Lokalne media podczas pisowskiej prezentacji kandydatów do sejmu przywitały pana zastrzeżeniami dotyczącymi tego, że nie jest pan z Bydgoszczy i jest pan ?spadochroniarzem??
– Rzeczywiście tak było. I mogę na to odpowiedzieć tak, jak odpowiadałem wówczas. Nie jestem ?jedynką? wrzuconą z Warszawy. Władzom partii, PiS, chodzi o odmłodzenie, odświeżenie kadry ludzi aspirujących do sejmu. Myślę, że jako adwokat, osoba aktywnie działająca przez kilkanaście lat w życiu publicznym, mam już dorobek, który mogę pokazać wyborcom i powiedzieć: Jeśli Wam to odpowiada, głosujcie na mnie.

Jest pan znany ludziom interesującym się polityką przede wszystkim jako pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej…
– Mam zaszczyt reprezentować rodziny: generała Andrzeja Błasika, Sławomira Skrzypka, Grażyny Gęsickiej, Tomasza Merty, Bożeny Mamontowicz-Łojek, Wojciecha Seweryna. Bycie pełnomocnikiem tych krzywdzonych przez państwo polskie ludzi jest dla mnie ważnym doświadczeniem.

Krzywdzonych?
– Oczywiście. Tych ludzi nieustannie się poniża, wprowadza w błąd. Rodzina generała Błasika dowiedziała się z telewizji, że był rzekomo pijany, że wywierał presję na podwładnych. Wyobraża pan sobie? Nikt ich nie uprzedził. Polski rząd, polska prokuratura były bierne wobec tych oszczerstw. Chodziło o honor tragicznie zmarłego polskiego oficera! Rosjanie na oczach świata poniżali polskiego generała… I to, proszę pana, nie rząd, ale pełnomocnik rodziny spowodował, że MAK usunął ze strony internetowej część krzywdzących generała zapisów raportu. Powołałem się na Konwencję Chicagowską i Rosjanie musieli się wycofać. Ale to naprawdę, nie ja, ale polski rząd powinien stać murem za polskim generałem. Przez siedem miesięcy walczyłem o przywrócenie honoru generałowi. I to się udało… A sprawa ekshumacji? Pamięta pan? Przez wiele miesięcy prokuratura wmawiała opinii publicznej i rodzinom, że ekshumacja, między innymi posła Wassermana nie może się odbyć latem. A ostatecznie ta ekshumacja odbyła się w… sierpniu. Jeśli dane mi będzie zostać posłem, to będę naprawdę się starał o przywrócenie państwu polskiemu godności i przykro to powiedzieć, ale też patriotyzmu.

Pracował pan również przy likwidacji WSI.
– Byłem doradcą, a następnie członkiem tej komisji. I jestem do dziś przekonany, że trzeba było rozwiązać te służby. Tam była niewielka grupa ludzi kompetentnych, inteligentnych, którzy niestety całą energię poświęcali załatwianiu prywatnych interesów lub działalności niezgodnej z misją WSI. Większość to jednak przede wszystkim miernoty. Cześć z tego co wiem o WSI jest objęte tajemnicą, więc nie o wszystkim mogę mówić, ale proszę sobie wyobrazić, że fachowcy z WSI kupowali za dziesiątki tysięcy, czasem setki tysięcy dolarów od agentów informacje… ogólnodostępne w internecie. Dziś są już na szczęście nowe służby. W mojej ocenie ? kompetentne i patriotyczne.

Kandyduje pan w Bydgoszczy, nie sposób więc nie zapytać o pana stosunek do metropolii.
– PiS jest za zrównoważonym rozwojem. Nie chcemy Polski dwóch, trzech metropolii i upośledzonej, biednej prowincji. Wiele dużych miast w Polsce ulega degradacji na rzecz wielkich metropolii, takich jak Warszawa, czy Kraków. Takim miastem jest dziś też Bydgoszcz, której w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat ubywać będzie mieszkańców na rzecz tych kilku dużych miast Polski. Nie ambicje metropolitalne powinny być w Bydgoszczy mechanizmem rozwoju, lecz rozwój całego regionu.

Jak sobie pan wyobraża pełnienie misji poselskiej?
– Chcę być blisko ludzi. Spotykać się z nimi. Moim wzorem jest zmarły tragicznie w Smoleńsku poseł Przemysław Gosiewski. To był tytan pracy. Nieustannie spotykający się z ludźmi. Nie jakiś gaduła, ale człowiek spotykający się z ludźmi po to, żeby coś konkretnego przedsięwziąć, coś rozwiązać. Chcę, żeby ludzie, którzy mnie wybiorą, mogli traktować mnie jak kogoś, kogo wynajęli. Wie pan, jak prawnika, którego się wynajęło, żeby poprowadził nasze sprawy zgodnie z naszym życzeniem.