktów węzłowych. Jeżeli kiedyś nazywano Bydgoszcz „kleine Berlin”, to było w czasach, kiedy nie było w Bydgoszczy żadnego wysokiego budynku. Najwyraźniej nie to było powodem.
Debata na temat kształtowania terenów nadrzecznych odbyła się z inicjatywy Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w siedzibie Wyższej Szkoły Bankowej. Jej moderatorem był prodziekan Wydziału Finansów i Zarządzania dr Robert Gawłowski.