Ratusz chce, by firma która wygra w przetargu uporała się z oczyszczeniem chodników zanieczyszczonych “w wyniku wykonywania prac w ramach zimowego utrzymania dróg” do 24 kwietnia. Miasto zostało podzielone na sześć rejonów, a jedna firma może ubiegać się o zamówienie dotyczące oczyszczania maksymalnie trzech rejonów. Największym z nich – ponad 94 tysiące metrów kwadratowych – jest rejon VI obejmujący m.in. Wzgórze Wolności, Wyżyny, Kapuściska i Łęgnowo. W ramach zamówienia wykonawca będzie musiał ręcznie lub mechanicznie usunąć piasek, odpady i inne zanieczyszczenia.

Za remonty “swoich” dróg zabiera się także Zarząd Dróg Wojewódzkich. – Pełny obraz stanu dróg będziemy mieli, gdy grunt całkowicie rozmarznie. Może to jeszcze potrwać nawet kilka tygodni. Zdajemy sobie sprawę, że kierowców przede wszystkim irytują wykruszenia nawierzchni. Jednak najbardziej niebezpieczne są tak zwane przełomy. Powstają, gdy korpus drogi o słabej podbudowie nasiąknie jesienią, a wiosną mamy gwałtowna odwilż. W tej chwili trzymamy rękę na pulsie. W razie konieczności będziemy prowadzić prace zapewniające przejezdność, a następnie remontować zniszczone odcinki. Na razie skupiamy się na uzupełnianiu ubytków w nawierzchni, które najbardziej zagrażają kierowcom. Można powiedzieć, że jest ich mniej niż w ubiegłym roku. To nie tylko wynik stosunkowo łagodnej zimy, ale też sporej liczby remontów w ostatnich latach i tak zwanych powierzchniowych utrwaleń – wyjaśnia dyrektor ZDW w Bydgoszczy, Mirosław Kielnik.

- Spotykamy się z pytaniami, dlaczego w dużych miastach już trwają kompleksowe remonty “na gorąco”, a my jeszcze czekamy. Jesteśmy jednak w innej sytuacji. Znaczna cześć naszych dróg przebiega przez obszary niezabudowane. Nie posiadają one kanalizacji deszczowej. To sprawia, że korpus drogi dłużej jest przemarznięty, a nawierzchnie wilgotne. Zależy nam tymczasem, by naprawy z użyciem masy “na gorąco”, które są znacznie droższe były naprawdę solidne. By to osiągnąć potrzebujemy właśnie stabilnej dodatniej temperatury przez całą dobę i suchych nawierzchni – zaznacza Mirosław Kielnik.