Kandydujący do Senatu RP Marek Gralik mówi: – Mieszkałem przez rok w USA, tam ufają ekspertom i żywność GMO jest dopuszczona. Zdrowy rozsądek jednak nakazuje roztropność. GMO to jest jednak ingerencja w naturalny rozwój. Trzeba być ostrożnym.
Eugeniusz Kłopotek z PSL mówi, że jest gotów głosować za zakazem handlu i produkcji GMO, jeśli będzie ów zakaz obowiązywał w całej Unii Europejskiej. – Od sześćdziesięciu lat produkuje się żywność genetycznie zmodyfikowaną w USA ? mówi Eugeniusz Kłopotek. – Tam nikt tego nie kwestionuje. Ja uważam, że całościowe rozwiązanie dla całej Unii powinno obowiązywać w Polsce. Nie możemy jednostronni zakazać produkcji i handlu GMO, bo to dramatycznie zmniejszy konkurencyjność naszego rolnictwa.
Również kandydujący do Senatu RP Roman Jasiakiewicz nie jest entuzjastą GMO. Zwraca jednak uwagę, podobnie jak poseł Eugeniusz Kłopotek na potrzebę globalnych rozwiązań. – GMO jest aktualnie w żywności eksportowanej. Jednostronne odstąpienie od GMO może powodować zapaść polskiego rolnictwa. Musimy też pamiętać, że nie ma już żywności bez nawozów, oprysków.
Zdecydowanie przeciwna zakazowi jest Platforma Obywatelska. Poseł Paweł Olszewski twierdził w wypowiedzi dla bydgoszczy24 przed dwom tygodniami: – Nie widzę tu żadnego niebezpieczeństwa. Ze znanych mi analiz wynika, że żywność modyfikowana nie jest groźna dla zdrowia.
W podobnym tonie wypowiada się Nowa Prawica. – Dyskusja o GMO to dyskusja o gigantycznych pieniądzach. Rośliny zmodyfikowane mają zmienione dosłownie dwa geny. Jeden odpowiada za odporność na jednorazowy oprysk, drugi – blokuje wschodzenie ziarnia, czyli dba o interesy producenta. Rośliny niemodyfikowane są opryskiwane nawet kilkanaście razy. Jesteśmy przeciwko jakimkolwiek zakazom w tej kwestii. Niech decydują rolnicy i konsumenci – mówi Piotr Najzer, szef bydgoskiej Nowej Prawicy.