Punktualnie o godzinie 17, godzinie “W”, czekający w milczeniu uczestnicy uroczystości upamiętniającej rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego usłyszeli jak co roku przenikliwy dźwięk syren. Pod pomnikiem na skwerze przy ul. Gdańskiej i Czerkaskiej zebrało się kilkadziesiąt osób. Przedstawiciele władz samorządowych, rządowych, poczty sztandarowe, kibice i ci najważniejsi: mieszkający dzisiaj w Bydgoszczy powstańcy. – Historykom zostawmy ocenę powstania. Z ludzkiego punktu widzenia było ono nie do uniknięcia – mówił wicewojewoda Zbigniew Ostrowski. Jego zdaniem, powstanie udowodniło, że “Polskę można zwyciężyć w bitwie, ale nigdy nie da się jej pokonać”. W podobnym tonie mówił prezydent Rafał Bruski. – Powstańcy warszawscy walczyli o niepodległość całego kraju – zaznaczył.

Wówczas zabrał głos Henryk Olczak, prezes Koła Terenowego Związku Powstańców Warszawskich, który jako dwunastoletni chłopiec brał czynny udział w walkach. Olczak kilkukrotnie dziękował prezydentowi Bruskiemu za troskę, jaką otoczył Związek i pomnik Powstania Warszawskiego.

Po przemówieniach zostały złożone wieńce. Kiedy uroczystość po raptem kilkunastu minutach dobiegła końca, odezwali się kibice Zawiszy Bydgoszcz. Kilkanaście osób najpierw skandowało “Cześć i chwała bohaterom”, a następnie odśpiewało hymn. Kombatanci nie kryli wzruszenia. Henryk Olczak opowiadał kibicom już po oficjalnych uroczystościach, czym naprawdę było Powstanie Warszawskie. – Walczyliśmy do upadłego, dosłownie do ostatniej kropli krwi. Ja byłem trzykrotnie ranny – mówił.